Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Wydarzenia |

Krystian Bielatowicz zdobył fotograficzne Grand Prix

NPM 10/2008
Numer wyprzedany
Autor:
Redakcja n.p.m.
()
Spotkania z Filmem Górskim w Zakopanem odbyły się już po raz czwarty. Ale po raz pierwszy program był tak bogaty, że impreza trwała aż 10 dni.

W pierwszy weekend września imprezę zainaugurowały dwa równoległe wydarzenia: 3. Międzynarodowe Zawody Zako Boulder Power im. Bogusia Probulskiego (zwyciężyli Piotr Bunsch i Kinga Ociepka) oraz otwarcie wystawy fotograficznej „Czeczenia. Ostateczne Rozwiązanie”, która ukazuje okrucieństwo wojny we współczesnym świecie. Wystawie towarzyszył pokaz filmu „Anna. Siedem lat na froncie” (reż. Masha Novikova), przedstawiający historię zamordowanej Anny Politkowskiej, obrończyni praw człowieka i jednej z najsłynniejszych rosyjskich dziennikarek.
Miłośnicy wspinaczki na pewno zapamiętają spotkanie ze słoweńską wspinaczką Martiną Čufar, na którym zaprezentowała slajdy z Indian Creek i Yosemite Valley. Doszło również do nieplanowanego wcześniej spotkania z Peterem Chrzanowskim, legendarnym filmowcem sportów ekstremalnych. Twórca zaprezentował fragmenty filmów i opowiedział o swojej karierze.
Rozstrzygnięto także 2. Międzynarodowy Konkurs Fotografii Górskiej „Przestrzeń życia”. Nagrody wręczono w Ośrodku Edukacyjno-Muzealnym Tatrzańskiego Parku Narodowego. Grand Prix otrzymał Krystian Bielatowicz za fotoreportaż „Bogowie Andów”, ukazujący religijność rdzennych mieszkańców najwyższych gór Ameryki Południowej. Nagroda główna w kategorii „Krajobraz” przypadła ex aequo Krystianowi Bielatowiczowi za klimatyczne i intrygujące zdjęcie ruin inkaskich w Andach oraz Justynie Gryglewicz, za niezwykle malarski kadr schowanych za mgłą tatrzańskich szczytów. Główną nagrodę w kategorii „Wyczyn” zdobył Słowak Milan Kapusta za fotografię dwóch malutkich wspinaczy na potężnych granitowych zerwach Małej Pośredniej Grani. Po ogłoszeniu wyników miłośnicy górskiej fotografii mieli okazję porozmawiać z przewodniczącym jury – Markiem Arcimowiczem, który opowiadał o swoich podróżach po świecie. W Ośrodku Edukacyjno-Muzealnym TPN (ul. Chałubińskiego 42a) do końca września można oglądać wystawę jego fotografii pt. „Z Archiwum X”.
Najważniejsze na tej imprezie były jednak filmy. Komu w tym roku przypadła Drewniana Góra? O tym w następnym numerze „n.p.m.”
 

 
Kinga Baranowska wyruszyła na pojedynek z himalajską Górą Ducha
Kinga Baranowska, polska himalaistka, która niedawno stanęła na szczycie Dhaulagiri, na początku września ruszyła na pojedynek z kolejnym himalajskim ośmiotysięcznikiem – Manaslu (8156 m n.p.m.). To ósmy co do wysokości szczyt świata, do tej pory niezdobyty przez żadną Polkę. Jego nazwa pochodzi od sanskryckiego słowa „manasa”, oznaczającego ducha lub duszę. W ten sposób Kinga kontynuuje rozpoczętą zdobyciem Dhaulagiri kolekcję szczytów, na których nie było jeszcze Polek.
Niestety, wyprawa rozpoczęła się wyjątkowo pechowo. Na lotnisku w Katmandu zaginął bagaż Kingi. Postanowiła na niego poczekać, ale po paru dniach uznała, że musi ruszyć w góry bez niego. W drodze do bazy dowiedziała się, że bagaż odnalazł się w… Mediolanie.
– Muszę jeszcze wykombinować, jak go dotransportować do bazy, gdy wreszcie pojawi się w Katmandu. Jakoś będzie mnie gonił... – napisała w dzienniku wyprawy. Na razie najgorszym przeciwnikiem młodej himalaistki jest... pogoda.
– Jest potwornie gorąco, duszno i parno – jak w saunie. Odczuwalnie jakby ze 40 stopni.
Idziemy pod górę, wzdłuż rzeki Budhi Gandaki i dzięki temu możemy pod koniec dnia się wykąpać. Jest to chyba najfajniejszy moment, wejść po tym skwarze do zimnej wody – podkreśla Baranowska.
 
Więcej: www.kingabaranowska.pl
Relacja z wyprawy Kingi – wkrótce na łamach „n.p.m.”
 


Pełna treść artykułu dostępna dla osób zalogowanych.
Zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w serwisie.

Zobacz podobne artykuły

Zobacz też