Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Wydarzenia | Zapowiedzi

Najsłynniejszy pisarz spod K2 wydaje książkę

NPM 7/2018
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Redakcja n.p.m.
(fot. archiwum Czyste Tatry)
Nie ma chyba miłośnika gór, który śledząc Narodową Zimową Wyprawę na K2, nie czytał jego zapisków. Dobrze więc, że te dzienniki wyprawowe znajdą swoją książkową wersję. 4 lipca ukaże się książka himalaisty, Rafała Froni.

Autor nie unika trudnych tematów i komentowania wydarzeń z wyprawy, które budziły największe emocje. Jednocześnie z ogromną dawką dystansu i humoru opisuje codzienne życie wyprawowe. Jeśli myślicie, że słyszeliście już wszystkie ciekawostki dotyczące funkcjonowania z bazie, to przeczytajcie fragment „Anatomii góry”, która ukaże się nakładem wydawnictwa Sine Qua Non.
– „W Górach wszystko zaczyna się od jajka. Jeśli jesteś uczulony na jajko, nie możesz zostać himalaistą. Ja polubiłem jajka. Ale pamiętam historię z Dhaulagiri. Przez 33 dni na śniadanie było jajo. Nie było ani jednego dnia wyjątku. I pamiętam, jak Krzyś Wielicki na zakończenie wyprawy zaczął marzyć, że jak wróci do domu, pójdzie do najlepszej knajpy w Dąbrowie Górniczej i zamówi jajka sadzone. Potem poprosi kelnera, aby ten otworzył okno. I wtedy on wypierdoli to razem z talerzem na ulicę” – pisze Rafał Fronia. Czy po takim fragmencie trzeba jeszcze kogoś zachęcać do sięgnięcia po tę książkę? Ukazuje się ona 4 lipca, a więcej o tym wydawniczym przedsięwzięciu już w kolejnym „n.p.m.”.              RED

Jeśli kochasz góry, to o nie dbasz
Coraz więcej mówi się o zanieczyszczonym środowisku w naszym kraju. Niestety, im więcej osób daje się porwać modzie na aktywne spędzanie czasu, tym więcej śmieci można znaleźć w miejscach cennych przyrodniczo. Dlatego od kilku lat organizowana jest akcja Czyste Tatry.
Jak co roku, walkę z tonami odpadów podejmują członkowie Stowarzyszenia Czysta Polska. 29 i 30 czerwca tysiące wolontariuszy po raz kolejny wyruszą na szlaki w polskich Tatrach, by posprzątać najwyższe w kraju góry.
– Idea Czystych Tatr wzięła się z doświadczeń osobistych. Kiedy zabierałem znajomych z zagranicy w nasze góry, wciąż natrafialiśmy na porozrzucane pety czy butelki. W Szwajcarii czy Niemczech tego nie było. Dlatego, kiedy zrodził się pomysł posprzątania Tatr, od razu poczułem, że to jest to, że trzeba to zrobić – tak Rafał Sonik, zwycięzca Rajdu Dakar, a także organizator i pierwszy ambasador projektu Czyste Tatry, wspomina początki i pierwsze edycje Czystych Tatr.
Wśród ambasadorów projektu jest także znany biegacz górski Marcin Świerc.
– Góry mamy piękne, ale dalej trzeba zmieniać mentalność ludzi. Trenując w Tarach, widzę, że jest lepiej, ale dalej dużo pracy przed nami – przyznaje Marcin Świerc. – Często robiąc drugi wieczorny trening, widzę wracających z gór wolontariuszy Tatrzańskiego Parku Narodowego z pełnymi workami śmieci. To codzienność i to jest przerażające. Dzięki Czystym Tatrom wysprzątamy góry dokładniej. Cieszę się, że projekt ma też wydźwięk edukacyjny, bo o czystość trzeba dbać każdego dnia – przyznaje biegacz, który często trenuje w Tatrach, na przykład szykując się do ekstremalnego biegu we włoskich Dolomitach – Lavaredo Ultra Trail.       RED
Więcej: www.czystetatry.pl

Z Biwaku Zimowego „n.p.m.” na Pik Lenina
Najpierw chodzisz po Beskidach, Karpatach i Sudetach, potem ciągnie cię w Alpy. Chcesz więcej i wyżej. Znasz to uczucie? Taką drogę pokonał Andrzej Myrta, który już w lipcu wyrusza na podbój Piku Lenina.
Pochodzi z Bieszczad i choć od 15 lat mieszka w Radomiu, to – jak sam mówi – góry pozostały mu we krwi i w głowie.
Andrzej Myrta zaczynał jak większość z nas. Na początku były Bieszczady, Beskidy, Sudety, kilkukrotnie całe Tatry, również te słowackie. Kiedy zapragnął zdobywać góry najwyższe?
– W pewnym momencie brakowało już gór, a chciałem iść wyżej i dalej, trudniejszymi trasami. Sama przygoda tak naprawdę zaczęła się od spotkania z panią Anną Czerwińską podczas Biwaku Zimowego „n.p.m.” w 2011 roku. To był przełom – mówi alpinista i dodaje: – Pani Ania powiedziała wtedy, że należy walczyć o marzenia i... zaczęły się moje wyjazdy w Alpy. Po ich najwyższych szczytach przyszła kolej na Kaukaz. Moim celem stała się piękna i jedyna w swym rodzaju góra w tamtym rejonie, czyli Uszba – opowiada.
Udało się! Ale apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc teraz czas na Śnieżną Panterę. – Plan jest prosty, przynajmniej na papierze. W tym roku Pik Lenina, w kolejnym dwa następne, a potem dwa ostanie. Na Pik Lenina wybieram się z dwoma kolegami z KW Jastrzębie – Krzysztofem i jego partnerem od liny, Maćkiem. Ruszamy 20 lipca – opowiada Andrzej Myrta.
Trzymamy kciuki za wyprawę i czekamy na relację po powrocie!      RED
Więcej: www.facebook.com/myrta.andrzej


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też