Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Świat | Czechy i Niemcy / Rudawy

Najwyższy szczyt "eNeRDe"

NPM 2/2018
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Grzegorz Grupiński
(fot. Grzegorz Grupiński )
W poszukiwaniu gór idealnych na niespieszne wędrówki na nartach z dziećmi trafiamy na pogranicze Niemiec i Czech. W samym środku Rudaw wznoszą się naprzeciwko siebie dwaj królowie tego masywu – czeski Klínovec i niemiecki Fichtelberg. 

Rudawy znajdziemy na mapie, patrząc od Sudetów na zachód. Długi na 150 kilometrów łańcuch słynął kiedyś z wielkiej liczby rud metali: miedzi, żelaza, cyny i srebra. Tym właśnie kruszcom Rudawy zawdzięczają nazwę (niem. Erzgebirge, czes. Krušné hory), liczne górnicze tradycje i malownicze osiedla zbudowane wysoko w górach, w pobliżu dawnych kopalń.
Zauważamy te tradycje w mijanych miejscowościach, zbliżając się do gór od strony Drezna i Chemnitz. Zimową porą w wielu oknach widać charakterystyczne świeczniki bożonarodzeniowe zwane Schwibbogen z dwoma sylwetkami górników. Zauważamy też figurki Räuchermanna w górniczym stroju – ludzika pykającego fajkę dymem z kadzidełka, które pali się w jego wnętrzu.
Dziś miejsce górnictwa zajęła turystyka, a zamiast kopalni utrzymanie dają ośrodki spa, wyciągi narciarskie i kwatery. Widać to w Oberwiesenthal (914 m n.p.m.), ostatniej miejscowości po niemieckiej stronie – notabene, najwyżej położonym niemieckim mieście. To tu kończy swój bieg popularna wąskotorówka Fichtelbergbahn.
Za Oberwiesenthal szosa wspina się stromo na graniczny grzbiet. Czeska strona wita nas wielkimi zaspami śniegu i drogowskazem do pobliskiego małego miasteczka o wyjątkowej nazwie Boží Dar. To z kolei najwyżej położone miasto w Czechach – jego rynek znajduje się na wysokości 1028 metrów n.p.m. Można tu pojeździć na zjazdówkach, a także – co nas najbardziej interesuje – na nartach biegowych.

Jezusek zamiast Klínovca
Dla naszych dzieci to pierwszy kilkudniowy wyjazd na biegówki. Chcemy, żeby się nie zniechęciły, a złapały bakcyla. Dlatego planujemy krótkie i nietrudne wycieczki na miarę początkujących.
Po wypożyczeniu nart biegowych dla Hani i Mai postanawiamy zmierzyć się z wejściem na Klínovec (1244 m n.p.m.).
– Gdzie jak gdzie, ale z Bożego Daru na najwyższy szczyt gór musi być przygotowana trasa na biegówki! – stwierdzam z pełnym przekonaniem wobec wątpiącej małżonki.
Podjeżdżamy autem do górnego krańca ośrodka narciarskiego Neklid. Stąd na szczyt jest zaledwie 2,5 kilometra. Przewyższenie niewielkie, więc szlak powinien spełniać kryteria „dla początkujących”.
– Gdzie ta trasa? – człapię gorączkowo dookoła parkingu i wyciągów w poszukiwaniu wyratrakowanego szlaku. Bez efektu – wygląda na to, że przygotowanej trasy tu nie ma. Są tylko niewyraźne ślady pojedynczych narciarzy, pnące się w górę w poprzek nartostrady. Próbujemy nimi podejść. Dzieciom rozjeżdżają się narty, porywisty wiatr gwiżdże w uszach i zasypuje ślady. Kapitulujemy:
– Dzisiaj jedyna opcja to przygotowana trasa, najlepiej w zacisznym lesie. Żeby dzieci od razu nam się nie zraziły do desek – oceniamy sytuację.
Na szczęście mamy taki szlak pod nosem, a dokładnie w samym Bożym Darze. To Ježíškova cesta (Jezuskowa Droga), przygotowana specjalnie z myślą o najmłodszych. Na dwóch wersjach pętli (krótsza 5,6 km, dłuższa 12,9 km) czeka na dzieci 13 domków-przystanków z zagadkami i innymi atrakcjami. W bożydarskim ratuszu można za drobną opłatą dostać pamiętnik, służący do wpisywania rozwiązań zagadek, a na koniec wycieczki otrzymać nagrodę.
 
 
(...)
  
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”  


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też