Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

|

Nazywam się K. K2

NPM 4/2016
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Andrzej Bazylczuk
(fot. arch. Andrzeja Bazylczuka)
Nanga Parbat wreszcie się poddała, co oznacza, że zimowa droga do górskich annałów wiedzie już tylko przez K2. Teraz oczy wszystkich skierują się na górę, która uchodzi za najtrudniejszy i najniebezpieczniejszy z ośmiotysięczników. Warto więc go poznać nieco lepiej.  

Opowieściami o zimowych próbach wejścia na K2 zostaniecie na pewno zasypani, dlatego tutaj podejdziemy pod szczyt od zupełnie innej strony. Kiedy zacząłem interesować się górami, od razu zafrapowała mnie nazwa K2. No, nie brzmi to jak Cho Oyu, Sziszapangma czy jakiś inny dumny ośmiotysięcznik. Raczej jak wylotówka na Pabianice. Okazuje się, że to zasługa Brytyjczyków, którzy w połowie XIX wieku mierzyli najwyższe góry świata, przy okazji nadając im numery. Na przykład dzisiejszy Mount Everest znany był wówczas jako XV. Dla odróżnienia od Himalajów szczyty leżące w Karakorum prócz cyferek dostawały też literkę K. Po skończonych badaniach łaskawi Europejczycy uznali, że mapy nie powinny wyglądać jak tablice matematyczne, i postanowili stosować lokalne nazwy szczytów. W ten sposób K1 został Maszerbrumem, a K od 3 do 5 zamieniły się w kolejne Gaszerbrumy. Z K2 był problem. Jest on bowiem bezpiecznie oddalony od ludzkich osad, a skoro nie było go widać, toteż miejscowi nie mieli potrzeby go nazywać. Zaraz zapytacie: co z Czogori czy Lamba Pahar? Otóż obie znaczą „wielka góra” i bardzo możliwe, że lokalni mieszkańcy nigdy nie używali ich na określenie drugiego najwyższego szczytu świata. Po prostu gdy przybysze ze Starego Kontynentu zapytali ich, jak nazywa się ta wielka góra, co to jest tam hen, daleko, odpowiedzieli w swoich językach: „wielka góra”. Były też zakusy, by masyw ochrzcić na cześć Henry’ego Godwina-Austena – badacza, który jako pierwszy zmierzył K2. Pomysł ten storpedowali jego rodacy z Królewskiego Towarzystwa Geograficznego. Naukowiec na pocieszenie dostał lodowiec swojego imienia, który wspólnie z Baltoro tworzy słynną Concordię.
 
 
(…)
 
Więcej – czytaj w numerze „n.p.m.”

 


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też