Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Wydarzyło się |

​O Evereście i K2!

NPM 11/2017
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Redakcja n.p.m.
Opolski Festiwal Gór doczekał się już szóstej edycji! Organizatorzy stawiają na różnorodność, bo zamiłowań o „górskim” charakterze jest mnóstwo.

Festiwal potrwa od 19 do 22 października. Rozpoczną go warsztaty z pierwszej pomocy w górach. Zajęcia poprowadzi opolanin Maciej Stańczak. Arkadiusz Tabisz i Dariusz Kaptur opowiedzą o kulisach powstania przewodnika wspinaczkowego obejmującego skały Trojaka, Stołowych Skał i Lutyni. Gościem specjalnym będzie autor pierwszych przejść i ich opisów – Jan Mikita. Przyjedzie też Anna Kamińska, autorka biografii Wandy Rutkiewicz, która przybliży postać wybitnej himalaistki z nieco innej perspektywy niż środowiskowe hagiografie. Jedną z gwiazd festiwalu będzie Andrzej Bargiel – rekordzista w zdobyciu Śnieżnej Pantery i biegu na Elbrus to postać, której nie trzeba przedstawiać nikomu, kto śledzi sukcesy Polaków w górskich eksploracji.
Do poszukiwania przygód spróbuje zmotywować Marcin Wernik, który uważa, że nie istnieją rzeczy niemożliwe. Olga Kosek natomiast przybliży świat wspinania się w lodzie oraz opowie o swoich startach w Lodowym Pucharze Świata. Ponadto goście festiwalu wraz z Robertem Gondkiem wyruszą w egzotyczną podróż na najwyższe szczyty Afryki, a za sprawą opowieści Andrzeja Mirka poznają bliżej Lofoty. Z kolei Andrzej Marcisz spróbuje przekonać, że Tatry mogą również być niewyczerpanym źródłem dla ciekawych eskapad.
Na festiwalu nie może zabraknąć biegów górskich, stąd najlepsi w swoim fachu: Piotr Hercog i Marcin Świerc. Pierwszy opowie o pełnych sukcesu startach na całym świecie, drugi zaś poprowadzi otwarty trening, aby wszystkich zainspirować do biegania w terenie o nieco większym nachyleniu. Janusz Majer przedstawi wybitnych śląskich himalaistów, a Leszek Cichy wraz z Piotrem Korczakiem podejmą próbę odpowiedzi na nurtujące świat wspinaczy pytanie: czy Mallory dotarł do szczyt Everestu? Ponadto na gości festiwalu czekają ściana wspinaczkowa, stoiska ze sprzętem i literaturą górską i strefa chilloutu z płonącym ogniskiem i smakołykami. RED
Więcej informacji: facebook.com/OpolskiFestiwalGor/
 
---
 
Karpacz zaprasza ponownie
 
Listopad wcale nie musi być wolny od gór. A jeśli kogoś pogoda naprawdę zniechęca do aktywności outdoorowych, zawsze można się wybrać na Festiwal Górski Dni Lajtowe do Karpacza.
Organizatorzy festiwalu, który od kilku lat gości w sercu Karkonoszy, kolejny raz zaprosili wielu ciekawych gości. Nazwiska himalaistów i alpinistów, z którymi będzie można się spotkać zdecydowanie zachęcają, by pojawić się na tej szczególnej imprezie, która odbędzie się od 17 do 19 listopada w Hotelu Gołębiewski w Karpaczu. Gośćmi XVIII edycji będą m.in.: Janusz Adamski, który dokonał pierwszego polskiego trawersu Everestu i Adam Bielecki oraz jego partner z ostatniej wyprawy na Annapurnę – Felix Berg. Przyjedzie także Denis Urubko, który za kilka tygodni pojedzie na polską zimową wyprawę na K2. W sobotni wieczór pojawią się również Rick Allen, który razem z Sandym Alannem dokonał w 2014 r. historycznego przejścia Grani Mazeno na Nanga Parbat, oraz pierwszy zimowy zdobywca Everestu – Leszek Cichy.
Dni Lajtowe to kameralna, bardzo sympatyczna impreza, na której łatwo zapomnieć o jesiennej aurze, a przy okazji można spotkać się w małym gronie z wybitnymi ludźmi gór. Warto skorzystać z tego zaproszenia.     RED
Więcej informacji: www.dnilajtowe.pl
 
---
 
Lądek-Zdrój wyrasta na lidera. Prześcignie Kolosy?
 
Można narzekać, że nie jest już kameralnie, a bardziej komercyjnie. Ale nie ma żadnych wątpliwości, że Festiwal Górski im. Andrzeja Zawady wyrasta dziś na lidera środowiskowych imprez. Przy zachowaniu odpowiednich proporcji potężne gdyńskie Kolosy są już na wyciągnięcie ręki.
 
Z czym przez lata kojarzył się przeciętnemu Polakowi Lądek-Zdrój? Oczywiście z kultową sceną z „Misia” i tysiącami kuracjuszy, którzy przyjeżdżają tu na zdrowotne turnusy. W połowie lat 90. lokalny społecznik Zbigniew Piotrowicz wpadł na pomysł zorganizowania Przeglądu Filmów Górskich. Ponad 20 lat temu marzył o wypełnieniu kilkusetosobowego Kinoteatru i pewnie przez myśl mu nie przeszło, że w centrum uzdrowiska stanie kiedyś namiot na dwa tysiące osób i już w czwartkowy, a nie sobotni wieczór będzie wypełniony do ostatniego miejsca. A tak stało się w tym roku.
Egzamin zdany
Przełom w Lądku-Zdroju nastąpił w 2011 r., kiedy szefowanie przejął miłośnik gór, ale i obrotny menedżer z doświadczeniem, Maciej Sokołowski. Pierwszy sukces odniósł dwa lata później, gdy po raz pierwszy na polanie stanął wielki namiot na tysiąc widzów. Ale to był specyficzny rok – po tragedii na Broad Peaku. Dodatkowo dwa dni przed festiwalem światło dzienne ujrzał krytyczny wobec niektórych uczestników tej wyprawy raport Polskiego Związku Alpinizmu. Frekwencja była zatem pewna, zainteresowanie mediów z całej Polski również. Dyrektor miał nawet wtedy żal do dziennikarzy, że przyjechali do Lądka dopiero, gdy wydarzyła się tragedia. Dlatego już wtedy pisałem, że dopiero następne lata będą prawdziwym egzaminem dla tej imprezy.
Ten rok przeszedł najśmielsze oczekiwania. Nie będę się już rozpisywał, co konkretnie się wydarzyło, bo o sytuacji kobiet w górskim środowisku za sprawą niefortunnej wypowiedzi Janusza Majera (za którą przeprosił) w kontekście K2 i Agny Bieleckiej powiedziano już wszystko. Zachwytom nad najlepszymi wspinaczami na świecie Adamem Ondrą czy Alexem Honnoldem też nie ma końca – choć osobiście uważam prezentację tego ostatniego za nad wyraz przeciętną, ale „ochy i achy” z racji jego dokonań są w tym przypadku zupełnie zrozumiałe. Dlatego na podsumowanie tegorocznej imprezy powiem, że nie mam dzisiaj żadnych wątpliwości, iż to Festiwal Górski im. Andrzeja Zawady wyrasta na lidera środowiskowych imprez. Przy zachowaniu odpowiednich proporcji potężne Kolosy są już na wyciągnięcie ręki. Oczywiście impreza w Gdyni ma charakter podróżniczy, do tego ogromne wsparcia miasta, dzięki czemu wstęp jest bezpłatny. Ale ze swoim bogatym programem i sprawną organizacją Lądek-Zdrój może z uniesionym czołem stawać do konkurencji.
 
KOMERCJA NIE JEST ZŁA
Oczywiście, można narzekać, że nie jest już kameralnie, a bardziej komercyjnie. Może się komuś nie podobać, że głównymi gwiazdami stają się ikony klasycznej wspinaczki, przed którymi Lądek-Zdrój przez wiele lata starał się bronić. Ale ściągnąć na przysłowiowy koniec Polski dwa tysiące ludzi, którzy muszą wydać co najmniej 139 zł, by brać udział w spotkaniach, pokazach i warsztatach, to jest naprawdę ogromny sukces. Bo przecież do tego karnetu trzeba doliczyć koszty dojazdu i pobytu, a gdy planujemy przyjazd we dwoje czy w większym rodzinnym gronie, to wszystko rośnie proporcjonalnie. A mimo to festiwal odniósł frekwencyjny rekord.
Ale najtrudniejsze dopiero przed organizatorami, bo poziom z A.D. 2017 trzeba przynajmniej utrzymać. Jeśli Polacy wejdą zimą na K2, to wszyscy mogą spać spokojnie, bo program sam się ułoży. Ale trzeba już teraz szykować scenariusz A, B i C. Poprzeczkę lądeccy społecznicy sami ustawili sobie bardzo wysoko.
Tomasz Cylka
 


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też