Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Temat numeru | Co wolno w Tatrach?

Lista grzechów głównych

NPM 5/2011
Numer wyprzedany
Autor:
Michał Parwa
Dzięki sztucznym ułatwieniom nie trzeba być taternikiem, aby poczuć smak wspinaczki (fot. Michał Parwa)
Z reguły zaczyna się od szarlotki w schronisku. Potem jest Giewont, a dla wytrwałych Rysy lub Orla Perć. Kolejny krok to Gerlach i trasy wspinaczkowe. Niezależnie, w jakim miejscu tej drogi jesteśmy, przygoda z wysokimi górami i tak zaczyna się w Tatrach. A tu obowiązują dwie normy – prawo natury i prawo wyznaczone przez ludzi. To drugie budzi wśród turystów dużo kontrowersji. Zwłaszcza w polskich Tatrach zakazów jest wiele.

Są naszym dobrem narodowym. W tej kwestii sporów nie ma i nigdy nie było. Chociaż w porównaniu z Alpami są niewysokie i stosunkowo niewielkie. W 1954 roku powstał Tatrzański Park Narodowy. Utworzono go sześć lat po czechosłowackim odpowiedniku. Od tego czasu o tym, kto, gdzie i co może w polskich Tatrach, decyduje regulamin parku. Niezależnie, czy się z nim zgodzimy, czy będziemy mieli swoje zdanie, musimy pamiętać, że nie jest on tylko dla nas. Pisany jest także dla tych, którzy w Tatry wejdą w przyszłości. Zgodnie ze słowami Jalu Kurka, który przed laty pisał: „Oto Tatry opętane mitologią. Tu nie mają nic do roboty sprawy ludzkie”.

Myto i w drogę
Pierwszy obowiązek czeka nas już na starcie. W jednym z punktów wejściowych, jak każdy z ponad dwóch milionów turystów rocznie odwiedzających Tatry, musimy kupić bilet wstępu. Wyjątek stanowią uczniowie lub studenci „odbywający zajęcia dydaktyczne w parku narodowym w zakresie uzgodnionym z dyrektorem parku narodowego”. Z biletem czy bez, ukochanego czworonoga musimy zostawić po drugiej stronie barierki – psom wstęp wzbroniony.
Normalny bilet w Tatry uszczupli naszą kieszeń o cztery, ulgowy o dwa złote. Opcjonalnie możemy wykupić wejścia tygodniowe lub grupowe. 1 stycznia zostały wprowadzone nowe regulacje, według których ceny, niezależnie od pory roku, są takie same. Zebrane pieniądze przekazywane są między innymi na utrzymanie infrastruktury turystycznej, działalność edukacyjną, ochronę przyrody, a także wsparcie TOPR.
– W latach ubiegłych przy TPN działała specjalna jednostka – Gospodarstwo Pomocnicze, które administrowało zebranymi funduszami. Od nowego roku pieniądze trafiają bezpośrednio do budżetu państwa – dodaje Szymon Ziobrowski z TPN.
Skoro już jesteśmy na obszarze chronionym, pomysły na oryginalne pamiątki w postaci krokusa czy sit skuciny powinny jak najszybciej opuścić naszą głowę. Obowiązuje zakaz zrywania, zbierania i niszczenia nie tylko roślin, ale i wszelkich form naturalnych.
W granicach parku czeka na nas 275 kilometrów szlaków, które prowadzą w najpiękniejsze zakątki gór. Warto zapamiętać tę liczbę. Po pierwsze, w najbliższym czasie raczej się nie zmieni, a po drugie, wędrować możemy tylko po wyznaczonych trasach. Zejście poza szlak umożliwi nam jedynie specjalne zezwolenie. Tak czy inaczej, przyda się kalendarz, a najlepiej zegarek z datownikiem, bo od 1 kwietnia do 30 listopada wszystkie szlaki pozostają zamknięte od zmierzchu do świtu. Wobec takiego ograniczenia na usta ciśnie się pytanie: dlaczego nie mogę wyjść na Giewont o trzeciej nad ranem?
– Tatry są bardzo małe i na tej przestrzeni muszą się pomieścić ludzie oraz zwierzęta. Co za tym idzie, jest grupa zwierząt, aktywna jedynie w nocy lub wczesnym rankiem, i to właśnie dla niej skonstruowano ten przepis – odpowiada Szymon Ziobrowski.
Większość szlaków jest dwukierunkowa. Ale w przyrodzie nic nie ginie – jest też pięć jednokierunkowych wyjątków potwierdzających regułę. Zalicza się do nich szlaki przez jaskinie Mylną, Mroźną i Smoczą Jamę oraz fragment Orlej Perci z Zawratu na Kozi Wierch i szlak przez kopułę szczytową Giewontu.


Pełna treść artykułu dostępna dla osób zalogowanych.
Zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w serwisie.

Zobacz podobne artykuły

Zobacz też