Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Temat numeru | 30. rocznica Korony Himalajów i Karakorum Jerzego Kukuczki

Nic go nie zatrzymywało

NPM 10/2017
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Dorota Rakowicz
Jerzy Kukuczka w 1985 roku (fot. archiwum Danuty Piotrowskiej)
„Czekałem na tę wiadomość, ale teraz, kiedy nadeszła, mimo wszystko robi mi się smutno. Jednak on jest tym pierwszym. Równocześnie odkrywam w sobie odcień pewnej ulgi. Wreszcie ta cała wrzawa wokół naszego wyścigu się skończyła. Teraz spokojnie mogę dążyć do własnego celu” – tak pisał Jerzy Kukuczka w „Moim pionowym świecie”, gdy dowiedział się, że Reinhold Messner zdobył Koronę Himalajów i Karakorum. 

Jest lato 1984 roku. Jerzy Kukuczka wraca do domu po trawersie całego masywu Broad Peaku, którego dokonali razem z Wojtkiem Kurtyką. Tym samym góral z Istebnej zdobywa szósty z czternastu ośmiotysięczników.
– Nie wiem, czy pomysł skompletowania Korony pojawił się w jego głowie wcześniej. Jeśli tak, to nie zdradził tego. Według mnie to właśnie Broad Peak spowodował, że Jerzy zaczął o tym myśleć – mówi mi dziś Cecylia Kukuczka i dodaje: – Wtedy już się z tym nie krył i wiedzieliśmy, że chce zdobyć całą Koronę Himalajów i Karakorum.
 
8167 i 8201
Słowa Cecylii Kukuczki potwierdza Maciej Pawlikowski, zakopiański himalaista i pierwszy zimowy zdobywca Czo Oju.
– Dalekosiężne plany Jurka dotarły do nas, uczestników wyprawy na Czo Oju, dopiero w Katmandu. Inni może wiedzieli o tym wcześniej, ale my wtedy mieliśmy wrażenie, że właśnie jesienią 1984 roku w głowie Jurka narodził się pomysł wyścigu z Messnerem i temu podporządkował swoje plany na nadchodzącą zimę – wspomina Pawlikowski.
W sezonie zimowym 1984/1985 w Himalaje wybierają się dwie polskie wyprawy. Kukuczka nie był jeszcze zimą w najwyższych górach, być może jednak decyzja o próbie skompletowania Korony przyśpiesza jego działania. Decyduje się, żeby od razu zdobyć tej zimy dwa szczyty. Jeśli mu się uda, będzie pierwszą w historii osobą, która stanęła zimą na dwóch ośmiotysięcznikach.
Wyprawą na Czo Oju (8201 m n.p.m.), w której składzie jest między innymi Maciej Pawlikowski, kieruje Andrzej Zawada. Nawet on nie wie jeszcze o planie Kukuczki. Podobnie jak Adam Bilczewski – szef wyprawy na Dhaulagiri (8167 m n.p.m.). Jego Kukuczka informuje tylko, że dołączy do ekipy parę tygodni później.
– Od kilku dni byliśmy w Katmandu. To był mniej więcej 20 grudnia. Pewnego wieczoru, podczas wspólnej kolacji, Jurek przedstawił swój plan. Opuszcza naszą wyprawę i dołączy do trwającej wyprawy śląskiej na Dhaulagiri, a później spróbuje wrócić na Czo Oju. Ten ryzykowny plan zdążył już poznać Zawada i wyraził na to zgodę, mimo protestów większości uczestników. Najbardziej zdecydowanie oponował Zygmunt Heinrich, uzasadniając, że odejście Jurka bardzo osłabi na starcie naszą dopiero rozpoczynającą się wyprawę. Jednak ostatecznie przeważyło zdanie lidera – tłumaczy Pawlikowski.
Kukuczka dokładnie opisał tę chwilę. Wspomina, że po ogłoszeniu decyzji „robi się cicho, wyczuwam, że to milczenie nie jest dla mnie przychylne. Zaraz posypały się różne głosy, najwięcej w nich było jednak słów sprzeciwu”. Andrzej Zawada uważał plan za zwariowany, ale wierzył, że może się udać. Kukuczka opuścił więc wyprawę na Czo Oju i pojechał pod Dhaulagiri.
Tam okazuje się, że warunki – zejście lawiny, a potem szalejąca zamieć śnieżna – bardzo opóźniały atak szczytowy. Siódmy co do wysokości szczyt świata jakby czekał na Jerzego Kukuczkę. Dziś już wiemy, że niechęć w działającym tu zespole była jeszcze większa niż pod Czo Oju. Po latach zarzucano Kukuczce, że przyjechał na gotowe i zdobył szczyt, zapisując się razem z Andrzejem Czokiem na kartach historii jako pierwsi zimowi zdobywcy Dhaulagiri. Nigdy się nie dowiemy, czy ktokolwiek inny byłby w stanie wówczas tego dokonać. Po tym, jak 21 stycznia Czok i Kukuczka stanęli na szczycie, przez kilka dni walczyli w zejściu o życie. Czok stracił kilka palców, Kukuczka odmroził stopy. Mogło być o wiele gorzej.
 
(...)
 
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.” 


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też