Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Okiem Bazyla | Andrzej Bazylczuk

Krokusy za mało fioletowe

NPM 9/2019
Numer dostępny w sprzedaży
Autor:
Andrzej Bazylczuk
()
Zawsze długo planuję, o czym napisać felieton do tatrzańskiego numeru „n.p.m.”, a potem przychodzi życie i rzuca mi tematem, który zamiata wszystkie inne. Któż bowiem przeszedłby obojętnie obok historii o turyście domagającym się od TPN odszkodowania za to, że pomylił szlaki.

Historia ta pojawiła się w lipcu na profilu Spotted: Bielsko-Biała na Facebooku. Autor (niepodpisany z imienia i nazwiska) twierdził, że wszedł ze znajomymi na Rysy. Chciał wrócić do Morskiego Oka, ale pomylił szlak i zszedł na stronę słowacką. Tamtejsze służby zamiast grzecznie odwieźć Polaków na parking na Palenicy Białczańskiej, gdzie stały ich samochody, ponoć podrzuciły ich tylko pod hotel, a za ten trzeba było słono zapłacić. Zdaniem autora winny temu jest TPN, gdyż źle oznakował szlaki i to on powinien pokryć koszty, które ponieśli turyści. Władze parku twierdzą, że żądanie zadośćuczynienia za podobne przygody do nich nie wpłynęło. Oczywiście możliwe jest też, że turysta przygnieciony internetową krytyką odstąpił od pomysłu pozywania parku, ale – co bardziej prawdopodobne – całość była tylko żartem, mającym przedstawić w krzywym zwierciadle nieodpowiedzialnych i roszczeniowych turystów. Jakakolwiek nie byłaby prawda, postanowiłem wykorzystać tę opowieść, aby zastanowić się, czy turyści mogliby mieć do TPN-u jeszcze bardziej absurdalne pretensje. Okazuje się, że tak:
Zmokłem – Wstajemy sobie po imprezce w Zakopcu, jest godzina 12, słoneczko ładnie świeci, to idziemy w te góry. Zjadamy śniadanko, jest 14, czyli idealnie na wyjście. Nagle o 16 zaczyna wiać, a po chwili padać! Cali zmokliśmy, a skąd mieliśmy wiedzieć, że się pogoda popsuje, jak wcześniej było ładnie?! To powinny jakieś ostrzeżenia wisieć, ktoś powinien o tym informować. Przecież jak dwa dni wcześniej sprawdzaliśmy pogodę, żadnych deszczów nie zapowiadali! To, że zmokłem, to jeszcze przeżyję, ale narzeczona złamała obcas i za nowe szpilki TPN ewidentnie powinien jej zapłacić.
Krokusy za mało fioletowe – Pisali na Facebooku, żeby jechać w Tatry, bo w jakiejś dolince kwitną fajne kwiatki, to pojechałem. A na miejscu pełno ludzi! Zdjęcia się nie dało zrobić, żeby ktoś się w kadr nie ładował. W dodatku ktoś na nas krzyczał, jak moja niunia sobie z nich bukiecik robiła. Że ponoć zrywać nie można. Jak nie można, jak tych kwiatków tam pełno?! A w ogóle na zdjęciach w necie to jakoś lepiej, bardziej fioletowo wyglądały. Park powinien zadbać, żeby wszyscy byli zadowoleni albo oddać pieniądze za dojazd i oficjalnie przeprosić.
Nie zdążyłem na fasiąg – Patrzę na jeziorko, piję piwka, a tu żona mówi, że nam bryczka odjechała. Idę, patrzę i faktycznie żadnej już nie ma. Wkoło pełno innych ludzi tak samo zdziwionych, a jak nas dużo, to znaczy, że nie z nami jest coś nie tak, tylko to wina organizatorów. Skoro ktoś kasuje za wejście na teren parku, powinien dbać o klienta i zapewnić zjazd z powrotem. Nie po to przed wyjazdem w góry kupiłem nowe buty, żeby w nich chodzić! TPN powinien zapłacić mi za cały sprzęt, który ubrudziłem podczas zejścia i straty moralne, bo przez osiem kilometrów musiałem jeszcze słuchać narzekania żony!

(...)
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też