Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Byłem, widziałem | Czeskie Góry Stołowe

Labirynt w wersji czeskiej

NPM 7/2015
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Tomasz Rzeczycki
(fot. Zofia Komorowska)
Czeski fragment Gór Stołowych niezmiennie fascynuje Polaków. Monumentalne, kilkudziesięciometrowe ściany skalne, pod które można podejść nawet w sandałach, są kwintesencją tego, czego oczekuje dzisiejszy świat: by bez większego wysiłku zbliżyć się do krawędzi niezwykłości.

Skały Adrszpasko-Cieplickie (czes. Adršpašsko-teplické skály) to niewątpliwie jeden z najbardziej obleganych turystycznie zakątków Gór Stołowych. Leżą dosłownie kilka kilometrów od granicy czesko-polskiej, ale potencjału drzemiącego w tych fantastycznych formach skalnych nie dostrzegają, niestety, polscy przewoźnicy. Ech, gdyby tak uruchomić bezpośredni pociąg z Wałbrzycha przez Mieroszów do Adrszpachu... Albo przynajmniej autobus z Okrzeszyna... No ale na razie to tylko mrzonki. Trzeba liczyć na własny samochód albo na własne nogi, przynajmniej jeśli chodzi o przekraczanie granicy. Jako przykład, że jest to możliwe, niech posłużą moi niezmotoryzowani znajomi, którzy będąc na wakacjach w Wałbrzychu, postanowili się wyrwać na jeden dzień, żeby zobaczyć te niesamowite skalne atrakcje. W rezultacie komunikacją publiczną dotarli do granicznego Golińska, potem pieszo w Skały Adrszpasko-Cieplickie i jeszcze tego samego dnia zameldowali się z powrotem w swojej kwaterze. Bo przecież „chcieć to móc”!

W Zábořze nikt już nie mieszka
Tym razem nocujemy z Anią w Andrzejówce w Górach Kamiennych i dlatego przemieszczać się będziemy, korzystając z samochodu i pociągu. Po niezbyt wczesnym śniadaniu wyruszamy w drogę, a właściwie w dróżkę (bo jakże inaczej nazwać tę wąską asfaltową wstążeczkę szosy?) z Rybnicy Leśnej do Unisławia Śląskiego. Choć ma ona status drogi wojewódzkiej, to zimą jest nieodśnieżana. Na szczęście śnieg dawno już tu stopniał, więc bez problemu zjeżdżamy do doliny Ścinawki. Dalsza trasa przez Mieroszów i Golińsk to sama przyjemność. Dzień mamy słoneczny i pogodny, więc nic tylko ruszać na wędrówkę. Auto zostawimy we wsi Janovice, położonej nieco na południowy wschód od Skalnych Miast, jak nazywany jest cel naszej wyprawy.
Na zegarku prawie 11. Janovice sprawiają wrażenie miejscowości wybitnie rolniczej, a nie turystycznej. Nie znam się na czeskich formach prawnych uprawy roli, ale najprostsze skojarzenie, jakie przychodzi mi do głowy, to to, że pachnie tu Państwowym Gospodarstwem Rolnym. Zamiast pensjonatów, kafejek i restauracji przed oczami mam długaśny gmach jakiejś obory. Może po prostu nie opłaca się tu żyć z turystyki?
Ze stacji kolejowej w Janovicach wychodzą dwa szlaki. Czerwony stanowi wschodnią, północną i zachodnią obwodnicę Skał Adrszpasko-Cieplickich, natomiast zielony prowadzi do ich wnętrza. Naturalnie wybieramy szlak zielony i od razu ruszamy przed siebie. Pierwsze minuty wędrówki nie przynoszą żadnych oszałamiających wrażeń. Sytuacja zmienia się dopiero, gdy udaje się nam wygramolić na wypłaszczenie, za którym znajduje się zalesiony obszar Skał Adrszpasko-Cieplickich. Nareszcie możemy odetchnąć i dokładnie się rozejrzeć. Na horyzoncie widzimy długi, płaski i piękny wał Karkonoszy. Wkrótce też mijają nas rowerzyści jadący polną dróżką, biegnącą równolegle do granicy terenu chronionego.
Tak, tak, przed nami Národní přírodní rezervace Adršpašsko-teplické skály, czyli narodowy rezerwat przyrody. Miejsce to objęto ochroną prawną w 1933 roku, a więc znacznie wcześniej niż Tatry czy Karkonosze. Zostawiamy za plecami widoczek Karkonoszy i podążamy zielonym szlakiem wzdłuż granicy obszaru chronionego. Kwadrans przed południem docieramy do byłej osady Záboř. Miejsce wygląda osobliwie: niby jest opuszczone, ale jednak chyba użytkowane. Króciutko przystrzyżona trawa wskazuje, że w dalszym ciągu prowadzone są tu wypasy, a owce czy krowy nie pozwalają, żeby nieistniejąca miejscowość zarosła chaszczami.
Pośród tego stoją resztki kilku ruin dawnych domostw, otoczone grupkami wysokich, kilkudziesięcioletnich drzew liściastych. Jest też jeden raczej współczesny skromny budyneczek, może pełniący funkcję daczy tudzież domku gospodarczego. Historyczna osada leży na delikatnym spadzie terenu, nachylonym ku Skalnemu Miastu.
Z Zábořa w głąb Gór Stołowych wiodą dwie drogi. Gdybyśmy chcieli trzymać się szlaku zielonego, dotarlibyśmy do cieplickiej części skał. Ale dziś mamy inne plany. Opuszczamy więc zielone znaki i wchodzimy na zaczynający się tutaj szlak niebieski, który ma nas doprowadzić do doliny Vlčí rokle.

(...)

Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”


Zobacz podobne artykuły

Czechy

Zobacz też