Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Polska | Korona Gór Polski / Szczeliniec wielki

Między Narnią a Pasterką

NPM 12/2018
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Bartosz Andrzejewski
(fot. Bartosz Andrzejewski)
Być w Sudetach i nie wybrać się w Góry Stołowe, to tak, jakby poznawać Karpaty i nigdy nie odwiedzić Tatr. Choć niektórzy w powyższym zdaniu dostrzegą dużo przesady. Ale Góry Stołowe to ewenement nie tylko sudecki. To ewenement na skalę krajową, a nawet europejską!

O ich wyjątkowości można długo opowiadać. Tylko po co, skoro można się tam po prostu wybrać? Choć pasmo nie należy do największych pod względem powierzchni, sieć szlaków jest tu bardzo dobrze rozwinięta, chyba nawet najlepiej w całych Sudetach. Turyści do dyspozycji mają kilka ciekawych obiektów noclegowych, jak chociażby schronisko PTTK na Szczelińcu, które liczy sobie już dobrze ponad 150 lat. To też jedyne schronisko w Sudetach, które pozbawione jest drogi dojazdowej. Zaopatrzenie dociera do obiektu za pomocą specjalnie zbudowanego wyciągu towarowego.
A u podnóża góry znajduje się klimatyczne schronisko Pasterka, położne w maleńkiej miejscowości o tej samej nazwie, a niedaleko stoi budynek, wchodzący w skład pasterkowego kompleksu – Dom Wypoczynkowy Szczelinka. Czytelnikom „n.p.m.” owa lokalizacja powinna się dobrze kojarzyć z odbywającym się tu od 2016 roku Biwakiem Zimowym naszego magazynu. Warto zapamiętać, że już w trzeci weekend lutego odbędzie się kolejna jego edycja, o czym możecie przeczytać więcej na stronie 2.

Pamięć jest ulotna
Góry Stołowe odwiedziłem do tej pory dwa razy. Zawsze były to dla mnie wyjazdy na swój sposób wyjątkowe. Pierwszy raz przyjechałem tu w czasach dzieciństwa. Dziadek z babcią zabrali mnie na wczasy do nieodległej Kudowy-Zdroju. Stamtąd organizowane były wycieczki dydaktyczne, przybliżające wczasowiczom historię Kotliny Kłodzkiej. Nie zabrakło oczywiście wyjazdu na Szczeliniec Wielki (919 m n.p.m.). I to właśnie ten dzień zapamiętałem najlepiej z całego pobytu. Wówczas nie rozróżniałem jeszcze poszczególnych pasm górskich zbyt precyzyjnie. Ale do tej pory pamiętam, jakie wrażenie wywarły na mnie Stołowe. Kopulaste, porośnięte lasem wierzchołki ustępują tu miejsca potężnym, sprasowanym płytom skalnym, poukładanym jedna na drugiej. To najwyższe góry o budowie płytowej w Europie! Nie można się nimi nie zachwycać!
Pamiętam z tamtego okresu jeszcze jedno wrażenie... Że góry te są przeogromne. Ale to już akurat odczucia dziecka, w rzeczywistości bowiem Szczeliniec, niewiele przekraczający 900 metrów n.p.m., jest najwyższym wierzchołkiem pasma.
Mam też wspomnienie związane z ogromną liczbą kamiennych schodów, które trzeba było pokonać, by wejść na szczyt. Ich obecność stanowiła dla mnie nie lada „zagwozdkę”. Wiele razy zastanawiałem się nad tym, w jaki sposób one powstały. Dotarłem do źródeł, które rozwiązały moją zagadkę z dzieciństwa. Otóż, 665 kamiennych schodów ułożono przeszło 200 lat temu z inicjatywy ówczesnego sołtysa Karłowa, Franza Pabla. Co ciekawe, Pabel był pierwszym oficjalnym przewodnikiem sudeckim.
Szczeliniec Wielki, jako najwyższy punkt całego pasma, jest naturalnie zaklasyfikowany do Korony Gór Polski. Na dodatek, pierwszy raz na Szczelińcu znalazłem się właśnie wtedy, gdy ową klasyfikację ustanowiono, a był to rok 1997. Z tego faktu i zbieżności dat zdałem sobie sprawę dopiero po 16 latach, kiedy po raz pierwszy pomyślałem, że mógłbym skompletować wierzchołki Korony, by bliżej i lepiej poznać polskie góry. Kiedy po tych wszystkich latach nadszedł moment powrotu w Góry Stołowe, była to dla mnie podróż sentymentalna i odrobinę ekscytująca.
Drugie podejście zacząłem z położonego u stóp Gór Stołowych Karłowa. Miejscowość znajduje się po południowej stronie Szczelińca Wielkiego. Było to wejście na szczyt, które oficjalnie zaliczałem do swojej Korony Gór Polski. Z Karłowa idziemy do góry szlakiem żółtym. Na szczęście nie natrafiłem na tłumy turystów, jakie można tu spotkać na przykład podczas długiego weekendu majowego, ale na samotność na ścieżce też nie miałem co liczyć. Ale kilkunastu towarzyszy wędrówki na szlaku bynajmniej mnie nie przerażało.

(...)
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”


Zobacz podobne artykuły

Polska

Zobacz też