Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

|

Nie dla schodów na Rysy

NPM 12/2016
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
(Redakcja n.p.m.)
Pozwolę sobie na polemikę z redaktorem naczelnym. Jestem stałą czytelniczką „n.p.m.”. W numerze październikowym (10/2016) p. Cylka włącza się w polemikę na temat wybudowanych w tym sezonie schodów na słowackim szlaku na Rysy. 

Uważa, że podobne rozwiązania już są w innych miejscach, więc mogą być i tu. Absolutnie się z tym nie zgadzam! Byłam, widziałam – wygląda to koszmarnie: podesty przemysłowe w dużych ilościach, psujące krajobraz. Jakoś do tej pory wszyscy sobie radzili, tłumy „walące” na Rysy od strony słowackiej świadczą o tym, że nie było to istotne utrudnienie dla turystów, a nosicze często w ogóle omijali ten fragment szlaku, idąc na przełaj, na prawo od niego. Sama widziałam jednego z nich tak idącego. Argument, że to poprawi dostępność i bezpieczeństwo na szlaku, wydaje mi się nieco na wyrost. Fakt, że takie szpecące krajobraz „ułatwienia” są już gdzie indziej, wcale mnie nie przekonuje. To, że gdzie indziej zrobiono coś niewłaściwego, nie może być argumentem za. Robimy coś, bo inni tak robią? Może jednak należałoby się dobrze zastanowić!
Z poważaniem
Jolanta Junczyk, Biała Podlaska
 
 
Pięć kwestii o Morskim  Oku
n Wiem, że minęło trochę czasu, ale chciałbym wrócić do tekstu
z lutowego „n.p.m.” o Morskim Oku. Temat jest bowiem wciąż aktualny.
Po pierwsze, konie: dlaczego właśnie tu budzą emocje, a na Krupówkach już nie? W wielu miastach też je można spotkać. Odpowiedź jest prosta, bo teren płaski, a liczba pasażerów nie przekracza sześciu osób. Nad Morskim Okiem też zatem warto ograniczyć obciążenie, zmniejszając liczbę pasażerów do 8-10. Po drugie, asfalt: rzeczywiście nielubiany, ale fajna to była sprawa, gdy pchałem dzieci w wózku pod górę. Korzystały ze świeżego powietrza, miały kontakt z przyrodą. Po trzecie, schronisko: tak jak napisano, jest tłok i gwar, dlatego ja rezygnuję z noclegu w tym miejscu i wolę Roztokę albo Piątkę w zależności do planu wycieczki. Po czwarte, widoki: te wiadomo, jakie są i nie ma się co rozpisywać. One rekompensują wszystko. I po piąte, emocje: myślałem, że nic mnie już nie zaskoczy, ale się myliłem. Opisana przez autora bójka turystów dowodzi, że niestety coraz częściej na szlakach pojawiają się pseudoturyści, którzy mylą góry z ringiem. (…)
Jacek Kicki, Poznań
 
 
1,1 tysiąca zdobywców Korony Gór Polski
W moim tekście „Góry to nie pokemony” pojawiła się informacja, że lista oficjalnych zdobywców Korony Gór Polski osiągnęła ponad 11 tysięcy nazwisk, podczas gdy w rzeczywistości jest to ponad 1,1 tysiąca nazwisk. W momencie pisania artykułu zdobywców było dokładnie 1161. Za pomyłkę przepraszam.
 Andrzej Bazylczuk


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też