Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Polska | Jaworzyna Krynicka i Hala Łabowska

Nie ma takiego numeru

NPM 11/2019
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Tomasz Rzeczycki
(fot. Tomasz Rzeczycki)
Wyjeżdżone przez narciarzy trasy sąsiadują tu z odludnymi gęstwinami lasów. Od deptaków, na których brylują panie w szpilkach i panowie pod krawatem, dosłownie o rzut kamieniem są trasy, gdzie można spotkać tylko prawdziwych wędrowców. Przed Wami Krynica-Zdrój.

O wiele bliższe są mi góry od uzdrowiska w dolinie, więc Krynicę-Zdrój traktuję tylko jako miejsce, gdzie mogę wysiąść z pociągu, by ruszyć na szlak. Przeżywam to bardzo mocno, bo wychodzę w nieznane mi dotąd góry i nie jestem nawet pewny, dokąd dzisiaj zdołam dojść. Ostatecznym celem, gdzieś tam na horyzoncie marzeń, jest dolina Popradu.

Mój nikifor w krynicy
Krynica-Zdrój to miasto, którego oba człony nazwy oznaczają to samo. Nazywana była kiedyś z upodobaniem Krynicą Górską, nigdy zaś Krynicą Beskidzką. Kibicom hokeja znana jest za sprawą klubu hokejowego KTH, mającego na koncie tytuł mistrza Polski z 1950 roku, dziś grającego w I lidze, czyli tak naprawdę na zapleczu ekstraklasy. Z kolei mieszkańcy Sosnowca kojarzą pewnie Krynicę z Janem Kiepurą, który urodził się w Zagłębiu, by kilkanaście lat później, za zarobione na scenach świata pieniądze, wybudować w Krynicy hotel Willa Patria. Natomiast pasjonaci malarstwa kojarzyć będą Krynicę z Epifaniuszem Drowniakiem. Artysta ten, znany bardziej jako Nikifor Krynicki, pochowany został na jednym z cmentarzy w prawobrzeżnej części miasta. Ponad dekadę temu tę postać przypomniał zmarły już reżyser Krzysztof Krauze w znakomitym filmie „Mój Nikifor”, w którym w główną rolę wcieliła się poznańska aktorka Krystyna Feldman, znana wszystkim choćby z serialu „Świat według Kiepskich”.
Słowem, chociaż Krynica Beskidami stoi, to jest tutaj co odkrywać.

Bąbelki prosto z łąki
Niedaleko dworca znajduję na łące źródełko. Jak się okazuje, bije tu woda mineralna, nie mniej gazowana od tych, jakie można nabyć w plastikowych butelkach. I na pewno lepsza od domowej „kraniczanki”. Napełniam więc swoją butelkę, bo orzeźwiający zapas na drogę na pewno się przyda. I ruszam.
Położona w śródgórskiej dolinie Krynica-Zdrój wygląda, jakby była ukryta przed światem. Kończy się tutaj linia kolejowa z Nowego Sącza, która przez dziesięciolecia była podstawowym środkiem dojazdu dla kuracjuszy, zdążających do tego uzdrowiska. Ale nie tylko, bo Krynica słynęła także jako ośrodek sportów zimowych. Oprócz lodowiska istniała tu także kiedyś skocznia narciarska.
– A może by tak przy okazji wdrapać się na Górę Parkową? – przychodzi mi na myśl.
Z jej szczytu położonego na wysokości 742 metrów n.p.m. otwierają się widoki w różnych kierunkach, w tym na Jaworzynę Krynicką. A jej „efektowną” dominantą jest żelbetowa wieża rozbiegowo-startowa, na której zaczynał się tor saneczkowy. Całe lata minęły od czasu, gdy ostatni raz wykorzystywana była zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem.


Zobacz podobne artykuły

Polska

Zobacz też