Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Reportaż | Diadem Polskich Gór

Masz Korony? To ruszaj po Diadem!

NPM 5/2018
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Anna i Wiktor Jesionkowie
(fot. Albin Marciniak)
Na szczycie Waligóry w długi majowy weekend jest tłoczno. Każdy chce mieć zdjęcie przy tabliczce „936 m n.p.m.”. Pomagamy jednemu z turystów cyknąć fotkę i zagadujemy: – Pewnie potrzebne do skompletowania Korony? – A właśnie, że nie, bo do Diademu Polskich Gór – słyszymy w odpowiedzi. O jaki Diadem chodzi?

Są tacy, którzy potrzebę przebywania w górach zaspokajają przez wielokrotne przemierzanie ulubionych tras, na przykład do Morskiego Oka, na Babią Górę czy na Śnieżkę. Są i tacy, którzy zamiast znanych sobie szlaków i widoków, stawiają na ilość: kilometrów, szczytów, przewyższeń. Gromadzą kolejne GOT-y, odznaki „za wytrwałość”, srebrne i złote blachy oraz blaszki. Są też tacy, którzy w górach szukają wyczynu, osiągają koronne szczyty dla zaspokojenia swej ambicji i wykazania się na egzaminie na „prawdziwego zdobywcę”. Logicznie każdemu z tych podejść można przypisać tę samą wartość, jeśli za kryterium przyjąć to, czy prowadzi do wyjścia w góry, czy do pozostania w domu. Są jednak wśród górołazów i tacy, którzy wykraczają poza zwykłą logikę i oprócz zdobywania powszechnie znanych szczytów, takich jak Rysy czy Świnica, błądzą po chaszczach, szukając reperów i tabliczek na Słonnym, Szerokiej czy Trohańcu.
– Gdzie to w ogóle jest i po co tyle wysiłku? – zapyta niejeden czytelnik.

Od pomysłu do realizacji
Każdy wie, gdzie szukać na mapie Beskidu Niskiego czy Gór Sanocko-Turczańskich. Ale już nie każdy skojarzy prawidłowo takie nazwy, jak Góry Hańczowskie czy Słonne, są to bowiem tak zwane mikroregiony, czyli, jak to się określa w fachowym języku geografii – „jednostki niższego rzędu w stosunku do wcześniej wymienionych pasm górskich w randze mezoregionów”. I właśnie w takie miejsca, w poszukiwaniu nieodkrytych przez masową turystykę szczytów, zapuszczają się zdobywcy Diademu Polskich Gór, skrótowo określanego jako DPG.
– Pomysł stworzenia odznaki zrodził się w styczniu 2013 roku – mówi Radosław Jan Tokarz, przewodnik sudecki i nauczyciel gry na saksofonie z Wrocławia. – Przyglądając się internetowym dyskusjom na temat formy i zasad zdobywania innej, już istniejącej podobnej odznaki, a także na temat kontrowersji, które szczyty są najwyższe w Górach Kaczawskich, Bardzkich i Bystrzyckich, zauważyłem potrzebę opracowania odznaki, stanowiącej formalne przypieczętowanie zdobycia faktycznie najwyższych szczytów pasm i masywów górskich w Polsce – tłumaczy inicjator DPG.
Sporządzenie wykazu szczytów zajęło mu niecałe pół roku, po którym nastąpiło oficjalne ustanowienie odznaki, proponującej pogłębiony i kompletny program poznawania gór, w tym nawet najmniejszych ich regionów.
– Poza tym, że w niektórych kwestiach konsultowałem się z kolegą Marcinem Barem, a projekt graficzny pomógł mi zrobić kolega Adam Pacześniak, całość prac wykonałem sam – opowiada Radosław Tokarz.
W czerwcu 2013 roku Oddział Wrocławski PTTK zatwierdził regulamin i logo odznaki. Wygląd „blachy” jest następujący: w kontur korony, nawiązującej do odznaki „Korona Sudetów”, wpisana jest płaskorzeźba, przedstawiająca najbardziej charakterystyczne polskie szczyty, umieszczona na tle ułożonych na ukos naszych barw narodowych.
– Sympatycy imprez na orientację trafnie zauważą tu podobieństwo do lampionu, co może symbolizować poszukiwanie szczytów. Zostało umieszczone też logo Komisji Turystyki Górskiej Oddziału Wrocławskiego PTTK, jako jednostki nadzorującej Diadem, co nawiązuje z kolei do odznaki „Sudecki Włóczykij” – dodaje pomysłodawca Diademu.
Od pomysłu i spisania regulaminu do rzeczywistego wejścia w życie droga jednak daleka. „Konkurencja” jest bowiem niemała i wiele mamy w kraju rozmaitych królewskich nakryć głów, którymi górscy turyści mogą przyozdobić skroń.

(...)
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też