Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Cudze chwalicie… | Beskid Niski

Marsz w nieznane

NPM 2/2009
Numer wyprzedany
Autor:
Tomasz Rzeczycki
Przełęcz Tepajec – widok na zanikającą osadę Ciechania (FOT. TOMASZ RZECZYCKI)
Zachciało mi się Beskidu Niskiego na sobotę i wybrałem się w okolice Krempnej. Przekonałem się, że jest to zaścianek, gdzie w górach trudno o łączność telefoniczną, po szlakach w śniegu niemal nikt nie chodzi, a do wielu miejsc w ogóle nie dojeżdżają autobusy PKS. Szkoda, że takich zaścianków w górach Polski zostało już tak niewiele.

Pod koniec lutego, w piątkowe popołudnie stoję na dworcu autobusowym w Mielcu, czekając na przelotowy autobus w stronę Jasła. Tak właściwie to nie wiem, jakich warunków się spodziewać – śniegu po kostki czy odwilży. Tu, na nizinie, jest bezśnieżnie. W Jaśle przesiadam się na ostatni tego dnia PKS do wioski Grab, położonej tuż przy granicy ze Słowacją. Przejazd jest niezwykle nużący. Naprawdę szkoda, że do dzisiaj nie zbudowano w Beskidach tylu linii kolejowych co w Sudetach. Podróż byłaby o niebo krótsza i wygodniejsza. Tam się dało, a tu nie.

Polska dziurawka
Grab wita mnie mrozem i śniegiem. Na początek muszę ustalić, gdzie przenocuję. Jedna z uczennic wracających ze mną PKS-em radzi mi, bym noclegu szukał u dyrektorki szkoły. Wskazuje też dom, w którym mieszka. Trzeba spróbować. Odbywam krótką rozmowę z niezwykle sympatyczną kobietą i w efekcie zostaję sam w malutkiej szkole podstawowej, która latem pełni funkcję schroniska młodzieżowego. Ze szkolnego telefonu dzwonię do żony, by poinformować ją, że bezpiecznie dojechałem na miejsce. Noc spędzam na szkolnym materacu w przytulnym śpiworze.
Rano zamykam drzwi od szkoły, odnoszę klucz i ruszam asfaltową drogą do Ożennej. Grab położony jest w płytkiej dolinie. Beskidy wydają się stąd obłymi pagórkami. Na skrzyżowaniu na wschodnim krańcu wsi docieram do drogowskazu oznaczonego jako Ożenna. Zaczyna padać deszcz. Na
szczęście szybko przechodzi. Po chwili ruszam szlakiem niebieskim, na którym wita mnie duża żółta tablica z czarnym napisem „Droga nieremontowana na długości 15 km”.
– No nieźle – myślę. – Czesi mają więcej dróg górskich od Polaków, ale tam nigdy dotąd nie spotkałem w przygranicznych górach tak dziurawej drogi jak ta, prowadząca stąd przez Żydowskie do Krempnej.
Niebieski szlak za mostem skręca z „dziurawki” ku zabudowaniom Ożennej. Zdekapitalizowane zabudowania gospodarstwa rolnego wystawiają niedobre świadectwo ich użytkownikom. Tuż za nimi widzę ładne, nowe drewniane krzyże, pokryte spadzistymi metalowymi „daszkami”. To cmentarz żołnierski.
– No proszę, co za kraj. Na odnawianie cmentarzy to się pieniądze znalazły, ale na inwestycje w rolnictwo to już ich nie ma – wzdycham.
Za cmentarzem czeka mnie znana z przewodników po Beskidzie Niskim skomplikowana logistycznie operacja przekroczenia strumienia wodnego szerokiego na kilka metrów. Tego nie lubię. Następnie szlak prowadzi łagodnym zboczem przez przysypane śniegiem pola lub łąki ku dolnej granicy lasu. Na otwartym terenie wiatr nieprzyjemnie zasuwa, ale za to mogę z góry popatrzeć na Ożenną i gdzieś tam w dali Grab.


Pełna treść artykułu dostępna dla osób zalogowanych.
Zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w serwisie.

Zobacz podobne artykuły

Beskid Niski
Polska

Zobacz też