Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Okiem Bazyla |

Kot w butach (trekkingowych)

NPM 12/2018
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Andrzej Bazylczuk
()
Kot pod szczytem Rysów został gwiazdą internetu, a jego sława przekroczyła granice Polski. Jak się okazuje, nie był to pierwszy przedstawiciel swojego gatunku, który próbował sił w taternictwie czy alpinizmie.

Zwierzak z Rysów sławę zdobył w drugiej połowie października za sprawą Wojtka Jabczyńskiego, który wrzucił na Facebooka zdjęcie i filmik, przedstawiający rudego czworonoga, siedzącego nieco poniżej wierzchołka najwyższej góry Polski. Turysta ten na co dzień pracuje jako rzecznik prasowy jednej z dużych firm, więc udostępnione przez niego materiały szybko trafiły do tysięcy osób oraz mediów. Dla wszystkich było wielką niewiadomą, jak zwierzak dotarł na niemal 2499 metrów n.p.m. Jedni podejrzewali, że ktoś go tam wniósł. Inni forsowali pogląd, że przyszedł za turystami, wspinającymi się od strony Słowacji, czyli łatwiejszym szlakiem. Wątpliwości mógłby rozwiać sam kot, ale swojej tajemnicy nie wyjawił. Nie miauczał też w żadnym konkretnym języku, więc nawet osoby kategorycznie domagające się zniesienia go z góry, nie wiedziały, na którą stronę granicy powinien trafić. Ostatecznie cały i zdrowy wylądował w Morskim Oku.
Historia o nietypowym taterniku okazała się tak ciekawa, że przekroczyła granice Polski. Powtarzano ją w mediach angielskich, czeskich czy węgierskich. Nie był to jednak pierwszy przypadek, gdy jakiś „mruczek” tytuł króla internetu postanowił zdobyć, idąc w ślady Kukuczki. Podobny przypadek mieliśmy w sierpniu tego roku. Donoszono wówczas, że białego kotka dostrzeżono na szczycie Looking Glass Rock w Appalachach. Na ratunek ruszyli mu przedstawiciele niosącej pomoc zwierzętom organizacji Brother Wolf. Ich akcja zakończyła się sukcesem, chociaż specjalnie spektakularna nie była, gdyż wierzchołek ten mierzy 1210 metrów n.p.m.
Nie zawsze jednak to ludzie muszą pomagać kotom w górach. Czasem to one niosą pomoc. Tak jak Stevie, ślepy kociak, który wspólnie z właścicielem zdobył najwyższą górę Irlandii – Carrantuohill (1039 m n.p.m.). Ich wspinaczka połączona była z akcją zbierania pieniędzy na lokalne schroniska. Jeszcze ciekawsza opowieść obiegła internet w 2016 roku. Pewien turysta z Węgier twierdził w niej, że zgubił się podczas wędrówki po Alpach Berneńskich. Błądząc, trafił na kota. Zaczął za nim iść, a zwierzak oglądał się i upewniał, czy człowiek wciąż podąża jego śladami. – Zaprowadził mnie prosto na szlak, którym mogłem zejść do doliny – opisywał turysta. Złośliwi twierdzą, że Węgier musiał mieć plecak pełny jakichś przysmaków, gdyż żaden szanujący się kot nie ruszyłby łapką, by pomóc komukolwiek innemu niż sobie.

(...)
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też