Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Byłem, widziałem | Rumunia

Natura w objęciach komercji

NPM 7/2013
Numer wyprzedany
Autor:
Łukasz Czubak
Jedna z charakterystycznych form skalnych przy schronisku Babele (fot. Łukasz Czubak)
Nicolae Ceauşescu miał wizję. Chciał, żeby każdy obywatel jego kraju mógł odpoczywać na łonie natury wśród pięknych, karpackich szczytów. Jak na dyktatora przystało, wizja miała rozmach. Nie chodziło o marny hotelik czy schronisko, pomysł był kompleksowy. Zakładał przekształcenie w kurort górski całego pasma. Wybór padł na góry najbliższe miastu stołecznemu, czyli Bucegi.

Do Buşteni, jednego z dwóch najpopularniejszych miast startowych w Bucegi (drugim jest sąsiednia Sinaia), przybywamy po godzinnej podróży z Piatra Craiului – wapiennego pasma o nieprzeciętnym uroku. Podniecenie wzrasta, gdy zbliżamy się do wysokiej na ponad 2500 metrów ściany skał. Wow! Usta otwierają się jak u karpia łapiącego powietrze. Grań onieśmiela majestatem i sprawia, że kolana skrzypią niezadowoleniem. Na szczęście tym razem mogą być spokojne – ominie je męcząca wspinaczka i obciążające zejście. Ze względu na ciężkie bagaże i objazdowy charakter wypadu po Transylwanii, na grań planujemy wjechać kolejką linową.
Po cichych i pustych szlakach w Piatra Craiului kolorowy tłum, oczekujący na pierwszy wagonik, wprawia w osłupienie. Gdzie ta cisza i spokój karpackich szczytów?
Na horyzoncie pojawiają się podejrzani panowie w bluzkach z czterema paskami i złotymi ketami na rękach. Niczym wygłodniałe sępy rzucają się na turystów, głośno wykrzykując swoją mantrę:
– Patru, patru. Cabana Babele via Piatra Arsă. Patru, patru! Cabana Babele!
W rękach powiewają kolorowe prospekty z dżipami. Jeden z kierowców podchodzi do mnie i zachęca do skorzystania z oferty wjechania na grań terenówką. Grzecznie dziękuję za usługi transportowe. Jeszcze nie wiem, że z powodu załamania pogody za dwa dni sam będę szukał kontaktu do kierowcy.
Wężyk do kasy kurczy się szybciej, niż się na początku wydawało. Za chwilę stoimy przy okienku. 32 leje za wjazd do schroniska Babele (2200 m n.p.m.), z którego planujemy rozpocząć wędrówkę, to korzystna cena. Naszym celem jest najwyższy szczyt Bucegów – Vârful Omu (2505 m n.p.m.). Nocować zamierzamy w znajdującym się na szczycie schronisku, około 3,5 godziny drogi od stacji kolejki. To najwyżej położony obiekt noclegowy w rumuńskich Karpatach.
Na tle olbrzymiego masywu zbliżający się wagonik wygląda jak kurzajka na zadku słonia. Pionowa ściana Bucegów nie pozostawia złudzeń – to nie są pierwsze lepsze pagórki. To góry „wybrane” (tak brzmi tłumaczenie ich starorumuńskiej nazwy), w których według legendy swoją siedzibę miał bóg wojny i władca pozagrobowego królestwa Daków – Zalmoxis.
Droga na szczyt wagonikiem zajmuje ledwie kilka minut. Jednak wspomnienia zostają na dłużej. Postrzępione, porośnięte zielenią wapienne zbocza opadają stromymi urwiskami dochodzącymi do 1500 metrów. Z perspektywy wagonika odnosi się wrażenie, że jesteśmy w Alpach.

Rumuński Sfinks
Widoki zmieniają się, gdy tylko stawiamy nogę na twardym gruncie. Zupełnie jakbyśmy wylądowali w innych górach! Aż trudno uwierzyć, że na tej wysokości Bucegi przybierają formę płaskowyżu, przypominającego momentami karkonoskie równiny lub bieszczadzkie połoniny. Olbrzymia przestrzeń pofalowanych pagórków ciągnie się aż po horyzont. Na jednym ze zboczy widać białe, ruchliwe plamki, odgłos owczych dzwoneczków rozchodzi się echem po okolicy. Jest słonecznie i, mimo dużej wysokości, bardzo ciepło. Idealny dzień na wędrówkę. Sielankowy klimat zagłusza jedynie dudniące disco-rumuno dobiegające ze stacji kolejki. Poprawiamy plecaki i ruszamy w trasę, żeby zdążyć przed tłumem, który za chwilę popędzi w kierunku fantazyjnych form skalnych, rozsławiających Bucegi. Szlak żółtego paska, prowadzący ze stacji kolejki Babele do schroniska Omu, należy do najpopularniejszych w tych górach. Szeroki, dobrze oznakowany trakt na znacznej długości można przejechać na góralu. Nie sposób się tu zgubić.
Przed nami majaczy obła bryła schroniska Babele, którą wybudowano w towarzystwie ostańców skalnych o tej samej nazwie. Wedle legendy są one zaklętymi w skały kobietami, które zostały ukarane przez bogów za swoją arogancję. Drugą z form, ze względu na wygląd przypominający twarz posągu i niejakie podobieństwo do egipskiego oryginału, nazwano natomiast Sfinksem. Wśród wielu podań związanych ze skałą nie brak również opinii, że jej wyjątkowy kształt to nie kwestia erozji, lecz ludzkiej ręki. Według protohistoryka Daniela Ruzo Bucegi miały być jednym z miejsc, gdzie rozwinęła się przedpotopowa cywilizacja. Świadczyć mają o tym nie tylko nietypowe formy skalne, ale również tajemnicze wydarzenia, które od czasu do czasu mają tu miejsce. Na przykład w 1999 roku mieszkańcy Sinai przez dwa tygodnie, bez konkretnego powodu, cierpieli na bezsenność. Z kolei w 2003 roku okolice nawiedziła seria niewielkich trzęsień ziemi (3-4-stopnie w skali Richtera), na które geolodzy nie znaleźli sensownego wyjaśnienia.

(...)
Więcej – czytaj w numerze „n.p.m.”


Pełna treść artykułu dostępna dla osób zalogowanych.
Zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w serwisie.

Zobacz podobne artykuły

Artykuły z pasma Rumuńskie Karpaty Południowe (m.in. Fogarasze, Bucegi, Retezat)

Zobacz też