Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Byłem, widziałem | Bałkany

Korona południa

NPM 1/2009
Numer wyprzedany
Autor:
Mariusz Jucikowski
Podejście czerwonym szlakiem w kierunku szczytu Wichren w paśmie Piryn. W tle wschodnia część masywu Wichrena. (fot. Łukasz Kucel)
Jedno z anonimowych mieszkań w wejherowskim blokowisku. Przy biurku siedzi Juścik, który zamiast porządkować stos papierów, marzycielsko wpatruje się okno. Książki o górach, mapy, fotografie z ostatniej wyprawy i zalegający pod łóżkiem plecak nie pozostawiają wątpliwości, dokąd myślami uciekł ich właściciel. Nagle rozlega się drażniący dzwonek do drzwi, marzycielska bańka pęka, a upór dzwoniącego zmusza do otworzenia rygli. Qcel, jego brat Sebek i Paweł z wielkim entuzjazmem dosłownie wtaczają się do mieszkania. Dalsze wydarzenia to jeden wielki związek przyczynowo-skutkowy.

Jaki efekt przyniosło umieszczenie czterech miłośników podróży na powierzchni kilku metrów kwadratowych? Czara pomysłów wakacyjnych pękła. Zeszłoroczna podróż do Rumunii utwierdziła nas w przekonaniu, że kraje bałkańskie są ciekawą opcją. Szybki przegląd mapy i Bułgaria na celowniku. Pierwsze zgrzyty – trochę szkoda całego urlopu na jeden kraj. W takim razie jedźmy na całe Bałkany. Ale czym? Pociągi i autobusy to ograniczona mobilność, wysokie koszty i czasochłonność – odpada. Najlepszy będzie samochód, ale nikt z nas nie jest właścicielem czterech kółek. Burzliwa rozmowa toczy się do późnych godzin nocnych.
Tak narodził się projekt „Korona Bałkanów”. Wyznaczyliśmy trzy cele. Po pierwsze: udowodnij sobie i innym, że o marzenia trzeba walczyć. Cel zakładał pozyskanie samochodu od sponsora, na którego pokładzie przemierzymy całe połunie Europy. Po drugie: Korona Bałkanów, czyli zdobycie trzech najwyższych szczytów tego półwyspu. Po trzecie: zapomniana Europa, czyli opracowanie reportażu i fotoreportażu. Największym wyzwaniem okazało się pozyskanie auta. Telefony, e-maile i liczne spotkania przez długi czas nie wróżyły sukcesu. Jednak upór Kaszubów jest niesamowity. Dzięki pomocy życzliwych ludzi nieodpłatnie użyczono nam renault traffic, którym przejechaliśmy całe Bałkany.

Nektarynki zamiast pocisków
Wszelkie opisy krajów bałkańskich znalezione w internecie i przewodnikach znalazły przełożenie w rzeczywistości. Przejeżdżaliśmy przez Czechy, Słowację, Węgry, Serbię, Bośnię i Hercegowinę, Chorwację, Czarnogórę, Albanię, Macedonię, Grecję i Bułgarię. Każde państwo to zderzenie dwóch światów, szczególnie widać to w Bośni i Hercegowinie.
Odsłona pierwsza: mieszanki religijne i kulturowe, architektura, piękne kobiety, mocna kawa, aromatyczne wino, wysokie temperatury, soczyste owoce, przepyszne jedzenie, przesadnie słone morza, tunele w masywach górskich, kręte drogi i zapierające dech w piersiach widoki. Odsłona druga: zbombardowane kamienice, narodowościowe symbole podkreślające przynależność i tożsamość mieszkańców, ślady kul na ścianach, groby młodych ludzi i brak zaufania.


Pełna treść artykułu dostępna dla osób zalogowanych.
Zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w serwisie.

Zobacz podobne artykuły

Artykuły z pasma Góry Grecji (m.in. masyw Olimpu i Pindos) i Cypru

Zobacz też