Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Retro |

Mięgusz, najwyższy szczyt Polski

NPM 6/2013
Numer wyprzedany
Autor:
Grzegorz Grupiński
Rysy, Czarny Staw - polskie, nie słowackie (fot. Grzegorz Grupiński)
„Najwyższym punktem kraju jest Mięguszowiecki Szczyt Wielki w Tatrach Wysokich (2438 m n.p.m.)” – pisze polska Wikipedia. A raczej mogłaby napisać, gdyby inaczej zakończył się pewien dawno przebrzmiały spór graniczny między… Węgrami i Austrią.

Wszystko zaczęło się prawie 700 lat temu, kiedy to niejaki Gallus-Kokosz sprzedał tak zwane państwo niedzickie swemu bratu, Janowi z Wielkiej Łomnicy. Sięgające w Tatry granice majątku nie zostały w dokumencie dokładnie opisane – nie ma w tym niczego dziwnego, bo wysoko w góry raczej nikt się nie zapuszczał. Dla człowieka z XIV wieku był to jeden wielki nieużytek.
W kolejnych wiekach właściciele niedzickiego państwa, leżącego w obrębie Królestwa Węgierskiego, postanowili zrobić użytek z nieścisłości papieru z 1320 roku i domagali się przyłączenia do swoich posiadłości części starostwa nowotarskiego, m.in. wsi Białka, Brzegi i Bukowina, wraz terenami aż po główny grzbiet Tatr. Choć był to spór prywatny, zmiany miałyby wpływ na przynależność państwową tych obszarów. Węgierscy Palocsayowie urządzali nawet napady na Podhale, odpierane przez polskich urzędników. Jednak granica polsko-węgierska nie zmieniła się. Warto wspomnieć, że w Tatrach biegła ona dalej na wschód niż dziś – Białką i Białą Wodą na Polski Grzebień lub Rohatkę (słow. Prielom). „Polskie” były więc: północna ściana Wysokiej, Galeria Gankowa, doliny Ciężka i Kacza, a także zerwy Zadniego Gerlachu.
W 1769 roku Madziarzy zażądali przesunięcia granicy na zachód, z Białej Wody na Rybi Potok. Następnie granica miała biec wschodnim lub zachodnim brzegiem Morskiego Oka albo przez środek jeziora, zaś dalej – na Rysy albo nawet na Mięguszowiecki Szczyt.
Kto wie, może Węgrzy na trwałe pojawiliby się nad Morskim Okiem, gdyby nie… pierwszy rozbiór Polski. W 1772 roku Podhale zostało przyłączone do Austrii, stając się częścią Galicji – austriackiej prowincji. Jak pisze „Wielka Encyklopedia Tatrzańska” Zofii i Witolda Paryskich, dopiero około 1795 roku madziarskie roszczenia odniosły częściowy skutek – granica została przesunięta na grań Żabiego i Rysy, czyli tak, jak biegnie dziś.
Prywatne przepychanki trwały jednak dalej. Palocsayowie zajmowali bydło na galicyjskim brzegu i wyrąbywali las w Dolinie Rybiego Potoku. Godnym ich następcą okazał się pruski książę Christian Hohenlohe, kolejny właściciel dóbr jaworzyńskich. W ostatnim dziesięcioleciu XIX wieku wielokrotnie ludzie Hohenlohego dokonywali wypadów z bronią w ręku na „austriacką” stronę. Książę w prywatnym interesie podsycał zadawniony spór graniczny, udało mu się nawet „załatwić” bezprawny wypad węgierskiej żandarmerii nad Morskie Oko.
W obronie galicyjskich – formalnie austriackich – praw zmobilizowała się polska opinia publiczna. Analizowano źródła historyczne, wydawano broszury i prace naukowe, organizowano wiece. Towarzystwo Tatrzańskie utworzyło specjalny komitet, galicyjscy politycy interpelowali w tej sprawie w austriackim parlamencie. Polacy żądali utrzymania przebiegu granicy, Madziarzy zaś – jej przesunięcia na linię Rybi Potok – Morskie Oko – Czarny Staw – Rysy. Warto sobie uzmysłowić, że utrata części Morskiego Oka przez Galicję (a w przyszłości Polskę) była najzupełniej realna. Węgry wówczas przeżywały ogromny boom gospodarczy, wyrastając na silniejszego partnera w dualistycznej monarchii z Austrią. Galicja była zaś odległymi, zacofanymi peryferiami Austrii.
Spór miał rozstrzygnąć międzynarodowy sąd rozjemczy, obradujący w Grazu. Głównym reprezentantem strony austriacko-
-galicyjskiej był profesor Oswald Balzer. Inną czołową postacią był hrabia Władysław Zamoyski, właściciel dóbr zakopiańskich i, jak byśmy dziś powiedzieli, animator wielu akcji na rzecz obrony praw Galicji do otoczenia Morskiego Oka. Kierowany przez Szwajcarów sąd zapoznał się z argumentami i dokumentami, dokonał nawet wizji lokalnej. Ostatecznie, 13 września 1902 roku trybunał jednomyślnie potwierdził galicyjskie prawa, Węgrom oddając jedynie niewielki kawałek lasu w widłach Białej Wody i Rybiego Potoku. Jednocześnie sąd odrzucił argumenty profesora Balzera o galicyjskich roszczeniach do przesunięcia granicy z powrotem na wschód, do Polskiego Grzebienia.
Hohenlohe nie dał za wygraną i wytoczył Zamoyskiemu prywatną sprawę sądową. W kolejnych instancjach przegrywał. Sprawę ostatecznie zakończył wyrok wiedeńskiego trybunału kasacyjnego w 1909 roku.
Władysław Zamoyski „zarobił” sobie na pomnik w Zakopanem – stoi przy skrzyżowaniu Krupówek i alei 3 Maja. Imieniem Oswalda Balzera nazwano drogę z Zakopanego do Morskiego Oka. Z kolei Hohenlohe po I wojnie światowej, zanim granica polsko-czechosłowacka została ustalona, zaproponował w tajemnicy sprzedaż swoich dóbr tatrzańskich polskiemu rządowi. Propozycja nie spotkała się wszakże z zainteresowaniem.
A Madziarzy? Dziś, kiedy najwyższym szczytem ich państwa jest Kékes (1014 m n.p.m.), mogą stanąć nad Morskim Okiem i wymienić tradycyjne węgierskie nazwy szczytów. Rysy to Tengerszem-csúcs, a Mięgusz to Nagy-Menguszfalvi-csúcs


Pełna treść artykułu dostępna dla osób zalogowanych.
Zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w serwisie.

Zobacz podobne artykuły

Polska

Zobacz też