Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Korona Gór Polski | Polski Ślęża

Mistyczna góra Sudetów

NPM 7/2018
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Bartosz Andrzejewski
()
Kto by pomyślał, że niepozorne, nieco ponad 700-metrowe wzniesienie może być jedną z bogatszych pod względem kulturowym, religijnym i historycznym gór w naszym kraju. By stanąć oko w oko z prehistorią i prasłowiańskimi tradycjami, wystarczy wyruszyć na wędrówkę w tajemniczym Masywie Ślęży.

Jadę dolnośląskim odcinkiem autostrady A4. Przemieszczam się niemal równolegle do nieodległego łańcucha Sudetów. Odruchowo spoglądam w kierunku południowym, by choć na chwilę zatrzymać wzrok na znajdujących się tam łagodnych pasmach. Na wysokości Wrocławia na pierwszy plan wysuwa się Masyw Ślęży. Jej sylwetka z tej perspektywy kojarzy się z wygasłym wulkanem, który niczym wyrzutek leży samotnie gdzieś na Przedgórzu Sudeckim. A jeśli mimo wszystko ktoś nie jest przekonany, czy góra w zasięgu jego wzroku to właśnie Ślęża (718 m n.p.m.), to w lokalizacji pomoże potężny maszt antenowy, usytuowany na samym wierzchołku. Ma ponad 100 metrów wysokości i jest doskonale widoczny z bardzo dużej odległości.

Mistyczna góra wrocławian
Nie tak dawno spoglądałem na Ślężę z wieży znajdującej się na szczycie Wielkiej Sowy (1025 m n.p.m.) w Górach Sowich, o czym przeczytać możecie w numerze czerwcowym „n.p.m.” („Gorączka złota”, nr 6/2018). Już wtedy czułem, że to będzie mój kolejny sudecki cel w ramach projektu Korony Gór Polski. Tym bardziej, że poznałem wcześniej różne opowieści o tej górze. Szczególnie zaciekawiły mnie wątki związane z jej mistycyzmem i tajemniczymi historiami.
Początek naszego szlaku, bo na Ślężę tradycyjnie ruszam z moim stałym kompanem Rafałem, wyznacza Przełęcz Tąpadła (384 m n.p.m.). Gdy docieramy na parking znajdujący się przy drodze prowadzącej ze Świdnicy do Sobótki, z trudem znajdujemy wolne miejsce. Wcześniej tłumnie przyjechali tu już mieszkańcy stolicy Dolnego Śląska, o czym świadczą tablice rejestracyjne zaparkowanych pojazdów. Określenie „mistyczna góra wrocławian” nabiera w tym momencie nowego znaczenia. Oczami wyobraźni widzimy już na górze rzesze turystów. Tego, że na szczycie nie będzie gdzie postawić stopy, jesteśmy prawie pewni. Z drugiej strony, absolutnie mnie to nie dziwi. Mamy właśnie ciepły, pogodny weekend – dobrze zatem, że ludzie ruszyli się sprzed telewizorów i komputerów, by zaczerpnąć świeżego powietrza. Na szczęście przez Masyw Ślęży wiedzie stosunkowo gęsta sieć szlaków, które turyści mają do wyboru, co trochę rozprasza tłumy. My decydujemy się na wejście szlakiem żółtym.

Zaczęło się od Prasłowian
Ślęża uchodzi za miejsce prasłowiańskiego kultu w Polsce. Pod względem intensywności oddziaływania mistycznych mocy przyznawano górze drugie miejsce w naszym kraju. Silniejszą mocą dysponuje podobno tylko krakowski Wawel. Chodzi tu dokładnie o czakramy, czyli miejsca mocy stworzone za pomocą odpowiednio ułożonych kamieni czy usypanych kopców.
– Z czasów prehistorycznych pozostały na zboczach Ślęży różne artefakty. Jako przykład można tu podać figurę neolitycznego, kamiennego niedźwiedzia, który jest bardzo popularny, gdyż znajduje się blisko szlaku pieszego – opowiada Krystyn Chudoba, przewodnik sudecki i prezes wrocławskiego oddziału PTTK. – Nieco poniżej wierzchołka znajdują się jeszcze inne posągi, które niestety są częściowo uszkodzone. To na przykład panna z rybą czy dzik. Zaś u podstawy góry, na terenie Sobótki, znajdziemy nietypowy obelisk, nazywany kręglem. Inną ciekawostką są porozrzucane po okolicy skały, na których znajdują się znaki w kształcie ukośnego krzyża. Prawdopodobnie związane są one z pogańskim kultem solarnym – dodaje przewodnik.
Ponad 150 lat temu na Ślężę przybył polski poeta, folklorysta i tłumacz  – Roman Zmorski, który należał do tzw. cyganerii warszawskiej.
(...)
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”


Zobacz podobne artykuły

Polska

Zobacz też