Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Temat numeru | Kolejki i wyciągi w górach

Mały wagonik, wielki problem

NPM 1/2009
Numer wyprzedany
Autor:
Andrzej Bazylczuk
Kolejka na Kasprowy Wierch (fot. Grzegorz Stodolny)
Budowa wyciągów i kolejek umożliwiających turystom szybkie i bezstresowe wjechanie na szczyt budzi wśród miłośników gór sporo kontrowersji. Nic dziwnego, bo każda inwestycja wiąże się z ingerencją w przyrodę i znacząco wpływa na frekwencję na szlakach. Modernizacja najpopularniejszej w Polsce kolejki na Kasprowy Wierch pokazała, jak wielkie emocje budzi wagonik albo krzesełko wjeżdżające na szczyt.

Budowa wyciągów w górach elektryzowała Polaków od zawsze. Pierwszą taką inwestycją w naszym kraju była kolejka linowo-kabinowa na Kasprowy Wierch, która powstała na przełomie 1935 i 1936 roku. Już wtedy panowała gorąca atmosfera, bo zgodę na rozpoczęcie budowy poprzedziła burzliwa dyskusja społeczna. Wbrew woli przyrodników dwuodcinkowa trasa (z Kuźnic na Myślenickie Turnie i z Myślenickich Turni na Kasprowy Wierch) jednak powstała. Po latach nie przestaje budzić kontrowersji. I tak jak sprawa kolejki na Kasprowy była jednym z pierwszych sporów na temat kolejek w polskich górach – choć jeszcze przed pierwszą wojną światową rozważano wjazd wagonika na Świnicę – tak jej modernizacja jest jednym z najbardziej nagłośnionych konfliktów w XXI wieku.

Tatrzański spór o Kasprowy Wierch
Między majem a grudniem 2007 roku trwała gruntowna modernizacja istniejącej ponad siedem dekad kolejki. Dzięki temu dwukrotnie zwiększyła się przepustowość kolejki, która zimą obsługuje aż 360 turystów na godzinę. Latem liczba turystów ograniczona jest o połowę. Inwestycja była warta około 70 milionów złotych.
Najgłośniej protestowali ekolodzy, którzy już w 2002 roku przywiązali się do podpór kolejki. Sześciu osobom groziły nawet trzy lata pozbawienia wolności, jednak ostatecznie sprawę umorzono. Mimo to władze samorządowe nie miały wątpliwości, by decyzję o remoncie zatwierdzić.
– Modernizacja była konieczna ze względów ekologicznych, jak i bezpieczeństwa – przekonuje Andrzej Gąsienica-Makowski, starosta tatrzański. – Kiedy w innych państwach modernizuje się wyciągi, my nie możemy stać w miejscu i robić z naszych skansenu, czekając, aż coś się komuś stanie. Szanuję osoby, które kochają przyrodę, a nie tych kochających protestować. To dziwne, że przeciw ekologicznej inwestycji protestują ekolodzy.
Starosta tatrzański żartuje nawet, iż dla przyrody lepiej, aby ludzie jeździli nad powierzchnią ziemi niż po niej deptali. Ekologom do śmiechu wcale jednak nie jest.
– To nieprawda, że kolej linowa istnieje po to, żeby chronić przyrodę. Gdyby inwestycja była proekologiczna, inwestor dowiódłby tego w sposób naukowy, przedstawiając ekspertyzę zwaną raportem oddziaływania na środowisko. Ale tego nie zrobił – przekonuje Radosław Ślusarczyk, prezes Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.
Miłośnicy przyrody przywołują opinie naukowców.
– Chodzi na przykład o wzmożoną presję człowieka, erozję gleby, skrócenie okresu wegetacji roślin poprzez długie zaleganie ubitego śniegu pod nartostradami, zagrożenie dla unikalnych w skali Europy populacji świstaka i kozicy oraz wielu innych zwierząt – wylicza Radosław Ślusarczyk.
Kwestia raportu oddziaływania na środowisko budzi szczególne kontrowersje, gdyż takiego dokumentu po prostu nie sporządzono. Tymczasem Kasprowy Wierch leży na terenie unijnej sieci Natura 2000. Inwestor skorzystał jednak z decyzji burmistrza Zakopanego, który, powołując się na opinię Sanepidu, uznał, że raport nie jest konieczny. Władze Polskich Kolei Linowych zapewniały, że proces inwestycyjny odbył się zgodnie z prawem i dokumenty dotyczące wpływu budowy na przyrodę sporządzono.
– Nasza skarga została przyjęta i jest teraz rozpatrywana w Brukseli – twierdzi Radosław Ślusarczyk. – Sprawa Kasprowego czeka w swojej kolejce i zostanie rozpatrzona zaraz po zakończeniu tematu Doliny Rospudy. Trzeba mieć również świadomość, że obecne Ministerstwo Środowiska ma możliwości rozwiązania problemu Kasprowego, ale tego nie robi, więc będziemy musieli poczekać na werdykt Komisji Europejskiej.
Ekolodzy zastrzegają, że nie protestują przeciw modernizacji kolejki. Nie zgadzają się jednak na budowę zupełnie nowego urządzenia i wspomniane zwiększenie liczby osób wwożonych w ciągu godziny na Kasprowy Wierch.
Co na to Polskie Koleje Linowe? Oficjalną drogą zwróciliśmy się do inwestora z pytaniami. Otrzymaliśmy jego stanowisko, ale przed wydaniem zgody na jego publikację PKL zażądały wglądu w cały tekst artykułu. A na to zgodzić się nie mogliśmy (Prawo prasowe, rozdz. 2, art. 14, pkt 2. i 4.). Stanowisko PKL musimy zatem zaprezentować na podstawie wypowiedzi, jakie już się w mediach ukazały.
– Nie po to kilkanaście lat uzgadnialiśmy inwestycję, aby teraz ktoś ją kwestionował. Będzie mniej hałasować i zanieczyszczać środowisko smarami. Tego jednak ekolodzy nie widzą! Żądają tylko kolejnych raportów oddziaływania, choć zrobiliśmy ich już pięć! – tak Paweł Murzyn, dyrektor ds. technicznych PKL, komentował protesty na łamach krakowskiego dodatku „Gazety Wyborczej”. Próby ograniczenia przepustowości kolejki nazwał „wbijaniem noża w plecy”.
 – Chodzi o zdrowy rozsądek. Człowiek, który człapie w dół na nogach, bardziej zniszczy przyrodę niż ci, którzy zjadą wagonikami – przekonywał.
W samym Tatrzańskim Parku Narodowym na tę budowę przygotowywano się od dawna.
– Remont był konieczny i zgoda na jego przeprowadzenie została wyrażona przez TPN już w 2000 roku – wyjaśnia Szymon Ziobrowski, kierujący Zespołem Zagospodarowania Przestrzennego i Komunikacji Społecznej TPN. – Oddziaływanie samej kolejki na przyrodę nie jest duże, gdyż to, że trochę zwiększono gabaryty podpór, znaczenia raczej nie ma. Co innego koncentracja ludzi w jednym miejscu, bo to z pewnością bez wpływu na naturę nie pozostaje. Dlatego walczyliśmy o prawne ograniczenie liczby osób mogących korzystać z kolejki latem. I to z pewnością jest nasz duży sukces – podkreśla.
 


Pełna treść artykułu dostępna dla osób zalogowanych.
Zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w serwisie.

Zobacz podobne artykuły

Polska

Zobacz też