Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Temat numeru | Mont Blanc

Najgroźniejsza góra świata

NPM 5/2013
Numer wyprzedany
Autor:
Łukasz Długowski
(fot. Łukasz Supergan)
Biała Góra jest jak batonik w supermarkecie – na wyciągnięcie ręki. Sięgnąć po nią może każdy. Ta dostępność jest zabójcza – dla ludzi i dla góry.  

Wierzchołek Mont Blanc przez chwilę był niepodległym państwem. Warunki musiały być całkiem dobre, na pewno nie było silnego wiatru. W przeciwnym razie nie udałoby się rozwinąć ośmiu połaci tkaniny, którymi Marco Evaristti, duński artysta, otoczył szczyt. W środku okręgu wbił sześciometrowy maszt, na którym zawiesił baner z napisem „Pink State” (Różowe Państwo). W ten sposób chciał zwrócić uwagę na kwestię ochrony środowiska i zapytać: do kogo należy natura?
Pytanie postawione na stokach Mont Blanc ma szczególne znaczenie, bo do dziś nie jest jasne, na ile góra jest włoska, a na ile francuska. Kiedyś masyw całkowicie należał do Księstwa Sabaudii, a później Sardynii. Ale kiedy Napoleon Bonaparte spuścił Włochom lanie podczas Kampanii Włoskiej (1792-1802), Mont Blanc przestał być Monte Bianco. W teorii przez szczyt miała przebiegać granica, w praktyce statut wierzchołka był niejasny. Dopiero pokój zawarty po kolejnej wojnie, tym razem francusko-austriackiej (7 marca 1861 r.), określił, że góra stanowi punkt graniczny między Królestwem Sardynii i Francji. Podkładką do umowy była włoska mapa, zgodnie z którą dwie trzecie masywu należy do Sardynii, a granica przebiega wzdłuż grani.
Jednak kiedy w 1865 roku francuski kapitan Jean-Joseph Mieulet zabrał się za mapowanie Białej Góry, dokonał drobnych zmian, zgodnie z którymi szczyt leży wyłącznie w granicach Francji. Od tego czasu Włosi mają swoją wersję mapy, a Francuzi swoją. Przy czym obie, choć wzajemnie sprzeczne, są oficjalnie obowiązującymi dokumentami. Wydawcy map turystycznych czasami traktują szczyt jako francuski, a czasami francusko-włoski. Jedyne, czego można być pewnym w przypadku Monte Bianco, to jego wysokości. Według francusko-szwajcarskiego zespołu, który w 2004 roku przewiercił się przez lodową czapę, tzw. rocky summit znajduje się na wysokości 4792 m n.p.m. Kamienny wierzchołek przykrywa 14 metrów lodu i śniegu. Jeśli ktoś chciałby stanąć dokładnie nad nim, musiałby zejść 40 metrów na zachód z najwyższego punktu góry (4810,9 m n.p.m.).

Pierwsi zdobywcy
Mont Blanc długo nie zostałby zdobyty, gdyby nie chciwość i żądza sławy. Niewielu poważnie myślało o wejściu na szczyt, dopóki szwajcarski arystokrata Horace-Bénédict de Saussure w 1760 roku nie wyznaczył za nie góry pieniędzy. 26 lat później u stóp masywu stanęli poszukiwacz górskich kryształów i lekarz. Obaj, Jacques Balmat i Michel Paccard, mieli spore doświadczenie. Balmat zaledwie w czerwcu 1786 roku dotarł na przełęcz Col du Dôme (4237 m n.p.m.), skąd mógł się przyjrzeć drodze na szczyt. Chociaż miał go na wyciągnięcie ręki, musiał zawrócić. Niektórzy uważają, że ze względu na fatalną pogodę, inni, że powodem była noc – nikt nie zobaczyłby go na szczycie, więc nie byłoby mowy o pieniądzach. Dwa miesiące później, 7 sierpnia Balmat najął się jako tragarz doktora Paccarda. Tuż przed wyjściem poprosili właściciela sklepu z syropami, aby ten wypatrywał ich przez lunetę. Chcieli zyskać jak najwięcej wysokości, zanim zejdą na lodowiec. Dlatego najpierw weszli na Montagne de la Côte (2550 m n.p.m.), gdzie spędzili noc, biwakując pod skałą. Obecnie to miejsce nazywane jest Gîte à Balmat (Legowisko Balmata).
„Do 1.30 spałem twardo jak skała” – tak wspominał tę noc Balmat w „Pierwsze wejście na Wielką, Białą Górę”. „Potem obudziłem doktora, słońce wschodziło, dając jasne silne światło. Niebo było bezchmurne, co obiecywało nam dobrą pogodę”.
Ale w trakcie podejścia rozszalał się szkwał. Na tyle silny, że obaj musieli paść plackiem na śnieg i wbijać w niego paznokcie, żeby ich nie zwiało. Kiedy wiatr odpuścił, ruszyli dalej. Im byli wyżej, tym mniej mieli powietrza. Co dziesięć kroków zatrzymywali się, żeby złapać oddech. „Miałem wrażenie, jakby w mojej klatce piersiowej było pusto, bez płuc” – mówił Balmat.
 


Pełna treść artykułu dostępna dla osób zalogowanych.
Zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w serwisie.

Zobacz podobne artykuły

Zobacz też