Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

|

Nikt nie został pokrzywdzony

NPM 9/2017
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Tomasz Cylka
(fot. Archiwum Romana Bargieła)
Czasem nie potrzeba w schroniskach wielkich inwestycji, by wszyscy czuli się jak w domu. Gdy nie ma bowiem choćby ścierki czy miotły w ruchu, a gospodarze nie dostrzegają problemu, to nawet nowe płytki i posadzki nie pomogą –mówi Roman Bargieł, prezes PTTK. o V Rankingu Schronisk Górskich „n.p.m.”.

Po raz pierwszy w historii pięciu edycji Rankingu Schronisk Górskich „n.p.m.” zwycięskie schronisko obroniło pierwszą pozycję. W Pana ocenie tatrzańska Roztoka zasłużyła na zwycięstwo?
Nie chcę się wypowiadać w sposób kategoryczny, by nie skrzywdzić gospodarzy, którzy w innych schroniskach też robią wszystko, by turyści byli zadowoleni. Ale trudno nie zauważyć, że Roztoka trzyma poziom. W poprzednich latach sporo tu zainwestowano. Ten obiekt naprawdę zmienił swoje oblicze. Wyremontowano toalety, odnowiono pokoje, jasna i pełna ciepła jadalnia też wygląda zupełnie inaczej i aż chce się wchodzić do środka. Ale te inwestycje na niewiele by się zdały, gdyby nie ludzie tam pracujący – naprawdę życzliwi i dbający o gości. Każdy tam przybywający czuje, że jest naprawdę mile widziany. I podtrzymuję to, co mówiłem dwa lata temu: inne schroniska powinny brać z Roztoki przykład. Bo czasem nie trzeba wielkich inwestycji, by wszyscy czuli się jak w domu. Gdy nie ma bowiem zwykłej ścierki czy miotły w ruchu, a gospodarze nie dostrzegają problemu, to nawet nowe płytki i posadzki nie pomogą. To niechlubne i na szczęście odosobnione przypadki.

Drugie miejsce zajęła Orlica w Szczawnicy. Aż trudno uwierzyć, że ten obiekt, który w 2011 roku zajął w naszym rankingu trzecie miejsce, ale od końca – bo było tak zimno, że na kranie wisiał sopel lodu – przeszedł taką metamorfozę.
Bardzo się cieszę, że testerzy „n.p.m.” tę zmianę dostrzegli. Prowadzenia obiektu podjęli się nowi gospodarze, którzy zupełnie zmienili oblicze tego schroniska [Ewa i Maciej Ogrodowiczowie –red.]. Oni już wcześniej poradzili sobie w pobliskim schronisku Trzy Korony w Sromowcach Niżnych, tak więc nie jest dla nas niespodzianką, że i w Orlicę tchnęli nowego ducha. Pamiętam, jak kilka lat temu wchodziło się do ciemnego wnętrza, z którego dosłownie i w przenośni wiało chłodem. Teraz to komfortowy obiekt, jakiego mogą nam pozazdrościć także organizacje, które prowadzą podobne schroniska w Alpach.

Tylko górskiej atmosfery jeszcze tam trochę brakuje…
Pewnie bliskość asfaltu temu nie sprzyja, ale wierzę, że to kwestia czasu i schronisko z tym sobie poradzi. Zresztą sam „n.p.m.” wiele razy podkreślał, że i przy asfalcie można stworzyć prawdziwy górski klimat. Dla mnie takim przykładem jest Jagodna w Górach Bystrzyckich. Tam też wiele się zmienia na lepsze.

Widać, że ten gruntowny remont pienińskiej Orlicy kosztował, i to sporo. Możemy podać przybliżoną kwotę takiej inwestycji?
W tej chwili nie jestem w stanie podać konkretnej sumy dotyczącej Orlicy, ale rocznie PTTK wydaje na modernizacje i remonty schronisk oraz bacówek około pięciu, sześciu milionów złotych. Są to wyłącznie środki wypracowane przez Towarzystwo, pochodzące między innymi z tytułu dzierżaw uzyskiwanych od prowadzących obiekty. Prace te nie są wspierane z dotacji rządowych, a w obecnej perspektywie unijnej na lata 2014-2020 nie ma formalnych możliwości, by starać się o dofinansowanie z tego źródła. Musimy sobie radzić sami i robimy to, co możemy. Bardzo pozytywnie zmienia się sytuacja na Przysłopie pod Baranią Górą, gdzie też sporo inwestujemy. To schronisko także awansowało w Waszym rankingu, podobnie jak obiekt na Hali Szrenickiej, który kilka lat temu w rankingu został zaliczony do najgorszych. Wasi ankieterzy dostrzegli też takie „drobiazgi”, jak wyremontowane łazienki na Hali Lipowskiej. To również dzięki zaangażowanym przez nas funduszom.
 
(...)
 
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też