Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Temat numeru | 30. rocznica tragedii na K2

Na K2 giną tylko herosi

NPM 7/2016
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Andrzej Bazylczuk
Czogori (8611 m n.p.m.) w pełnej okazałości, widok z 2013 r. (fot. Hanna Piotrowska)
„Jak ćmy do światła, tak my lecimy do tej góry (…).  Wielu boleśnie połamie sobie skrzydła na jej skutych lodem zboczach. Nie będzie to jednak przestrogą dla następców” – pisał podczas wyprawy na K2 w 1986 roku Tadeusz Piotrowski. Niestety, jego słowa okazały się prorocze.  

Dzięki filmowi „Everest” osoby nieinteresujące się na co dzień wspinaczką mogły poznać historię, która rozegrała się na najwyższej górze świata w 1996 roku. Jednak nawet ludzie, którzy wiedzę o himalaizmie czerpią z pop- kultury, zdają sobie sprawę z tego, że chociaż Czomolungma jest najwyższa, to dla większości alpinistów szczytem marzeń jest K2 (8611 m n.p.m.). To na zboczach Czogori, jak nazywany jest drugi co do wysokości ośmiotysięcznik, umiejscawiano akcję takich hollywoodzkich produkcji, jak „K2” czy „Granice wytrzymałości”. K2 zawdzięcza to swojej złej sławie. W dużym stopniu przyczyniły się do niej wydarzenia z 1986 roku, kiedy między 21 czerwca a 10 sierpnia zginęło aż 13 wspinaczy. Dla Polaków tamte dni, które przeszły do historii jako „czarne lato”, są szczególnie ważne. To wówczas Wanda Rutkiewicz dokonała pierwszego polskiego i pierwszego kobiecego wejścia na K2, a inne zespoły znad Wisły wyznaczyły dwie piekielnie trudne drogi na wierzchołek „Góry Gór”. Niestety, to także wówczas troje wspinaczy znad Wisły przypłaciło życiem rzucone K2 wyzwanie. Właśnie mija 30 lat od tamtych wydarzeń.

Miasto pod górą
O tym, że to, co stanie się na K2 w 1986 roku, przejdzie do historii wspinaczki, było wiadomo, jeszcze nim pierwsi himalaiści pojawili się w bazie. Nie była to zresztą zasługa wspinaczy, ale pakistańskich urzędników, którzy postanowili hojnie rozdzielać pozwolenia na wejście. Zdecydowano, że wydanych zostanie minimum dziewięć „permitów”.
– Był okres, kiedy dawano jedno pozwolenie na jedną górę, a potem zaczęto dawać ich tyle, ile było dróg wiodących na szczyt – wyjaśnia Janusz Majer, himalaista i szef programu „Polski Himalaizm Zimowy”. Jego zdaniem o dziewięciu drogach na K2 powiedział Pakistańczykom słynny polski wspinacz, Wojciech Kurtyka. Z kolei Brytyjczyk Jim Curran, autor książki „K2. Triumf i tragedia”, wiązał to z korespondencją lokalnego klubu alpejskiego z szefem angielskiej ekspedycji Alanem Rouse'em. Sugerował też, że nagłe rozmnożenie „permitów” mogło być działaniem propagandowym.
– Władze prawdopodobnie chciały w ten rejon ściągnąć jak najwięcej wypraw zagranicznych, aby zademonstrować
Indiom i reszcie świata, że Pakistan trzyma swoje terytorium pewną ręką – gdybał w książce Curran.
Niezależnie od powodów faktem było, że do 1986 roku z K2 mierzyło się łącznie 26 wypraw, a szczyt zdobyło 39 osób, natomiast 12 z nich zostało tam na zawsze. Tymczasem dzięki zmianie polityki Pakistańczyków w 1986 roku pod górą zameldowało się aż 11 ekspedycji i wyrosło tam okazałe miasteczko, liczące 150 namiotów. Według Józefa Nyki mieszkało w nich 60-70 himalaistów. Byli między innymi Brytyjczycy ze wspomnianymi Rouse'em i Curranem, Austriacy, Koreańczycy z Południa, Amerykanie, Baskowie czy Włosi. Nie zabrakło także Polaków: Jerzy Kukuczka i Tadeusz Piotrowski wchodzili w skład niemiecko-szwajcarsko-austriackiej wyprawy pod kierownictwem Karla Herrligkoffera nazywanego „Dziadkiem”. Wanda Rutkiewicz przyjechała w towarzystwie Francuzów, a Janusz Majer szefował ekspedycji z Anną Czerwińską, Krystyną Palmowską, Dobrosławą Miodowicz-Wolf, Przemysławem Piaseckim, Wojciechem Wróżem i Słowakiem Peterem Božikiem w składzie.
W tłumie wspinaczy byli tacy, którzy chcieli dotrzeć na szczyt bez oglądania się na styl, ale nie zabrakło też śmiałków chcących przejść do historii. Marzeniem wielu była droga wiodąca południowo-zachodnim filarem. Wcześniej mierzył się z nią między innymi Reinhold Messner, który wprawdzie nie zdołał jej pokonać, ale nadał jej nazwę – Magic Line. Droga ta szczególnie marzyła się Wojciechowi Wróżowi, dla którego wejście na K2 było prawdziwą idée fixe, gdyż wcześniej już dwukrotnie szturmował Czogori i za każdym razem dochodził wysoko, ale nie było mu dane stanąć na wierzchołku.
 
(…)
 
Więcej – czytaj w numerze „n.p.m.”
 
W numerze również rozmowy z Danutą Piotrowską, żoną Tadeusza Piotrowskiego, który zginął na K2 oraz z Elizą Kubarską, reżyserką filmu „K2. Dotknąć nieba”.
 


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też