Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Okiem Bazyla |

Kubuś nie zamieszkał w swojej chatce

NPM 5/2017
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Andrzej Bazylczuk
(fot. Grzegorz Stodolny)
Wiele razy pisałem o nazwach szczytów, przytaczając te najdziwniejsze, najoryginalniejsze czy też z nietypową historią. Tym razem pora zejść ze szlaku i wejść do schronisk, gdyż także one mogą często zaskoczyć.

Nazwy większości schronisk odnoszą się do miejsca, w którym się znajdują. Stąd wszelakie bacówki pod Honem, nad Wierchomlą, na Rycerzowej czy schronisko Jagodna. I tu można jednak znaleźć ciekawostki. Na przykład zawsze zastanawiała mnie Pasterka w Górach Stołowych, która z jednej strony kojarzy się z bożonarodzeniową mszą, z drugiej z dziewczynką pilnującą jakichś trawoskubnych stworów, a z trzeciej z hipotetycznym imieniem mogącym zawstydzić niejedną Dżesikę. Okazuje się, że najbliżej celu wiedzie trop hodowlany.
Miejscowość niegdyś nazywała się Pasza, ale Niemcy zmienili ją na Passendorf, co w sumie byłoby idealną nazwą dla kolejnego modelu volkswagena. Zaraz po wojnie wrócono do Paszy, ale już w 1946 roku zmieniono ją na Pasterkę i tak zostało do dziś. Może to dobrze, gdyż „serce pozostawione w Pasterce” brzmi zdecydowanie lepiej niż „nieskończona miłość nasza pała do schroniska Pasza”.
Pasterskie skojarzenia może wywoływać również Szwajcarka w Rudawach Janowickich. W tym wypadku proweniencji nie należy jednak szukać na pastwiskach, ale w historii. Otóż obiekt ten powstał jako domek myśliwski, wzorowany na budowli wznoszącej się w Alpach Berneńskich, w Szwajcarii, i dlatego ochrzczono go Szwajcarką. Także architektoniczne korzenie ma nazwa tatrzańskiego Murowańca, co zresztą odkrył zapewne każdy, kto go odwiedził.
 
Czasem jednak nazwa schroniska do rzeczywistości i logiki pasuje średnio. Spójrzmy choćby na Samotnię.
To klimatyczne miejsce nad Małym Stawem jest bowiem oblegane zarówno przez miłośników górskich wędrówek, jak i turystów, którzy wpadli na urlop do Karpacza. W efekcie Samotnia z samotnością ma tyle wspólnego,
co Los Angeles Lakers z jeziorami.
 
 
(...)
 
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.” 


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też