Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Rozmowa N.P.M. | Jan Lenczowski

Moja mama miała być Burdżulą

NPM 6/2009
Numer wyprzedany
Autor:
Jakub Terakowski
Jan Lenczowski (FOT. ARCHIWUM WYPRAWY)
Z Janem Lenczowskim, wnukiem Jakuba Bujaka, pierwszego zdobywcy Nanda Devi East, rozmawia Jakub Terakowski  

Skąd pomysł na wyprawę śladami pierwszych polskich zdobywców Nanda Devi East?
– Pomysł przyszedł mi do głowy w roku 2006, gdy pojechałem na Pik Lenina – mój pierwszy i jak dotąd jedyny siedmiotysięcznik. Poszło nam gładko, więc pomyślałem, że może mógłbym teraz spróbować wejść na Nanda Devi East. Wszak to niewiele wyżej – „zaledwie” 7434 metrów nad poziomem morza. Wybór tej góry nie jest przypadkowy. Równo siedemdziesiąt lat temu był tam mój dziadek – Jakub Bujak, który jako uczestnik pierwszej polskiej wyprawy w Himalaje, stanął na szczycie Nandy w lipcu 1939 roku. Dużo czytałem o wyczynie dziadka, ale przez myśl mi nawet nie przeszło, aby wyruszyć jego śladem. Himalaje zawsze wydawały mi się nieosiągalne, nigdy nie wspinałem się tak wysoko. Zaczynałem od Beskidów. Na studiach zaangażowałem się w działalność PTTK, kilkakrotnie wyjeżdżałem zimą na Bałkany – w Góry Piryn, Riłę, Retezat, lecz dopiero na Piku Lenina zdobycie Nanda Devi wydało mi się realne.

Czy udało Ci się poznać dziadka?
– Nie, dziadek zaginął w dość tajemniczych okolicznościach tuż po wojnie. Nawet moja mama go nie pamięta, bo miała cztery lata, gdy wyjechał na wyprawę w Himalaje. Wrócił do Lwowa tuż po wybuchu drugiej wojny światowej, ale rozminął się z rodziną. Przez Węgry i Francję przedostał się do Anglii. Pracował tam jako inżynier w zakładach rolls royce’a, a w roku 1945 wyjechał do Kornwalii na wycieczkę i nie wrócił.

Co się stało?
– Są różne hipotezy – jedna, że zlikwidowali go Brytyjczycy, w obawie przed ujawnieniem tajemnic przemysłu zbrojeniowego w Polsce; inna – że porwali go Rosjanie. Jak było naprawdę? Nikt z nas tego nie wie.

A skąd pomysł dziadka na zdobycie Nanda Devi East?
– Polska wyprawa w Himalaje była planowana przez Adama Karpińskiego i jego towarzyszy już w latach dwudziestych. Mierzyli wysoko, bo chcieli od razu atakować Mount Everest lub K2, lecz na wyjazd w te góry nie dostali pozwolenia od Brytyjczyków, którzy pierwsze wejścia zamierzali zarezerwować dla siebie. W końcu, po kilku latach starań, Polacy otrzymali zgodę na organizację wyprawy na dziewiczy wówczas wierzchołek Nanda Devi East. Mówi się, że spośród wszystkich gór, zdobytych w Himalajach przed wojną, ta była najtrudniejsza.

Jak dziadek znalazł się w składzie wyprawy?
– Zaprosił go Adam Karpiński, bo dziadek był wówczas jednym z lepszych taterników. Uczestniczył też w pierwszej polskiej wyprawie w Kaukaz, wszedł tam wtedy na niezdobyty wcześniej szczyt Burdżula. Po powrocie chciał tak dać na imię mojej mamie, która właśnie przyszła na świat, ale babcia się nie zgodziła. Szkoda, bo Burdżula Bujak, w skrócie BuBu, brzmiałoby zacnie… (śmiech)


Pełna treść artykułu dostępna dla osób zalogowanych.
Zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w serwisie.

Zobacz podobne artykuły

Zobacz też