Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Rozmowa N.P.M. | Anna Front

O schronisko dbam jak o własny dom

NPM 8/2009
Numer wyprzedany
Autor:
Jakub Terakowski
(FOT. BARBARA FRONT)
Z Anną Front, gospodarzem schroniska PTTK na Przełęczy Przegibek, które zwyciężyło w rankingu, rozmawia Jakub Terakowski.

Przegibek wygrał ranking schronisk górskich PTTK „n.p.m.”. Jak Pani to zrobiła?
Sama nie wiem. Jestem tym bardzo miło zaskoczona. To nie moja zasługa, lecz turystów, którzy głosowali na Przegibek.

Ale to nie turyści oceniali schroniska, lecz współpracownicy redakcji miesięcznika „n.p.m.”, którzy incognito odwiedzili i przetestowali wszystkie obiekty. Punkty przyznawane były w czterech kategoriach. Jeśli chodzi o posiłki Przegibek otrzymał pięć punktów na pięć możliwych.
Posiłki gotuję sama, to znaczy pomagają mi dzieci i mąż, ale unikam tak zwanej garmażerii, czyli mrożonek, torebek i dań gotowych. Nie prowadzę dla nas odrębnej kuchni. Jemy dokładnie to samo, co turyści. Staram się, aby wszystko smakowało i nam, i naszym gościom. Jest takie przysłowie: Przez żołądek do serca…

I Pani, jak widać, to się udaje.
Na Przegibku więcej osób zatrzymuje się, by coś zjeść, niż by zostać na nocleg. Nie ukrywam, że zarabiamy głównie dzięki posiłkom, więc we wspólnym interesie jest, by były smaczne i chwalono je także poza schroniskiem. Rekomendacje są skuteczniejsze od wszystkich reklam.

Żadnego fast foodu nie można tu kupić?
Można, jeżeli tylko ktoś lubi. Mamy hamburgery i zapiekanki, bo to, niestety, w dzisiejszych czasach najbardziej smakuje dzieciom. Mogę mieć pięć rodzajów pysznych, domowych zup, pięć gatunków własnoręcznie lepionych pierogów, naleśniki z pięcioma różnymi dodatkami do wyboru, a i tak wiem, że jeżeli dzieci nie zobaczą w menu nic z McDonald’sa, to usłyszę: – Chodźmy stąd, bo tu nie ma nic do jedzenia!

Czy Przegibek ma swoje spécialité de la maison?
Naszą specjalnością są naleśniki orawskie z pikantnym twarogiem, smażoną cebulką, posypywane oscypkiem. Wielu turystów przychodzi na Przegibek, aby je zjeść. Goście chwalą też sobie naszą zupę grzybową oraz czosnkową, a latem szczególną popularnością cieszy się nasza drożdżówka z kruszonką i jagodami, które sami zbieramy w okolicy.

Zerkam do rankingu i do następnego kryterium: możliwość spożywania własnych posiłków w jadalni i znowu pięć punktów. Niczego nie ograniczacie?
Nie ingerujemy w to, co spożywają turyści. Staramy się tylko być konkurencyjni, tak, by nasi goście woleli nasze menu od własnych kanapek. Wychodzimy też z założenia, że do swoich kanapek turyści zawsze coś u nas dokupią: herbatę, kawę lub szarlotkę, której zazwyczaj nie mają w plecaku…


Pełna treść artykułu dostępna dla osób zalogowanych.
Zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w serwisie.

Zobacz podobne artykuły

Polska

Zobacz też