Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

|

Masoni usuwają krzyże?

NPM 3/2019
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Andrzej Bazylczuk
()
Kiedy w listopadowym numerze pisałem o krzyżach wznoszonych na szczytach gór, zapewniłem, że do tematu wrócę. To jest moment, gdy spełniam tę obietnicę.

Zacznijmy z wysokiego C. Robi na Was wrażenie krzyż na Giewoncie? To co powiecie na konstrukcję ponad 10 metrów wyższą? Znajdziemy taką w Rumunii, na dwutysięczniku Caraiman w kojarzonym z Drakulą paśmie Bucegi. Tamtejszy krzyż ma 28 metrów, a po doliczeniu podstawy całość osiąga niemal 40 metrów wysokości. Czyli mniej więcej tyle, ile mierzy figura Chrystusa Zbawiciela górująca nad Rio de Janeiro. Warto jednak zaznaczyć, że brazylijskie wzgórze Corcovado ma 710 metrów n.p.m., podczas gdy rumuńską konstrukcję usytuowano na wysokości 2291 m n.p.m. (około 100 m. poniżej szczytu), więc do nieba ma znacznie bliżej niż słynny kuzyn. Jest też nieco starsza. Budowa trwała od 1926 do 1928 roku. Pomysł uhonorowania w ten sposób bohaterów, którzy zginęli na służbie podczas pierwszej wojny światowej, wyszedł od rumuńskiej pary królewskiej – Marii Koburg i Ferdynanda I. Monarchini miała nawet osobiście sprawdzać, czy jej uwagi do projektu są wcielane w życie. Monument postawiono na okazałej górze, by był widoczny z jak największej odległości. Cel chyba udało się osiągnąć, gdyż podświetlony nocą krzyż można dostrzec z kilkunastu kilometrów.
Na początku 2014 roku konstrukcja z Caraimanu została oficjalnie wpisana do Księgi Rekordów Guinnessa jako największy na świecie krzyż usytuowany na górze. Być może dla speców od rekordów góry zaczynają się wyżej niż dla reszty świata, gdyż jeśli nieco spuścimy wzrok, znajdziemy większe instalacje. Na przykład na 500-metrowym wulkanie Samat na Filipinach natrafimy na krzyż, który ma aż 95 metrów wysokości. Jest on częścią Dambana ng Kagitingan, czyli Świątyni Mężnych, upamiętniającej Filipińczyków i Amerykanów poległych w walce z Japończykami podczas II wojny światowej. Z kolei Macedończycy postanowili uczcić 2000 lat chrześcijaństwa wznosząc 66-metrowy krzyż na tysiączniku Vodno nieopodal Skopje. Nowe tysiąclecie podobnie uczczono w Górach Wałbrzyskich i od 2000 roku pod szczytem Chełmca znajdziemy 45-metrowy krzyż milenijny.
Wróćmy jednak wyżej. Na przykład na wysokość 2339 metrów n.p.m. Tyle mierzy Schartwand w paśmie Tennengebirge w Austrii. W 2010 roku z inicjatywy jednego z przedsiębiorców wzniesiono tam krzyż wyjątkowy, gdyż wykonany ze szkła. Podobno pierwszy taki na świecie. Zdaniem pomysłodawców, miał on ochraniać wędrowców i przypominać o ludziach, którzy stracili życie w górach. Czynił to przez siedem lat – w styczniu 2017 roku znaleziono jego szczątki. Wakat na wierzchołku Schartwandu nie trwał długo, gdyż szklany krzyż powrócił pod koniec 2018 roku. Podobno nowy jest znacznie wytrzymalszy. Do dziś nie wiadomo, czy pierwszy zniszczyły siły natury, czy też ktoś im pomógł. Takich wątpliwości nie ma w przypadku tego, co stało się w 2014 roku w Irlandii. Ścięto wówczas krzyż na Carrauntoohil, czyli najwyższym szczycie Zielonej Wyspy. Krótko później do sieci trafiło nagranie, przedstawiające jego usunięcie z deklaracją, że jest to akt sprzeciwu wobec kościelnej indoktrynacji w irlandzkich szkołach.

(...)
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.” 


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też