Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Retro |

Królewskie ruiny nad Dunajcem

NPM 6/2016
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Michał Parwa
Ruiny zamku w Czorsztynie wciąż dumnie górują nad wodami jeziora (fot. Michał Parwa)
Takie wygody mają tylko w Pieninach. Wizyta na zamku, rejs statkiem lub gondolą, a po chwili widok na Tatry i zwiedzanie kolejnej warowni. Dawniej gościli w niej królowie, a według legendy także rycerz Zawisza Czarny. Ale o to, kto podglądał sąsiada z latryny, trzeba pytać po drugiej stronie, w Niedzicy.

Młodzież już nie pamięta, jak wyglądała dolina Dunajca przed 1997 rokiem. Garstka studentów z plecakami rozsiana po okolicznych szlakach i cały ruch turystyczny skupiony wokół flisaków w Sromowcach czy Szczawnicy. Zanim powstało Jezioro Czorsztyńskie, dwa zamczyska, ulokowane na jego lewym i prawym brzegu, jeszcze wznioślej górowały nad korytem o wartkim nurcie. Skąd taka bliskość? Dlaczego akurat w tej lokalizacji? Aby odpowiedzieć na te pytania, musimy się cofnąć do XIII wieku, kiedy właśnie na Dunajcu utrwalała się granica polsko-węgierska. W tym czasie, na styku dwóch królestw i przy szlaku handlowym łączącym Kraków z Budą, zbudowano drewniany gród Woronin. Za jego najbardziej prawdopodobne fundatorki uważa się siostry klaryski ze Starego Sącza. Chociaż istnieje również nieco romantyczniejsza wersja tej historii, związana z osobą świętej Kingi, która miała się tu ukrywać przed najazdem tatarskim. Gród miał powstać z nadania jej męża – Bolesława Wstydliwego, a dopiero po ich śmierci trafić pod opiekę starosądeckiego zakonu. Większa zgoda wśród historyków panuje co do okresu panowania króla Kazimierza Wielkiego.
 Około 1350 roku zamek został rozbudowany, a wzgórze otoczono kamiennym murem. O wszystkim zdecydowało strategiczne położenie, gdyż inspiracją dla takich inwestycji najpewniej okazali się Węgrzy, stawiający vis-à-vis swoją fortyfikację. Tak czy inaczej „królewski zamek Czorsztyn” od końca XIV wieku był już siedzibą starosty. A jak głosi jedna z legend, funkcję tę przez pewien czas pełnił słynny rycerz Zawisza Czarny z Garbowa. Ludowe podania wspominają także o osobliwych relacjach, jakie panowały pomiędzy Czorsztynem a Niedzicą. W tym ostatnim zamku, na wieży, jest podobno latryna. Zupełnie przypadkiem roztacza się z niej widok na czorsztyńską twierdzę… Tu trzeba pamiętać, że na przestrzeni dziejów bywali w niej znamienici goście, których listę zaczynają posłańcy królów polskich oraz władcy we własnej osobie. Na ten przykład do Czorsztyna zajechała niegdyś delegacja Władysława Jagiełły, aby w 1412 roku zdeponować w Niedzicy 37 tysięcy kop groszy praskich. Była to pożyczka pod zastaw spiskich miast dla króla węgierskiego – Zygmunta Luksemburskiego. W kolejnych latach pojawia się nazwisko syna i następcy Jagiełły, czyli króla Władysława Warneńczyka, zatrzymującego się nad Dunajcem w drodze na swoją ostatnią bitwę. Nie znaczy to jednak, że zamek był zwyczajną letniskową rezydencją dla miłościwie panujących. W 1651 roku został zdobyty podczas chłopskiego buntu, dowodzonego przez Aleksandra Kostkę Napierskiego. Pierwszą, nieskuteczną próbę jego odbicia podjął starosta dobczycki Mikołaj Jordan wraz z setką ludzi. Lecz dopiero drugie natarcie z udziałem pięciuset zbrojnych i artylerii przyniosło oczekiwane efekty. Na tych zdarzeniach ucierpiał przede wszystkim sam zamek, a dokładnie baszta w jego dolnej części.
 
(…)
 
Więcej – czytaj w numerze „n.p.m.”
 
 


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też