Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Z górskich stron |

Kukuczka – czy wciąż imponuje?

NPM 1/2014
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Karolina Smyk
(fot. arch. Karoliny Smyk)
Po 24 latach od tragicznej śmierci Jerzego Kukuczki na południowej ścianie Lhotse wznowiono książkę będącą zapisem rozmowy między nim a Tomaszem Malanowskim.

Myślą przewodnią książki są wspinaczki na 14 ośmiotysięczników, choć wspomnienia sięgają skałkowych i tatrzańskich początków. Malanowski pozwala rozmówcy snuć opowieść po swojemu, raczej sugeruje kierunek, w jakim zmierza wywiad, niż wypytuje. Brak dziennikarskiej napastliwości sprawia, że Kukuczka, mimo iż nie był gawędziarzem, tu swobodnie i bezpretensjonalnie mówi o sobie, o emocjach, o tym, jak widzi górski świat i swoje w nim miejsce. Kulisy wspinaczek z Wojtkiem Kurtyką, determinacja (np. słynna wędrówka spod Dhaulagiri pod Cho Oyu, skrótem przez Himalaje, samotnie, zimą), statystyki (wejścia zimowe, nowe drogi, styl alpejski, brak wspomagania tlenowego) pokazują niedościgły styl wspinania i to, co deklarował – góry jako życiowy numer 1. Ale drobiazgi zostawiane na szczycie, najczęściej zabawki synów, czy inne „gesty” nie pozostawiają wątpliwości, że ludzie, szczególnie bliscy, byli dla niego równie ważni. Z jednej strony powtarzał, że nie liczą się półśrodki, tylko cel („Ja staram się wejść na wierzchołek, żeby zaspokoić własną ambicję”), z drugiej podkreślał, że nie za wszelką cenę. Zapytany: czy czujesz się odpowiedzialny za partnera, z którym wyruszasz w górę?”. Odpowiedział: „jak za siebie samego”. Z wypraw, na których tracił przyjaciół – Andrzeja Czoka czy Tadeusza Piotrowskiego – wracał zgnębiony. Był przesądny, krążyła nawet fama o tym, że przynosi pecha wyprawom, bo cztery kolejne, w których uczestniczył kończyły się śmiercią alpinisty. Tę feralną serię przełamał dopiero Artur Hajzer. Mimo imponujących wyczynów i tego, że traktowano Kukuczkę jak gwiazdę, czego nie lubił, pozostał skromny. Choć rywalizował z Messnerem, przyznawał równocześnie, że uważa go za najsłynniejszego himalaistę świata. Książkę od poprzednich wydań odróżnia nie tylko szata graficzna (nowa okładka, dodatkowe fotografie), redakcja i wstęp, ale i pewna nowinka technologiczna. Na ile udana – oceńcie sami.

Jerzy Kukuczka, Tomasz Malanowski, „Na szczytach świata”, Fundacja „Wielki Człowiek”,Katowice 2013.
Cena: 39 zł

Nasz ocena: koniecznie!

---------------

To jest Everest!

Monika Witkowska jest dziesiątą Polką, która wspięła się na szczyt Everestu. Dokonała tego w maju bieżącego roku i opisała w książce, w której, oprócz rozdziałów przybliżających przygotowania do wyjazdu i dziennika samej wyprawy, serwuje czytelnikowi tzw. ciekawostki. Może i nie są one jakoś specjalnie odkrywcze, ale czyta się przyjemnie na przykład o dziejach podboju najwyższej góry, everestowych rekordach i statystykach, niezbędniku wspinacza: aklimatyzacji, chorobie wysokościowej, tlenie, o strefie śmierci itd. Autorka zmierzyła się ze swoją górą gór 60 lat po pierwszych zdobywcach, a jak wiadomo, okrągłe rocznice przyciągają tłumy wspinaczy, szczególnie do szczytów z etykietką „naj”. Sezon wiosenny obfitował z tego powodu w rozmaite wydarzenia. W base campie można było spotkać Reinholda Messnera pracującego nad filmem o zmianach, jakie zaszły na Evereście na przestrzeni lat (skądinąd przerażonego zalewem wypraw komercyjnych, z których pomocy korzystała także sama Witkowska) oraz himalajską czołówkę – Urubkę z Bołotowem i Moro ze Steckiem. Wspinaczkowe duety obrały za cel wytyczenie dwóch nowych dróg na Evereście, co w obu przypadkach zakończyło się dramatycznie. Autorka „po dziennikarsku” prezentuje swój punkt widzenia bójki, do jakiej doszło między Szerpami a teamem Moro-Steck. Bazując na spostrzeżeniach dotyczących wyprawy komercyjnej, życia obozowego oraz wydolności własnego organizmu, tworzy Witkowska autentyczną opowieść, a perspektywa bieżąca „tu i teraz” sprawia, że czytelnikowi zdaje się, jakby był tam, na miejscu. To „dzianie się” i praktyczne informacje ujęte w formułę blogowego zapisu wyczerpują temat zdobywania najwyższego szczytu świata w podstawowym zakresie, ale, że tak powiem, nie zaspokajają potrzeb czytelniczych wyższego rzędu. To kolorowa książka, z mnóstwem zdjęć, swojsko pisana. Dobra dla obserwatora zastanawiającego się, jak to na tym Evereście jest.

Monika Witkowska, „Everest. Góra Gór”, Bezdroża, Gliwice 2013.
Cena: 39,90 zł

Nasza ocena – może być

----------------------------------------------------

O góralach i Podhalu od a do zet

“Alfabet góralski” składa się z autorsko wybranych i skomponowanych haseł, w których subiektywnie opisano to, co najważniejsze dla kultury, historii i specyfiki Podhala oraz jego mieszkańców. Można powiedzieć, że źródła tej książki sięgają lata wstecz. Najpierw powstawały wspólne teksty obu autorów w formie reportaży z Podhala pisanych dla prasy. Dopiero później dostrzeżono w nich potencjał na zbudowanie czegoś większego: przewodnika po góralszczyźnie. Można tu wskazać kilka kategorii haseł, w których ścierają się dwa typy wrażliwości autorskiej. Są więc hasła o ważnych miejscach, takich jak: Giewont, Kasprowy, Morskie Oko czy Orla Perć. Inną grupą są hasła osobowe, takie jak: Bachleda-Curuś, Bigosowa, Chałubiński, Fortuna, Hasior, Janosik, Lenin, Papież, Paryscy, Sabała, Tischner, Ujek, Witkacy. Poważnie reprezentowane są także góralskie smaki i kuchnia: grule, kwaśnica, oscypek, litworówka, śliwowica. Część haseł obejmuje historię i współczesność Podhala: euro, Hameryka, igrzyska, reklamy, Goralenvolk; tu jako podgrupę można by wskazać folklor oraz gwarę. Część haseł zarezerwowano dla przyrody. W książce znajdziemy zapiski zupełnie na poważnie i bardziej gawędowe, pisane z przymrużeniem oka. Autorzy nie chowają się za tekstem, jest też sporo odniesień do nich samych. Po lekturze przestanie być tajemnicą, co denerwuje górala i kto tak naprawdę rządzi w gazdówce. Książka napisana otwarcie, bez namaszczenia, z humorem, krytycznie (jarmarczne Krupówki i Zakopane, co to brzydzieje z roku na rok). Ale spisu treści brak. Nawet jeśli wydawca sugeruje tym wyrywkowy styl lektury, za to uchybienie należy mu się duży minus.

Bartłomiej Kuraś, Paweł Smoleński, „Kruca fuks. Alfabet góralski”, Warszawa 2013.
Cena: 34,99 zł

Nasza ocena – warto

---------------------

Dziesięć głosów o lawinach

Lata temu przeczytałem (chyba nawet na łamach „n.p.m.”) recenzję książki Marcina Kacperka „Kochaj śnieg, unikaj lawin”. Recenzentowi chyba się ona bardzo nie spodobała, albo też miał jakieś „ale” do autora, bo generalnie prawie wszystko było na „nie”. Obiecałem sobie wtedy, że jeżeli będę miał kiedyś napisać na jakichkolwiek łamach recenzję książki, postaram się, aby nie był to koncert znalezionych czy wydumanych usterek.
Na wstępie trzeba zaznaczyć, że jeżeli chodzi o książki lawinowe, to w naszej rzeczywistości było niezbyt dobrze. Pomijając jakieś prehistoryczne zaszłości typu „Od śnieżynki do lawiny”, jedynymi dostępnymi podręcznikami była wspomniana wyżej „Kochaj śnieg, unikaj lawin” (będąca podręcznikiem na podstawowym poziomie, mającym swoje bardzo dobre strony, np. część o psychologii zagrożeń, ale i te gorsze) oraz „ABC lawin” Milana Lizucha (będąca jednak czymś w rodzaju ściągi, złożenia wiedzy, a nie kompletnym podręcznikiem). Pojawienie się książki Tobiasa
Kurzedera i Holgera Feista „Lawiny – poradnik dla narciarzy i turystów”, wydanej przez Tatrzański Park Narodowy, można nazwać przełomem.
Publikacja ta unika wejścia w jeden z dwóch typowych schematów – książki pisanej przez fachowca od „bycia w górach” (np. przewodnika) lub też pisanej przez fachowca od śniegu i lawin. Unika głównie dlatego, że nie jest ona dziełem jednej osoby – autorów jest w oryginale dziewięciu, a w polskiej wersji doszedł jeszcze jeden (Tomasz Zwijacz-Kozica – rozdział o ochronie przyrody). Reprezentują oni całe spektrum podejścia do śniegu w górach: od freeriderów, przez zawodowców zajmujących się prewencją lawinową, meteorologów, po ratownika medycznego czy adwokata. Wśród nich znajdują się prawdziwe tuzy, takie jak Manuel Genswein, niekwestionowany lider w weryfikowaniu i opracowywaniu metod ratownictwa lawinowego (szczególnie metod „koleżeńskich”) czy też Patrick Nairz i Rudi Mair, szefowie Lawinenwarndienst Tirol, autorzy koncepcji 10 wzorców zagrożenia lawinowego jako metody ułatwiającej przekaz istotnych elementów komunikatu lawinowego dla szerokiej publiczności. Owe wzorce są zresztą stosowane w polskich górach, a ich (skrócony) opis w książce jest pierwszą tak szeroką prezentacją w języku polskim.
Co zawiera książka? Praktycznie wszystko, co jest potrzebne adeptowi kursu lawinowego: od podstawowych wiadomości meteorologicznych, poprzez podstawy wiedzy o przemianach śniegu, mechaniki lawin, zasadach poruszania się, planowania wycieczek, autoratownictwa, do medycyny czy nawet ochrony przyrody i podstaw prawa (niestety bardziej z punktu widzenia krajów alpejskich). Wiedza jest na dość wypośrodkowanym poziomie; autorzy uniknęli syndromu „powiem wszystko, co wiem”, jednocześnie przekazując to, co najistotniejsze. Przyznam się, że miejscami nawet mi to trochę przeszkadzało, np. brakowało mi dokładniejszego opisu przemian śniegu, która to wiedza na pewno przydaje się do lepszego zrozumienia mechanizmów schodzenia lawin deskowych, a w konsekwencji do zrozumienia części zasad postępowania czy wzorców zagrożenia. Ale przecież większości turystów górskich aż tak głębokie zrozumienie potrzebne nie jest. Wystarczy, że zapamiętają, jak należy robić i czego unikać. A jeżeli będzie taka potrzeba, zawsze mogą poszerzyć swoją wiedzę w bardziej specjalistycznych pozycjach, niestety dostępnych głównie w innych językach.
Czy są jakieś błędy? Istotnych nie zauważyłem, te zaś uchybienia, jakie udało mi się znaleźć (celowo mówię o uchybieniach, gdyż nie są to błędy sensu stricto, tylko raczej pewne niedociągnięcia), stają się nieistotne, gdy uświadomimy sobie, że nie jest to samouczek. Zresztą żadna książka nie może pełnić takiej roli – może być tylko podstawą lub poszerzeniem wiedzy, którą uzyskać trzeba na dobrym kursie lawinowym.
Jakub Radliński

Jakub Radliński – starszy instruktor ratownictwa górskiego GOPR, ratownik Grupy Podhalańskiej, współautor szkolenia „W górach bezpiecznie”. Miłośnik śniegu w różnych formach udzielający się w Służbie Śniegowo-Lawinowej GOPR. Na Biwaku Zimowym „n.p.m.” prowadzi blok pt. „Podstawy szkolenia lawinowego”.

Tobias Kurzeder, Holger Feist, „Lawiny – poradnik dla narciarzy i turystów”. Wydawnictwa TPN, Zakopane 2013.
Cena: 59 zł


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też