Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Cudze chwalicie… | Góry Stołowe

Obcy pośród grzybów

NPM 6/2012
Numer wyprzedany
Autor:
Agata Landzwójczak, Piotr Adamski
Skalne Grzyby tworzą osobliwy krajobraz (fot. Agata Landzwójczak, Piotr Adamski)
Czy można przeżyć ciekawy wakacyjny weekend w niewybitnym paśmie? Czy można w tych nieprzekraczających tysiąc metrów górach spędzić więcej czasu niż dwa dni? Czy poza szlakami turysta znajdzie coś ciekawego dla siebie? Odpowiedź brzmi: trzy razy tak. Zapraszamy w Góry Stołowe.

Sam pomysł wziął się, jak często to bywa, z krótkiej rzeczowej rozmowy.
– Gdzie tym razem jedziemy?
– Może w Stołowe?
– OK, pakuj plecak.
Wczesnym rankiem wyruszamy, aby po kilku godzinach jazdy dojechać do Wambierzyc. Miejscowość ta słynie z turystyki sakralnej, ale nie tracimy czasu na podziwianie jej walorów, tylko wyjeżdżamy za wieś i krótko szukamy miejsca, w którym można zostawić auto. Znajdujemy je dosłownie po chwili w skansenie połączonym z minizoo. To prowadzone przez tutejszego sołtysa, Mariana Gancarskiego, miejsce jest bardzo specyficzne, jakby wyjęte z innej, minionej epoki lub raczej epok. W skansenie zgromadzono mnóstwo nieużywanych już w gospodarstwach sprzętów: kołowrotków, maselnic, naczyń, wózków czy rowerów. Poza tym dla miastowych milusińskich atrakcją może być zobaczenie sarny, daniela, kozy, strusia czy innego ptactwa (więcej o tym niezwykłym miejscu pisaliśmy w „n.p.m.” 11/2008). Skansen zostawiamy jednak za sobą, zabieramy plecaki i po kilku chwilach schodzimy z asfaltowej alejki, aby minąć tablicę informującą nas, że znaleźliśmy się w Parku Narodowym Gór Stołowych.

Przybysze z obcej planety
Przed nami lekkie podejście. Kierujemy się do Skalnych Grzybów, grupy skał zbudowanych z piaskowca, które zerodowały, tworząc bardzo oryginalne, żeby nie powiedzieć – zaskakujące kształty. Patrząc na nie, można się doszukać, oprócz „grzybów klasycznych”, maczugi, kosmicznych stworów czy zamkowych baszt. Obszar Skalnych Grzybów nie jest bardzo rozległy, a mimo to przecina go gęsta sieć szlaków. Można więc mnożyć warianty, w jaki sposób wędrować pośród tego osobliwego krajobrazu. My, korzystając z pięknej słonecznej pogody, robimy sporą pętlę, przechodząc większą część ścieżek pośród borowików, podgrzybków i przybyszów z obcej planety.
Następnie kierujemy się czerwonym szlakiem do Szosy Stu Zakrętów. Szeroki trakt, będący jednocześnie szlakiem rowerowym, doprowadza nas do parkingu przy wspomnianej szosie. Łączy ona Radków z Kudową-Zdrojem i liczy nieco ponad 20 kilometrów. Jak sama nazwa wskazuje, droga ta prosta nie jest. Prowadzi przez lasy i leżący u stóp Szczelińca Wielkiego Karłów, by po minięciu Lisiej Przełęczy serpentynami zejść do Kudowy.
Szosę przecinamy i idziemy dalej rzadziej uczęszczanym szlakiem, pilnując czerwonych znaków. Po drodze mijamy stare niemieckie drogowskazy świadczące o tym, że tereny te dopiero od niedawna leżą na terytorium naszego kraju. Godzina marszu i dochodzimy pod Szczeliniec Wielki (919 m n.p.m.), najwyższy szczyt pasma, przecinając drogę prowadzącą do wsi Pasterka. Dziś jednak nie planujemy wdrapywać się na jego szczyt. Tę przyjemność zostawiamy sobie na jutrzejszy poranek, a teraz skręcamy na szlak niebieski. Obchodzimy od strony zachodniej mniejszego brata Wielkiego, czyli Szczeliniec Mały (895 m n.p.m.), i za pół godziny meldujemy się w Pasterce, nad którą góruje pochodzący z końca XVIII wieku kościół Jana Chrzciciela. Sama wieś jest mała i urokliwa. Stanowi doskonały punkt wypadowy w Góry Stołowe, a znane nam obojgu, położone na uboczu schronisko jest jednym z bardziej klimatycznych w Polsce. Niestety, nie znajdujemy już w nim miejsca i odesłani zostajemy do położonego 300 metrów dalej niezbyt przytulnego ośrodka wypoczynkowego Szczelinka. Wielka szkoda.

Narożnik
Po nocy spędzonej w Szczelince wczesnym rankiem ruszamy w drogę. Żółty szlak na Szczeliniec Wielki wiedzie początkowo malowniczą łąką. Wkrótce jednak wchodzimy w las i pojawiają się pierwsze skały. Do samego szczytu kluczymy już w słynnym kamiennym labiryncie. Podobnie jak Skalne Grzyby, na skutek wietrzenia skały zyskały fantazyjne kształty i, poruszając się między nimi ku górze, natrafiamy choćby na te, które przypominają zwierzaki.
Szlak na Szczeliniec od strony Pasterki i Karłowa jest bardzo uczęszczany. W pogodny wakacyjny weekend jak ten zwykle spotyka się na nim masy spacerowiczów. My mamy jednak szczęście i dzięki temu, że jest zaledwie poranek, pod schronisko docieramy praktycznie samotnie.

(...)
Więcej – czytaj w numerze „n.p.m.”


Pełna treść artykułu dostępna dla osób zalogowanych.
Zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w serwisie.

Zobacz podobne artykuły

Polska

Zobacz też