Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Rozmowa | o. Mateusz Jacukiewicz

Na Wiktorówkach byłem prokuratorem

NPM 9/2018
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Jakub Terakowski
(fot. Adam Porwoła)
Ojciec Mateusz Jacukiewicz, dominikanin z tatrzańskich Wiktorówek.

Czy kościół na Wiktorówkach jest najwyżej w Polsce położoną świątynią?
Tak, chociaż kościół na zakopiańskiej Cyrhli próbuje z nami rywalizować. Jest jednak bez szans, bo stoi 1000 metrów n.p.m., a Wiktorówki są 150 metrów wyżej... (śmiech).
Mówi się o tym miejscu Sanktuarium Matki Bożej Jaworzyńskiej Królowej Tatr. Czym różni się sanktuarium od zwykłego kościóła ? 
Sanktuarium to kościół lub inne miejsce sakralne, będące wybitnym ośrodkiem kultu i celem pielgrzymek. Wiktorówki to jedno z kilku miejsc na Podhalu, poświęconych Matce Bożej. Dlaczego? Bo można powiedzieć, że Matka Boża przez objawienie sama wybrała sobie to miejsce.
A dlaczego wybrała tak mało efektowne miejsce w lesie, zamiast położonej w pobliżu Rusinowej Polany z przepięknym widokiem na Tatry?
O to należałoby zapytać Matkę Bożą… Natomiast nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że jest to miejsce mało efektowne. Moim zdaniem jest bardzo pięknie położone i ma wiele atutów. Co prawda z Wiktorówek nie widać grani, lecz lokalizacja na uboczu dodaje uroku i pozwala wyciszyć się, oderwać od codzienności, pomodlić. Łatwiej spotkać się z Bogiem tu niż przy ruchliwym szlaku. Chociaż w sezonie turystów szukających na Wiktorówkach Boga też potrafi być tłum... Mam wrażenie, że góry w ogóle sprzyjają takim poszukiwaniom, bo jakoś bliżej stąd do Boga.
Bliżej, bo wyżej? Czy Pan Bóg jakoś szczególnie upodobał sobie góry, skoro tak często wspinał się na ich szczyty? Pismo Święte wymienia przynajmniej kilka...
Czy Pan Bóg upodobał sobie góry? Nie wiem. Natomiast ludzie od tysięcy lat wybierają wierzchołki gór na miejsce oddawania czci Bogu. Myślę, że to związane jest z ekspresją naszej religijności. Już Stary Testament wskazuje góry jako miejsce, w którym najlepiej się modli, stawia krzyże, buduje ołtarze. Nic więc dziwnego, że i my patrzymy dzisiaj na nie w ten sposób, uznajemy za przestrzeń, w której w sposób szczególny można doświadczyć obecności Pana Boga. Poza tym górskie wędrówki wymagają od nas wysiłku, zmęczenia, wyrzeczeń, co też bliskie jest naturze ludzkich kontaktów z Bogiem. Ten właśnie wymiar jest niezmiernie ważny podczas wszystkich pielgrzymek. A na Wiktorówki trudniej wszak dojść niż do najbliższego kościoła w swojej parafii.
 
Dominikańska historia Wiktorówek

Jak na Wiktorówkach znaleźli się dominikanie?
Objawienie, które zapoczątkowało kult Wiktorówek, miało miejsce około roku 1860. Na pamiątkę tego wydarzenia powieszony został tu skromny obrazek – najpierw papierowy, potem malowany na szkle, zastąpiony w końcu niewielką kapliczką. To właśnie w niej umieszczono drewnianą figurkę, która obecnie znajduje się w ołtarzu sanktuarium. Przez pierwsze 20 lat opiekę nad Wiktorówkami sprawowali księża z najbliższej parafii. W 1957 roku Kuria Metropolitalna w Krakowie utworzyła na Rusinowej Polanie turystyczny ośrodek duszpasterski, nad którym pieczę powierzyła księżom marianom. Ci jednak szybko zrezygnowali i rok później sanktuarium trafiło pod skrzydła dominikanów. Pierwszym dominikańskim gazdą na Wiktorówkach był ojciec Paweł Kielar, którego imiennie wskazał i poprosił biskup Karol Wojtyła. 
A jak ojciec trafił na Wiktorówki?
Pierwszy raz? Dawno temu, jeszcze bez habitu, jako harcerz. W 1997 roku mój hufiec organizował kolonie dla dzieci osób poszkodowanych przez słynną powódź stulecia. Zaangażowaliśmy się naszą drużyną (74 WDSH) w tę działalność bardzo aktywnie. Jesienią, w dowód wdzięczności, Kwatera Główna ZHP zaprosiła nas do Ośrodka ZHP na Głodówce. Wtedy to, podczas jednej z wycieczek po okolicy, pierwszy raz trafiłem na Rusinową Polanę, a stamtąd na Wiktorówki. 

(...)

Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.” 


Zobacz podobne artykuły

Polska

Zobacz też