Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Flesz |

Lwy i nosorożce pod Tatrami

NPM 8/2016
Numer wyprzedany
Autor:
Michał Parwa i Tomasz Rzeczycki
Białka należy do najczystszych i zarazem najzimniejszych rzek w Polsce. Powstaje na wysokości około 1100 m n.p.m. z połączenia Rybiego Potoku, spływającego z polskiej części Tatr, i Białej Wody, szumiącej po słowackiej stronie. Z tej racji wydaje się bliska wszystkim, którzy przynajmniej raz w życiu wędrowali nad Morskie Oko. Niewielu jednak pamięta, że najpiękniejszy przełom tworzy kilkanaście kilometrów dalej – na granicy Pienin Spiskich i Kotliny Orawsko-Nowotarskiej, w pobliżu miejscowości Krempachy, Trybsz i Nowa Biała. Nieopodal drogi ponad taflę wyrastają dwie potężne skały: Kramnica i Obłazowa.

Pierwsza z nich może się poszczycić 65 metrami wysokości względnej, a w ślad za tym całym arsenałem dróg wspinaczkowych. Jej nieco niższa siostra, znajdująca się na drugim brzegu, również oferuje łojantom kilka atrakcji, ale swoją sławę zawdzięcza przede wszystkim jaskini ulokowanej w południowym zboczu. Odkryto w niej ślady obecności prehistorycznych ludzi oraz szczątki między innymi lwa jaskiniowego i nosorożca włochatego. Największy rozgłos zyskał z kolei dobrze zachowany przedmiot wykonany z ciosu mamuta, uważany do dziś za najstarszy bumerang na świecie. Datuje się go na 23 tysiące lat p.n.e. Dużo młodsze są natomiast ślady słowiańskich ognisk sobótkowych, jakie znaleziono na szczycie skałki.
Kto nie pała miłością do lin, karabinków czy archeologii, ten może poszukać ochłody nad brzegiem, podziwiając panoramę Tatr. Cały przełomowy odcinek rzeki liczy sobie blisko 100 metrów szerokości i od 1931 roku jest chroniony prawem. Rezerwat został utworzony ze względu na walory krajobrazowe, naukowe, ale też przyrodnicze. Dowodem tego jest między innymi występująca tutaj roślinność wapieniolubna i aż 10 gatunków alpejskich, które prawdopodobnie przybyły z wodą spod samiuśkich Tater. Ciekawostką na deser niech będzie wypływ wody z odnogi Białki bezpośrednio pod Kramnicą. Ze względu na niego przy zwiedzaniu przełomu warto uwzględnić obydwa brzegi rzeki.
Michał Parwa
 

-------
 
Czech potrafi... zarabiać na polskich turystach
 
Góry Złote to wciąż najmniej zagospodarowane pasmo górskie na pograniczu Czech i Polski. Ale to na ich terenie nasi południowi sąsiedzi mają w tym roku okazję do świętowania. Wieża widokowa na wierzchołku góry o wdzięcznej nazwie Borůvková ma już 10 lat. Szczyt, na którym znajduje się jubilatka, liczy sobie równe 900 metrów wysokości. Tłumów trudno się na nim spodziewać, bo okolica ta z czeskiego punktu widzenia to mniej więcej odpowiednik polskiego Worka Bieszczadzkiego.
W przeszłości, co prawda, na górze funkcjonowało schronisko i kilka drewnianych wież widokowych. I przypuszczalnie to właśnie tradycja miejsca przyczyniła się do tego, że na początku XXI wieku postanowiono wznieść tu solidną budowlę. Środki finansowe na ten cel uzyskano z Unii Europejskiej, z programu na rzecz rozwoju pogranicza polsko-czeskiego. Wieżę budowano w zawrotnym tempie od kwietnia do wrześ- nia 2006 roku. Na kamiennej podmurówce stanął stalowy szkielet w kształcie walca, mieszczący wewnątrz stalowe schody. Windy niestety nie przewidziano. Do wieży dobudowano natomiast kamienny budynek z dwuspadowym dachem. On powstał jako ostatni, bo sama wieża była na ukończeniu już pod koniec sierpnia 2006 roku. Oficjalne otwarcie nastąpiło natomiast 7 października.
Warto zauważyć, że to już następna czeska wieża widokowa wzniesiona tuż obok polskiej granicy. Wcześniej takie budowle postawiono na przykład na Biskupiej Kopie w Górach Opawskich czy na Czantorii Wielkiej w Beskidzie Śląskim. Kolejny raz sprawdza się górskie porzekadło, że Czech potrafi! I to zarabiać na polskich turystach.
Tomasz Rzeczycki


Pełna treść artykułu dostępna dla osób zalogowanych.
Zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w serwisie.

Zobacz podobne artykuły

Zobacz też