Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Korona Gór Polski | Rudawiec

Nawet Cyborg ma tu swój dom

NPM 2/2019
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Bartosz Andrzejewski
Zimą nawet niepozorne Góry Bialskie, to prawdziwa bajka (fot. Jan Zatryb / archiwum Chaty Cyborga)
Cisza, spokój i wszechobecna pustka. Do tego piękna, dzika, dobrze zachowana przyroda. Brzmi jak opis któregoś z zakątków Beskidu Niskiego. Tymczasem takie miejsce znajdziemy na południowych rubieżach Sudetów.

Śnieżnicki Park Krajobrazowy stanowi jeden z najbardziej dzikich i bogatych przyrodniczo obszarów w Sudetach Wschodnich. Szczęśliwcy spotkają tutaj nawet muflona! Na rozległych grzbietach Masywu Śnieżnika na wędrowców czekają piękne i rozległe panoramy. Przeciętny turysta z pewnością zdaje sobie sprawę, że nieopodal, na wschód od Śnieżnika, znajdują się Góry Złote. Mniej osób kojarzy za to Góry Bialskie, które mimo ciekawego ukształtowania terenu i znacznej – jak na sudeckie standardy – wysokości i pięknej przyrody, nie zyskały nigdy takiej popularności jak inne sudeckie pasma. A może to właśnie jest ich zaleta?
Nie wiem, czy i ja kiedyś bym tu dotarł, gdyby nie plan zdobycia Korony Gór Polski. Co ciekawe, mój następny cel – Rudawiec (1112 m n.p.m.) budzi kontrowersje, jeśli chodzi o klasyfikację. Znalazł się on bowiem w Koronie, choć wyższe od niego są Brusek (1116 m n.p.m.), czy Postawna (1117 m). Jednak dla inicjatorów KGP, którzy w 1997 roku przyjęli ostateczną wersję Korony, ważne było, aby na szczyt prowadził znakowany szlak. I Brusek i Postawną szlaki turystyczne omijają.
Inna sprawa, że żaden szczyt Gór Bialskich teoretycznie nie powinien być w Koronie. Otóż niektórzy polscy, jak i czescy uczeni skłaniają się ku teorii, że Góry Bialskie stanowią integralną część Gór Złotych i nie są odrębnym pasmem górskim. Gdyby przyjąć taki stan rzeczy, popadlibyśmy w krzyżówkę geograficzną. Mianowicie, gdyby Góry Bialskie należały do Gór Złotych, najwyższym szczytem nie byłoby jak dotychczas Kowadło, a właśnie Rudawiec.

Zaczęło się od studentów cybernetyki
Przyznaję, ja też wciąż słabo znam te tereny. Ale byłem już na przykład we wsi Bielice, z której jakiś czas temu wędrowałem na Kowadło (988 m n.p.m.), będące najwyższym szczytem Gór Złotych. Właśnie stąd można wejść na zielony szlak i – w zależności od tego, jaki kierunek obierzemy – dotrze albo na najwyższy w Górach Bialskich Rudawiec (1106 m n.p.m.), albo właśnie na Kowadło. Dwa szczyty z Korony Gór Polski w zasięgu. Jeśli wciąż niewiele wam to mówi o Górach Bialskich, może dodam, że tu właśnie znajduje się słynna Chata Cyborga.
– Wszystko zaczęło się od grupy młodych ludzi, którzy w 1973 roku kupili starą chatę i doprowadzili ją do stanu używalności. Byli to studenci wrocławskiego wydziału cybernetyki – mówi Jolanta Lignarska, gospodyni popularnej w Bielicach Chaty Cyborga.
To właśnie oni nadali chacie taką, a nie inną nazwę. Obiekt w początkowym okresie swojej działalności funkcjonował bez bieżącej wody i elektryczności, ale nie wpływało to negatywnie na klimat.
– My prowadzimy dom od 27 lat i najpierw funkcjonował on w wersji schroniskowej. Chata Cyborga przez wiele lat była chatką studencką, która dla wrocławian stanowiła miejsce wręcz kultowe. Ale dziś obiekt ma już charakter pensjonatu – mówi Lignarska i dodaje: – Co ciekawe, ci, którzy dali Chacie Cyborga życie, przyjeżdżają tu do dziś. By się spotkać, niektórzy docierają w Góry Bialskie z odległych zakątków świata, bo zarówno ze Stanów Zjednoczonych, jak i z Niemiec czy Austrii. To naprawdę wyjątkowi ludzie – dodaje Lignarska.
Ja z Zagłębia Dąbrowskiego do Bielic nie mam aż tak daleko i dotarłem tu w południe. Dojechałem samochodem, meandrując asfaltową drogą przez tutejsze tereny, sprawiające wrażenie bezludnych. Przemierzając trasę, wspominałem wizytę w bieszczadzkim Wołosatem czy przejazd drogami wiodącymi przez pasma Gór Bystrzyckich i Orlickich. Podobnie jak tam, moimi towarzyszami wycieczki były jedynie pustka i silny wiatr.

Sceneria godna thrillera
Przed wyruszeniem na szlak budzi się we mnie to uczucie, które w bezludnych miejscach przeżywałem już wcześniej. Tutejsza sceneria w swej pustce skrywa swego rodzaju niepokój, który potęgują silne chwilami podmuchy chłodnego wiatru. Podobnie jak w przeszłości, nasuwa mi się skojarzenie z kultowym serialem „Miasteczko Twin Peaks”.

(...)
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”


Zobacz podobne artykuły

Polska

Zobacz też