Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Świat | Kaukaz

Modlitwa o wodę

NPM 6/2018
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Konrad Tulej
(fot. Konrad Tulej)
Jesteśmy w Kapan, stolicy prowincji Sjunik, przy granicy z Iranem. Z nieba leje się żar, a my kierujemy wzrok na południowy-zachód. Tam wypiętrza się powulkaniczna góra Khustup (3206 m n.p.m.) – górski cel naszej podróży po południowej Armenii.

Idziemy z moją żoną Beatą i synem Mikołajem deptakiem wzdłuż rzeczki Vachagan (czytaj: Waczagan). Jej źródło wybija na północno-wschodnich zboczach Khustup (Chustup). Ta jedenastokilometrowa struga wody, zanim wpadnie do głównej rzeki Voghji (Wochczi), przepływa przez centrum specjalnym kanałem i daje błogie poczucie chłodu w upalne lato. Na rosnących wzdłuż Voghji platanach lokalny artysta wyrył okazy tutejszej fauny: jaszczurkę, węże, motyla, skorpiona, ryby. Pytam przechodnia, jak nazywa się ów rzeźbiarz.
– Już go tu nie ma. Wyjechał za chlebem do Moskwy, jak wielu Ormian – odpowiada krótko.
Kapan – u podnóża góry
Nagle od strony placu z fontannami dociera do nas głos tenora – to Andrea Bocelli. W rytmie epicznego „Con Te Partirò” woda strzela w górę na cześć młodej pary, która wykorzystuje uroczy plener do upamiętnienia zawarcia związku małżeńskiego. Standardowo fontanna w towarzystwie świateł i muzyki ożywa wieczorami dla rozrywki ponad 40-tysięcznego miasteczka, którego mieszkańcy trudnią się głównie wydobyciem miedzi i rolnictwem.
Pierwsze wzmianki o nim pochodzą z końca V wieku. Przy czym współczesny Kapan, który otrzymał prawa miejskie w 1938 roku, znajduje się 10 kilometrów na południowy-wschód od historycznego miasta. W średniowieczu pełnił funkcję stolicy królestwa Sjunik. W 1103 roku miasto zostało zniszczone przez Seldżuków i w kolejnych wiekach było już zwykłą osadą.
Obecnie Kapan to zbiorowisko postsowieckich blokowisk z parkiem w centrum, położonym nad Voghji. W lecie jest tu upalnie. Klimat sprzyja uprawom ananasa, kolendry, granatu, fig, brzoskwiń, winogron i morwy. Z tego ostatniego Ormianie produkują oryginalny alkohol, nazywany z języka rosyjskiego tutovka.
Zostawiamy plac z fontannami za sobą i człapiemy po asfalcie serpentynami ulicy Azatmartikneri. Planujemy przenocować na ARK Kapan Camp. Według informacji ze strony internetowej, organizacja propaguje odpowiedzialną ekoturystykę w Armenii Południowej. Zwabieni szczytną ideą, chcemy przenocować na kempingu.
Kapan Camp mieści się… na działce w otoczeniu innych ogródków. Chwilę czekamy, aż ktoś otworzy zamkniętą bramkę. Po nawoływaniach pojawia się para młodych ludzi. Dzwoniłem wcześniej do właścicieli, więc wiemy, że to wolontariusze, którzy pomagają w „realizacji różnych projektów”. Okazuje się, że to studenci ekologii ze Szwajcarii. Rozmawiamy chwilę, zrzucamy plecaki, szybko stawiamy namiot i wracamy do centrum po zakupy.
Dopadamy pierwszy sklep i rzucamy się na słodki napój gazowany, którego zwykle nie pijamy. Ale wszystko przez nieznośny żar, jest ponad 40 stopni Celsjusza. Lipiec i sierpień to najgorętsze i najbardziej suche miesiące roku. Na dodatek tegoroczne lato w Armenii jest rekordowo upalne.
Ekościema
Po powrocie na kemping mamy chwilę czasu, by przyjrzeć się bliżej reklamującemu się ekologicznymi hasłami ośrodkowi. Są tu małe domki z komorami sypialnymi, które bardzo ładnie prezentują się na zdjęciach. W rzeczywistości są tak małe, że mogą służyć jedynie do leżenia. I choć zrobiono je z drewna, całodzienny upał sprawia, że można się w nich poczuć jak w saunie.
Na grządkach rosną warzywa, a dynie posadzone są w zakopanych beczkach z napisem koncernu z branży paliwowej. W ogrodzie między drzewkami rozstawione są namioty, przygotowano też kilka wolnych miejsc na rozbicie własnych namiotów. Wybudowano także prysznic, ale na ciepłą wodę nie możemy liczyć. Całość dopełniają wychodek oraz kuchnia polowa, a w ogrodzie wolontariusze budują rachityczne miejsce do odpoczynku.
(...)
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”


Zobacz podobne artykuły

Armenia

Zobacz też