Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Z górskich stron |

Nowoczesny kryminał

NPM 9/2017
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Karolina Smyk
(fot. arch. Karoliny Smyk)
Dwa lata po prozatorskim debiucie Mariusza Koperskiego dostajemy do rąk kolejną zakopiańską powieść kryminalną tego autora. O pierwszej książce – „Śmierci samobójcy” – mówił w rozmowie z Ewą Matuszewską, że nie powstałaby, gdyby nie miał kontaktu z Zakopanem jako mieszkaniec i wiceburmistrz. Przyznał, że właśnie w tym mieście panuje inspirujące do pisania napięcie, przede wszystkim w relacji tutejszy – nietutejszy. 

W drugiej części pozostajemy w tym samym miejscu, wśród postaci, które poniekąd znamy. Przyjezdnym zakopiańczykiem jest komendant policji Derebas, który przeszedł kilka szczebli wtajemniczenia: od fascynacji rdzennymi mieszkańcami Podhala, po rozczarowanie, a jednak to góral Karpiel (podobnie jak w „Śmierci samobójcy”) prowadzi śledztwo. Nie tylko intryga jest tu ważna, ale też tło wydarzeń, na które składa się charakter Zakopanego – „małego, rozplotkowanego miasteczka” – oraz portret jego mieszkańców, „wszystko wiedzących o wszystkich”. Akcja zamykająca się w kilku grudniowych dniach toczy się wokół wyjaśnienia dziwnych okoliczności śmierci brata burmistrza, biznesmena i speca komputerowego, znalezionego martwego za kierownicą własnego auta, które z impetem uderzyło w stojący przy drodze dom. Jest kilku podejrzanych, autor gra z czytelnikiem, myli tropy, zmienia tempo akcji, wplatając wątki poboczne: psychopatycznego byłego policjanta z misją czy kolekcjonera zdjęć Krupówek. Pod względem formalnym zastosowano rozwiązanie, które znamy skądinąd. Oto w jednym miejscu zbiera się grupa ludzi, wśród których jest winny, wskazany metodą dedukcji przez komisarza. Rozwikłanie zagadki jest zaskakujące. Nie tylko dlatego, że wykorzystuje wirtualną rzeczywistość. Może pisanie zbiegło się w czasie z halnym, który „zdrowego zmienia w szaleńca”, bo fabuła finiszuje futurystycznie i z wizją. Znajdziemy tu wszystko to, co w kryminale powinno być, a przy okazji raport o różnorodności i niejednoznaczności Zakopanego i jego mieszkańców.
Mariusz Koperski, „Po własnych śladach. Zakopiańska powieść kryminalna”, Wydawnictwo Astraia, Kraków 2017.
Cena: 29,90 zł
Ocena: warto
 
 
Bezcenna wiedza o tatrzańskiej przyrodzie
To już trzecie wydanie pożytecznego przewodnika przyrodniczego Tomasza Skrzydłowskiego, botanika teoretyka i praktyka. Przez te siedem lat, jakie upłynęły od pierwszego wydania, publikacja zmieniała się, szukano optymalnej formy i objętości. Pierwsza wersja była dużym tomiszczem i bardziej przypominała dekoracyjny album nadający się do biblioteczki niż książkę, którą zabieramy ze sobą na szlak. Drugie wydanie było już mniejsze formatowo i wagowo. Tym samym przypieczętowane zostało jego właściwe przeznaczenie. Co znajdziemy w środku? Najważniejsza jest oczywiście część stricte przewodnikowa. Nie sugerujcie się marketingowymi opisami, które podają, że mamy tu opisy 28 tras. Czy droga z Morskiego Oka na Rysy jest dla Was wariantem szlaku na Przełęcz pod Chłopkiem? Albo czy drogę z Kuźnic do Piątki traktujecie jak wariant szlaków na Kościelec, Skrajny Granat czy Krzyżne? Prawdopodobnie każdy turysta powie: nigdy w życiu! To są przecież zupełnie inne trasy pod względem trudności, czasu przejść, zatłoczenia itd. itp. Gdy weźmiemy pod uwagę taki punkt widzenia, okaże się, że w przewodniku opisano blisko 60 tras, a to przecież robi różnicę. Jednak przyrodnik widzi sprawę inaczej, inne kryteria go interesują, i taki sam sposób postrzegania Tatr polskich proponuje co bardziej dociekliwym turystom. Opisy wycieczek zawierają podstawowy zestaw informacji. Oprócz tego znajdziemy mnóstwo zdjęć, a w ramkach – rozmaite ciekawostki przyrodnicze i historyczne czy biogramy osób zasłużonych dla ochrony przyrody.
Autor robi, co może, aby podzielić się wiedzą w możliwie najprostszy i najciekawszy sposób. Przewodnik zawiera także atlas roślin tatrzańskich, są nazwy polskie i łacińskie, miejsca występowania, czas kwitnienia oraz zdjęcia.
Tomasz Skrzydłowski, „Przewodnik przyrodniczy po Tatrach Polskich”, wydanie 3, Wydawnictwa Tatrzańskiego Parku Narodowego, Zakopane 2017.
Cena: 49 zł
Ocena: warto
 
 
 
Raport z „otchłani, wesołej jak grobowiec”
W tym wyjętym z książki zdaniu zawiera się cały jej dramatyczno-ironiczny charakter. To historia dwóch braci, 19-letnich brytyjskich wspinaczy, którzy porwali się na coś szalonego, czyli trwającą 56 godzin wspinaczkę drogą Fiva na półtorakilometrowej legendarnej Ścianie Trolli w Norwegii. Z powodu złych warunków i niewielkiego doświadczenia wielkościanowego przedsięwzięcie zamieniło się w wariactwo gęste od wydarzeń skrajnych,  jak niebezpieczny upadek, lawiny kamienne, głód, tymczasowa utrata zmysłów, zgubienie się.
Nierealność odciętego od świata miejsca jest źródłem przedziwnych skojarzeń, na przykład ze sceną teatralną, na której pierwsze skrzypce grają szydzące ze wspinaczy-marionetek –trolle. Bogactwo języka, jego metaforyczność nie zna granic. Góry są tu skalnym amfiteatrem, pałacem, gigantyczną gotycką wieżą, fortecą, Jurassic Parkiem, kosmosem.
Abstrahując od świata imaginacji i uroczych porównań: pewne jest to, że wspinaczka odbyła się na początku lipca 1969 roku, a opowieść o niej po 40 latach została spisana przez jednego z braci. Odtworzona jest wiernie, z detalami, i trochę w klimacie retro, szczególnie gdy mowa o wyposażeniu, ówczesnych „nowinkach technologicznych”: folii NRC czy „ulewoodpornych rękawiczkach”. Opisy monstrualnych i „stanowczo odmawiających współpracy” ścian oraz okoliczności non stop zagrażających życiu mogą, szczególnie w niewspinającym się czytelniku, wzbudzić zniecierpliwienie, chęć zadania pytania: po co wbiliście się w tę „opuszczoną przez Boga otchłań”? Na szczęście grozę równoważą autoironiczne komentarze, poza tym czujemy, że relacja jest autentyczna. Mamy wgląd w pełną skalę emocji, od podziwu i zachwytu naturą, po postrzeganie surowego, gargantuicznego otoczenia z perspektywy mrówki, żuka, niezgrabnego czy natrętnego owada. Warto to docenić, ponieważ tak barwne przedstawienie stanów psychicznych i fizycznych nie zdarza się często, nawet w książkach górskich, może z wyjątkiem tych autorstwa Kirkpatricka, Twighta czy Moro.
 
Gordon Stainforth, „Fiva. Przekroczyć granicę strachu”, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2017.
Cena: 39,90 zł
Ocena: warto
 
 
Odkrywanie tajemnic wspinaczki
Pierwsze wydanie recenzowanej przeze mnie książki spotkało się z bardzo pozytywnym odbiorem zarówno wśród początkujących wspinaczy, jak i starych wyjadaczy skałkowych. Drugie to przede wszystkim opisy 35 nowych technik i zagadnień związanych z bezpieczeństwem oraz niepublikowane dotąd informacje dotyczące czterech nowych technik asekuracyjnych.
Zgromadzonych w książce informacji jest bardzo dużo. Ich ilość może początkowo wprawić nawet w zakłopotanie. Są one jednak podane w bardzo zrozumiały i przystępny dla czytającego sposób. W ich usystematyzowaniu i utrwaleniu pomoże jednak solidny kurs wspinaczkowy.
Największy walor edukacyjny widać w rozdziałach poświęconych węzłom, punktom stanowiskowym, wspinaczce z własną asekuracją, asekuracji jako takiej i autoratownictwu. W wyczerpujący sposób objaśniają one najczęściej wykonywane operacje przy użyciu liny i wszelakiego sprzętu asekuracyjnego. Na równie dużą pochwałę zasługuje rozdział o wspinaniu w rysach i kominach. Po jego lekturze aż chce się spróbować wspinaczki w osławionych amerykańskich rysach.
Niezależnie od poruszanych aspektów cieszy też fakt, że autorzy nie zapomnieli o tym, co najważniejsze podczas każdej wspinaczki, czyli szacunku do przyrody i innych wspinaczy. Nie zabrakło także rozdziałów koncentrujących się na wspinaczce z górną asekuracją, bulderingu, wspinaczce sportowej i tej z własną asekuracją.
Przydatnym elementem tego elementarza są losowo pojawiające się rady i ćwiczenia wydrukowane na szarym tle. W punktach podsumowują one kluczowe zagadnienia lub luźno podpowiadają, jak poradzić sobie ze wspinaczkowym problemem. Dzięki nim łatwiej zapamiętać przedstawiane treści.
Niewątpliwie mocną stroną książki są czytelne zdjęcia i grafiki ilustrujące opisywane zagadnienia. Bardzo pomagają głębiej zrozumieć przedstawiane w danym rozdziale kwestie. W niektórych miejscach mogłoby ich być jednak więcej.
Rozwinięcia wymagają z całą pewnością rozdziały dotykające tematyki bulderingu i treningu wspinaczkowego. Charakteryzuje je większy poziom ogólności i często tylko sygnalizowane są pewne zagadnienia. Żałuję też, że zabrakło rozdziału dotykającego zagadnień techniki hakowej.
Drugie wydanie z powodzeniem powtarza sukces swojego poprzednika. Jestem głęboko przekonany, że „Wspinaczka w skale” ma szansę zostać biblią wspinania nie tylko pośród adeptów kursów skałkowych. Szczerze ją polecam.
Jarosław Tomaszewski
Topher Donahue, Craig Luebben, „Wspinaczka w skale”, wydanie drugie, Galaktyka, 2017
Cena: 49,90 zł
Ocena: warto


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też