Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Rozmowa N.P.M. | Paweł Kowalczyk

Kobiet nie ma, bo tu trzeba mieć krzepę

NPM 4/2014
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Jakub Terakowski
(fot. arch. Pawła Kowalczyka)
Z Pawłem Kowalczykiem, pienińskim flisakiem, rozmawia Jakub Terakowski  

Jak można zostać flisakiem?
Trzeba spełnić kilka warunków. Po pierwsze należy pochodzić z jednej z pienińskich miejscowości: ze Sromowiec Niżnych, Wyżnych, Szczawnicy, z Krościenka lub Czorsztyna.

Czyli większość naszych czytelników nie ma szans?
Jest jedna furtka… Należałoby się tutaj wżenić. Nie można jednak z tym zwlekać, gdyż kandydat na flisaka powinien mieć mniej niż 30 lat, w tym 10 zameldowania tutaj.

A co z paniami?
Wśród nas ich nie ma.

Nigdy nie było chętnych czy takie są przepisy?
Przepisy? Nie, raczej tradycja i rozsądek. Trzeba mieć krzepę, aby stawić czoła Dunajcowi. Wśród górników też ze świecą można szukać niewiast.

Powiedziałeś, że warunków jest kilka...
Następnym znów jest tradycja, tym razem rodzinna. W pierwszej kolejności przyjmowani są synowie flisaków, bo swoim dzieciom najłatwiej przekazać własne doświadczenie. Co jeszcze? Kandydat musi być pełnoletni. Spełnienie wszystkich warunków też może nie wystarczyć, bo chętnych jest więcej niż miejsc. Nabór prowadzimy zawsze przed sezonem, z góry określając limit przyjęć.

Z roku na rok flisaków zatem przybywa?
Nie, liczba ich jest dość stała, bo co roku kilku odchodzi na emerytury, część nie pływa, inni znajdują lepiej płatną pracę. Zazwyczaj w ciągu sezonu kursuje od 250 do 270 łodzi, na których zatrudnionych jest od 500 do 540 flisaków. Dawniej na przyjęcie trzeba było czekać latami, teraz dostać się łatwiej, bo młodzi ludzie masowo stąd emigrują. Do akceptacji kandydata niezbędna jest jeszcze karta pływacka.

Powiedzmy, że spełniłem wszystkie warunki i przyjęto mnie. Co dalej?
Przez pierwsze trzy lata będziesz pływał jako pomocnik, najpierw z dwójką starszych, doświadczonych flisaków, a potem z jednym – swoim mistrzem flisackim. Dla młodych rokrocznie organizowane są szkolenia, a na zakończenie trzeba zdać pierwszy cykl egzaminów. W komisji są przedstawiciele Polskiego Towarzystwa Flisaków Pienińskich, Pienińskiego Parku Narodowego oraz Żeglugi Śródlądowej; zaczyna się od egzaminu pisemnego z wiedzy ogólnej o flisactwie, Dunajcu, Pieninach, faunie i florze, potem zdać trzeba ustny.

Pamiętasz, o co Ciebie pytano?
Co zrobiłbym, gdyby ktoś wypadł z łodzi, i jak zareagowałbym na jej uszkodzenie. Następny jest sprawdzian praktyczny: odbijanie od brzegu i przybijanie, sterowanie, obsługa pasażerów, umiejętność posługiwania się rzutkami ratunkowymi. Po zaliczeniu wszystkich egzaminów flisak otrzymuje patent żeglarski, uprawniający do przewożenia osób na wskazanym odcinku Dunajca. Po kolejnych trzech latach pływania można przystąpić do egzaminu mistrzowskiego.

A Ty od jak dawna pływasz?
Od pięciu lat.

Zatem w przyszłym roku czeka Cię drugi egzamin.
Obowiązkowy jest tylko pierwszy; mógłbym poprzestać na nim i pływać do emerytury, ale przy wyższym stanie wody nie miałbym prawa odbić od brzegu.

Dlaczego?
Na Dunajcu wprowadzono cztery stopnie bezpieczeństwa, uzależnione od poziomu rzeki. Po przekroczeniu pierwszego na łodzie nie mogą zejść pomocnicy z rocznym stażem, analogicznie jest przy wyższych stanach, a przy najwyższym pływać mogą tylko tratwy z pełną obsadą mistrzowską. Natomiast po przekroczeniu stanu alarmowego spływ zostaje zatrzymany. Przewidziany jest też próg minimalny, ale jeszcze nigdy nie było w Dunajcu tak mało wody, aby nie udało nam się przepłynąć.

Jak to się stało, że zacząłeś pływać? Wżeniłeś się?
Nie, pochodzę stąd, ze Sromowiec Niżnych. Pływał mój dziadek i ojciec, w wakacje nie opuściłem żadnego kursu z tatą. Spodobało mi się, postanowiłem kontynuować tradycje rodzinne. Dunajec mnie wciągnął.

Jak funkcjonuje spływ?
Każdy flisak ma swój numer burtowy łodzi. Numeracja zaczyna się od 1, a kończy na 699, brakuje numerów kończących się na 13 oraz 666. Każda miejscowość ma swoją pulę numerów: Sromowce Niżne – od 1 do 300, Szczawnica do 350, Krościenko do 450, Sromowce Wyżne do 650 i Czorsztyn najwyższe. Ponad połowa flisaków mieszka w Sromowcach Niżnych, najmniej w Krościenku i Czorsztynie. Przed sezonem łączymy się w dwuosobowe zespoły, wybierając numer niższy. Na przykład ostatnio pływałem z kolegą, który ma legitymację nr 200, a ja mam 237, więc zarejestrowaliśmy się jako łódź dwusetna.

(...)
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”


Zobacz podobne artykuły

Pieniny

Zobacz też