Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Korona Gór Polski | Skopiec

Kraina wygasłych wulkanów

NPM 8/2018
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Bartosz Andrzejewski
(fot. Bartosz Andrzejewski)
I kto by pomyślał, że tak spokojny górski region ma za sobą trzy okresy burzliwej aktywności wulkanicznej? I choć wszystko wydarzyło się około 500 milionów lat temu, wiele pamiątek z tamtego okresu zachowało się do dziś. Góry Kaczawskie, choć niepozorne, kryją przed nami wiele fascynujących tajemnic. Warto je poznać, najlepiej w rodzinnym gronie. 

Przy okazji zdobywania kolejnych szczytów Korony Gór Polski – tradycyjnie w towarzystwie mojego górskiego kompana, Rafała – tym razem docieram w wysunięte na północ Sudetów pasmo Gór Kaczawskich. Poczytałem wcześniej sporo o czynnych niegdyś tutaj wulkanach. Oczywiście dziś pozostało po nich już tylko wspomnienie, niemniej jest to obszar naszego globu, w którym kiedyś było gorąco. Oj, bardzo gorąco!

Kiedyś piekło, dziś sielanka
Jeśli pamiętacie choćby mój artykuł, poświęcony Łysicy i Górom Świętokrzyskim („Diabeł nie dał rady”, nr 12/2017), z pewnością wiecie, że zawiłości w Koronie Gór Polski nie są niczym nadzwyczajnym. Góry Kaczawskie są kolejnym pasmem, które ma bogatą przeszłość geologiczną. Pasmo to znajduje się na obszarze tzw. metamorfiku kaczawskiego. W naszym kraju to region o naprawdę burzliwej przeszłości, jeśli chodzi o działalność natury. Teren ten był kilka razy zalewany wodami morza, a wielokrotne fałdowania terenu i działalność wulkaniczna sprawiły, że budowa geologiczna regionu jest bardzo urozmaicona. Dziś możemy tu na przykład dostrzec pozostałości po kominach wulkanicznych, zwanych nekami.
Góry Kaczawskie są też mekką dla kolekcjonerów kamieni szlachetnych. W regionie co roku są organizowane liczne imprezy związane z tą tematyką. Jeśli więc ktoś chciałby swoją gablotkę ozdobić agatem (sam posiadam całkiem spory okaz), ametystem czy azurytem, z pewnością jest to idealne miejsce, by takowy znaleźć.
Inną ciekawostką przyrodniczą Gór Kaczawskich są ich naturalne granice. Po stronie zachodniej i południowej od pozostałej części Sudetów pasmo ogranicza dolina Bobru, zaś po stronie wschodniej jest to rzeka o jakże intrygującej nazwie Nysa Szalona. Od strony północnej pasmo przechodzi z kolei w Pogórze Kaczawskie, ale jest to teren tak łagodny, że granica jest niemal niezauważalna.

Niepozorna góra w koronie
Czy dotarłbym w Góry Kaczawskie, gdyby nie Korona Gór Polski? Trudno powiedzieć. Walory przyrodnicze okolicy są nie do podważenia. Jednak to, czego szukam w górach, w dużym stopniu związane jest z wielogodzinnymi wędrówkami, najlepiej na otwartych przestrzeniach i dużych – przynajmniej jak na polskie warunki – wysokościach. O ile trasę w Górach Kaczawskich mógłbym zaplanować z uwzględnieniem wielokilometrowego dystansu, o tyle o pozostałe czynniki byłoby już trudniej. Do tego wierzchołki pasma są raczej zalesione, a najwyższe osiągają nieco ponad 700 metrów n.p.m. To sprawia, że Góry Kaczawskie nie są pasmem uwielbianym i chętnie odwiedzanym przez górskich piechurów. Myślę, że więcej tu amatorów jazdy na rowerze czy wielbicieli rodzinnych, niedzielnych spacerów.
Najwyższą górą jest niepozorny Skopiec (724 m n.p.m.). Punktem orientacyjnym dla jego zdobywców może być potężny maszt antenowy, ustawiony na sąsiednim szczycie Barańca (720 m). Widzieliśmy go z Rafałem, będąc w sąsiednich Rudawach Janowickich.
I to właśnie ten pobyt wykorzystujemy do zdobycia kolejnego szczytu w Koronie. Docieramy do niewielkiej wsi o nazwie Komarno, gdzie zamierzamy wejść na żółty szlak. Żar leje się z nieba tak wielki, że nawet nie chce nam się wychylać nosa ze schłodzonego wnętrza samochodu. Tym razem mamy jednak w perspektywie wędrówkę w zalesionym terenie, więc w miarę szybko się przełamujemy.
Komarno wita nas senną i bezludną atmosferą. Okolica prezentuje się niczym jakieś włoskie miasteczko podczas popołudniowej siesty. Dla mnie bomba! Może i jest upalnie, ale mamy ciszę i spokój, w dodatku z dala od turystycznego szału.
– Co musi dziać się teraz w Tatrach? Albo na pobliskiej Śnieżce? –rzucam lakonicznie w kierunku Rafała.
(...)
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”


Zobacz podobne artykuły

Polska

Zobacz też