Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Od redakcji |

NPM 11/2008

NPM 11/2008
Numer wyprzedany
Autor:
Tomasz Cylka
(fot. arch. Tomasza Cylki)
Za sprawą wyprawy na Kilimandżaro, organizowanej przez Fundację Anny Dymnej „Mimo wszystko”, media zaczęły mówić o przełamywaniu barier w górach przez osoby niepełnosprawne. Nic dziwnego, bo za zdobycie najwyższego szczytu Afryki wzięli się ludzie na wózkach inwalidzkich, osoba bez rąk i niewidomy, a także dwóch wspinaczy poruszających się o kulach.

W ekipie był też Jan Mela, który z Markiem Kamińskim zdobył oba bieguny. Koordynator projektu to człowiek, który od kilku lat walczy z chorobą nowotworową. Przeszedł serię chemii i naświetlań, wycięto mu płat płuca, a mimo to marzył o zdobyciu Kili. Nie ma chyba nikogo w Polsce, kto nie trzymał kciuków za tę wyprawę. I udało się. 5 października piątka uczestników stanęła na Uhuru Peak na wysokości 5895 m n.p.m. Nagłośnienie medialne sprawiło, że są teraz bohaterami całej Polski.
 
Ale warto zwrócić uwagę, że pokonywanie własnych słabości przez chorych i niepełnosprawnych nie jest w górach wysokich niczym nowym. Niewidomy stanął już na szczycie Mount Everestu. Pół roku temu pisaliśmy na łamach „n.p.m.” o Pawle Urbańskim, który choć nie widzi, z sukcesami wspina się na pięciotysięczniki. On ma już za sobą wejście na Kilimandżaro, a zdobycie Korony Ziemi to jego marzenie. W tym numerze poświęcamy kilka stron dzielnej Ilonie Kwarcie, która nie poddała się cukrzycy. Ta choroba przeciętnemu człowiekowi kojarzy się z bezradnością i licznymi ograniczeniami. Najlepszy sposób na życie dla diabetyka? Usiąść w wygodnym fotelu, czytać książki i oglądać teleturnieje. Dziewczyna na przekór losowi udowadnia, że poważna choroba nie musi być przeszkodą w realizacji marzeń, których odkładać na później nie warto. Sympatyczne małżeństwo – Ilonę i Przemka, spotkałem w bazie pod Elbrusem. Kiedy pokazywali nam sprzęt medyczny, jaki wożą ze sobą, kiedy opowiadali, co grozi Ilonie powyżej 3000 m n.p.m., nam, zdrowym ludziom, ciarki przechodziły po plecach. Prezentujemy historię Ilony, żeby pokazać, że takich ludzi jak ci, którzy dzięki Annie Dymnej zdobywają najwyższe góry, jest więcej. Czasami przechodzą obok nas i nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. Od naszej redakcji do domu Ilony i Przemka jest nie więcej niż trzydzieści kilometrów. Ale, jak się okazuje, czasami potrzeba trzech tysięcy kilometrów, żeby poznać niezwykłych ludzi.
 
Z tego numeru „n.p.m.” polecam Wam szczególnie opowieść Łukasza Kaźmierczaka z Tatr Słowackich. Szlak z Terinki na Czerwoną Ławkę kojarzy się z zatorami na trasie albo nieodpowiedzialnymi turystami, którzy wysokogórską trasę pomylili z zakopiańskim deptakiem. Jak się okazuje, na zwykłym turystycznym szlaku tatrzańskim można liczyć na mistyczne doznania. Trzeba jedynie nie zrażać się deszczem, mgłą czy silnym wiatrem. Nie będziecie mieli idealnych słonecznych krajobrazów i kadrów do pochwalenia się kolegom i koleżankom, ale w zamian spotkają Was innego rodzaju niespodzianki. W końcu Ławka jest jak kobieta…
 
Zachęcam Was także do lektury nowej formuły testów. Rozbudowane opisy, jakie do tej pory dominowały na łamach „n.p.m.”, zastąpiliśmy bardziej skondensowaną formą prezentacji. Nie baliśmy się przyznawania punktów, a kryteria oceny precyzyjnie wyjaśniamy we wstępie do testu. Wybraliśmy kilkanaście modeli plecaków, które przez wakacyjne miesiące przeszły prawdziwy chrzest. Czekamy na Wasze opinie o nowej formule i wybranej przez nas metodologii.

 


Pełna treść artykułu dostępna dla osób zalogowanych.
Zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w serwisie.

Zobacz podobne artykuły

Zobacz też