Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Rozmowa N.P.M. | Marian Bała

Lodowce są jak kobiety

NPM 1/2015
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Jakub Terakowski
(FOT. Jakub Terakowski)
Z Marianem Bałą, nestorem polskich himalaistów, rozmawia Jakub Terakowski  

Zwykłeś mawiać, że zacząłeś się wspinać w czasach, gdy czekan służył tylko do wykuwania stopni w lodzie.
Tak, w roku 1949.

A do czego służy teraz?
Kształt czekana zmieniał się razem z jego funkcjami. Na początku była to właściwie tylko laska, kij alpinistyczny, służący głównie do podpierania się. Potem ewoluował. Mój pierwszy czekan był prosty i długi. Sięgał ziemi, gdy stojąc, trzymałem go w ręce. Ostrze przy wykuwaniu stopni łatwo wbijało się w lód, ale też bez trudu można było je wyciągnąć. W tym przypadku była to zaleta, w innym byłaby wada – o tym za moment. Drugą jego funkcją była asekuracja. Metrowy kij, wbity po ostrze w śnieg, zapewniał niezwykłą stabilność. A wracając do wad, obecnie czekan służy do wspinania się po lodowcach, więc po wbiciu nie może łatwo wychodzić. Zapobiega temu ostrze w kształcie wygiętego dzioba z ząbkami, które działają jak haczyki. Szarpanie powoduje, iż zakleszczają się mocniej. Aby taki czekan wyjąć, należy unieść go do góry, stosując zasadę dźwigni. Samo stylisko też zmieniło kształt – teraz większość jest łukowata. Nową modą jest używanie czekana i raków do wspinaczki skalnej, gdzie ostrze, tudzież przednie zęby raków, zahacza się w szczelinach zbyt małych, aby mogły stanowić chwyt. Nie ma natomiast czekanów uniwersalnych, służących równocześnie do wykuwania stopni, asekuracji oraz wspinaczki.

Skąd to Twoje wyjątkowe upodobanie do czekanów?
Rzekłbym raczej, że do lodowców, po których bez czekana nie sposób się poruszać.

A czym lodowce tak Cię zafascynowały?
Cóż, zimowa wspinaczka po skałach właściwie tym tylko różni się od letniej, że w styczniu palce marzną, a w lipcu – nie. Natomiast na lodowcu jedna i ta sama droga nigdy nie wygląda tak samo. Lodowce zmieniają się, żyją; rzadko panuje na nich cisza: wciąż słychać pękanie szczelin, kruszenie się brył, osypywanie, tąpnięcia, chlupot. Kocham lodowce, bo są jak kobiety...

Zimne?
Nie, zmienne i pełne niespodzianek. Ale dziewczyny też lubię... (śmiech)

Pamiętasz swoją pierwszą...
Miłość?

Nie, wspinaczkę po lodowcu.
Oczywiście. To było Chamonix na lodowcu Bossons w roku 1956. Wawrzyniec Żuławski powołał mnie wtedy na obóz alpinistyczny. To było dla mnie ze wszech miar ogromne przeżycie. I dlatego, że byłem wówczas zaledwie młodym, dobrze zapowiadającym się talentem. I dlatego, że mało kto wyjeżdżał wtenczas na Zachód. Lodowiec Bossons jest od samej krawędzi bardzo stromy, więc trudno postawić już pierwszy krok. Pamiętam, jak zaskoczył mnie tam sam lód: tatrzański – a nie znałem jeszcze innego – po uderzeniu go czekanem odpryskuje od ściany, natomiast alpejski – ani drgnie. Dzięki temu dość szybko poczułem się na Bossonsie tak pewnie jak w domu. Miałem już przecież opanowaną sztukę poruszania się po trudniejszym terenie.

Czy Twoja miłość do lodowców była odwzajemniona?
Tak – nigdy nie wpadłem w szczelinę, nigdy most śnieżny nie załamał się pode mną. Ale kilkakrotnie lodowce próbowały zatrzymać mnie na dłużej. Zapewne z sympatii... (śmiech)

Zatrzymać? W jaki sposób?
Przez trzy godziny szukałem zejścia z lodowca Hispar w Karakorum. Na Spitsbergenie błądziłem znacznie dłużej. Wracając z Hisparu – aż wstyd się przyznać – popełniłem szkolny błąd. Rano, gdy wchodziłem na lodowiec, potok oddzielający go od moreny był płytki, a woda płynęła ospale. Hispar tak mnie zauroczył, że zbyt późno przypomniałem sobie o odwrocie, i gdy dotarłem na krawędź – a dzień był ciepły, więc lód topił się intensywnie – ta wąska struga zamieniła się w rwącą rzekę. Nie odważyłem się jej przekroczyć: w identycznej na lodowcu Baltoro utopiła się moja koleżanka. Musiałem zabiwakować, chociaż nie byłem na to przygotowany. Przeprawiłem się nazajutrz, gdy nocny mróz ponownie skuł wodę. Innym razem z lodowca nie chciały wypuścić mnie penitenty.

(...)
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też