Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Cudze chwalicie… | Karkonosze, Góry Izerskie

Nosił ojciec razy kilka

NPM 10/2017
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Michał Parwa
(fot. Michał Parwa)
Na sadzenie drzewa przy domu przyjdzie jeszcze pora. Na razie więcej satysfakcji daje dzielenie się pasją z dziećmi. Minuty płyną wolniej, kroki stają się krótsze. I nagle przy szlaku dostrzegamy rzeczy, które pomijaliśmy za młodu. To nasz sposób na nieśmiały powrót w Karkonosze po kilkuletniej przerwie.

Nowy członek rodziny to także nowe górskie życie rodziców. Projektowanie całodniowych wyryp zmienia się w planowanie pór karmienia. Wiadomo – nosi się za dwóch, miejsce karimaty i śpiwora zajmują pieluchy etc. No i trzeba się przeprosić z udogodnieniami oraz wszelkim Bizancjum, jakie oferują swoim gościom stolice polskich gór. Na próbny weekend wybieramy tę karkonoską –Szklarską Porębę. Sęk w tym, że chyba wciąż nie jestem gotowy na turystykę kurortową w polskim wydaniu. Na wszechobecne drewniane maczugi, „oczy zielooone” w głośnikach, kołacze na zmianę z oscypkami i nowe technologie wkraczające w świat madziarsko-podhalańskich rarytasów. Otóż, mili Państwo, teraz za serek można zapłacić kartą, a następnie spakować go hermetycznie, by poczuć w domu „smak Tatr” (autentyk z ulicznego szyldu). Sytuację ratują młodzi muzycy rozstawiający perkusję przy Skwerze Radiowej Trójki – walą po garach w imię kultury wyższej tuż pod nosem parku linowego.
 
Obowiązkowo w Izery
Na drugim biegunie walorów Szklarskiej Poręby jest natura, czyli Karkonoski Park Narodowy, słynne wodospady, widokowe szczyty i, w ślad za nimi, niezła infrastruktura. Równie ważna okazuje się bliskość topowych atrakcji. Łączy je gęsta sieć szlaków ułatwiająca dopasowanie stopnia trudności wycieczki. Szczególnie do modelu 2+1, w którym 10-miesięczny Leo wisi na brzuchu taty w nosidle ergonomicznym. Swojego zdania na temat trasy jeszcze nie ma. Nie przeszkadza mu to w posiadaniu własnej książeczki GOT PTTK i zbieraniu schroniskowych pieczątek. Tak oto na pierwszy ogień idzie Wysoki Kamień (1058 m n.p.m.), gdzie, jak wieść gminna niesie, da się przybić pamiątkowy stempel. Rodziców mogą natomiast zaciekawić skałki na szczycie, bogata historia i sława szerokiej panoramy. Podobno najpiękniejszej w Sudetach Zachodnich z Karkonoszami jak na dłoni: od Przełęczy Szklarskiej w Jakuszycach (886 m n.p.m.) aż po Śnieżkę (1603 m). Dodatkowym smaczkiem będzie ciekawostka geograficzna, oficjalnie bowiem są to już Góry Izerskie.
Szczerze mówiąc, nawet bez tych zachęt ruszylibyśmy na podbój tego wierzchołka. Z Wysokim Kamieniem jest trochę jak z George’em Mallorym i jego Everestem. Jak sam stwierdził, próbował go zdobyć, „bo jest”. A nasza lokalna, izerska Czomolungma dla niemowlaków jest… widoczna z centrum miasta. Po prostu trzeba ją zaliczyć, honorowo. Inaczej znajomi powiedzą, że zwiedziliśmy Rzym bez zobaczenia papieża.

Zamek na kamieniu
Czerwone znaki Głównego Szlaku Sudeckiego prowadzą spod Urzędu Miasta w stronę stacji PKP (Szklarska Poręba Górna), a dalej pod wiaduktem, by po chwili odbić w lewo na wąską dróżkę. Potem krótkie przejście przez las i ścieżka wyrzuca nas pod stację transformatorową, gdzie zaparkowało kilka samochodów. W ten sposób niektórzy skracają drogę, gdyż to właśnie tutaj zaczyna się właściwa część podejścia. Wchodzimy zatem między drzewa, powoli zdobywamy wysokość, a za plecami rysują się kontury szczytów, rozbudzające apetyt na widoki.
Krótki dystans i stosunkowo łatwy dostęp sprawiły, że już w XIX wieku nasza dzisiejsza trasa dla licznych kuracjuszy stała się popularnym urozmaiceniem pobytu. W roku 1837 rodzina Schaffgotschów wybudowała na szczycie Wielkiego Kamienia schronisko Hochsteinbaude – jedno z pierwszych w Sudetach, bliźniaczo podobne do nowo powstałego budynku nad Śnieżnymi Kotłami. Notabene, wystawionego przez tę samą familię. Pomysł okazał się na tyle trafiony, że cztery lata później odwiedził je król pruski Fryderyk Wilhelm IV. Wraz ze wzrostem zainteresowania turystów pojawił się pomysł budowy wieży widokowej, zrealizowany ostatecznie w 1875 roku. Później był pożar, odbudowa i modernizacja. Wiek XX przyniósł z kolei kradzieże, dewastację po drugiej wojnie światowej oraz decyzję z roku 1963, aby rozebrać to, co pozostało.
 
 
(...)
 
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.” 


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też