Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Wydarzenia |

Kinga czwartą kobietą świata na Kanczendzondze!

NPM 7/2009
Numer wyprzedany
Autor:
Redakcja n.p.m.
(FOT. ARCHIWUM KINGI BARANOWSKIEJ)
Po wyczerpującej, 16-godzinnej wspinaczce bez pomocy tlenu Kinga Baranowska jako pierwsza Polka stanęła na szczycie Kanczendzongi (8598 m n.p.m.). Swoje wejście zadedykowała Wandzie Rutkiewicz, która zaginęła tu 13 maja 1992 roku.

– To moje największe osiągnięcie. Ta góra nie lubi kobiet, ale mi pozwoliła wejść i zejść – tak Kinga Baranowska ocenia swoją wspinaczkę.
Tym razem droga do szczytu była długa i męcząca. Do bazy Baranowska dotarła 22 kwietnia mocno przeziębiona, z gorączką, bólem gardła i męczącym kaszlem. Zmagała się z nimi niemal przez całą wyprawę. To poważnie utrudniło proces aklimatyzacji. „Każda czynność to jak poruszanie się muchy w smole. Czuję każdy mięsień” – pisała w pamiętniku na swojej stronie internetowej.
– Nie miałam momentów psychicznego zwątpienia, ale fizycznie byłam przez cały czas wyczerpana – opowiada zdobywczyni sześciu ośmiotysięczników.
Ostateczną wspinaczkę z obozu czwartego (położonego na wysokości 7700 m n.p.m.) rozpoczęła wspólnie z Juanjo Garrą, który jednak zrezygnował z ataku pół godziny przed szczytem. Na wierzchołku Kanczendzongi stanęła więc sama 18 maja, około godziny 17.
– Wejście to dedykuję Wandzie Rutkiewicz. Wiem, że mi tutaj pomagała i dziękuję jej za to – podkreślała Baranowska w relacji z samego szczytu.
Tego dnia na Kanczendzongę weszli również Baskijka Edurne Pasaban ze swoim partnerem Asierem Izaguirre, Juanito Orizabal (Bask, który był na pięciu wyprawach z Wandą Rutkiewicz), a także Ferran Latorre. Następnego dnia dołączył do nich jeszcze Alberto Zerrain – Bask z zespołu Kingi. Jak ocenił, wejście na Kanczendzongę było dla niego znacznie trudniejsze niż na K2 (8611 m n.p.m.). Niełatwy był także sam powrót do bazy.
– Nie na darmo się mówi, że przy zejściu jest najwięcej wypadków. Całą drogę cierpiałam z powodu palca u stopy. Uszkodziłam go parę lat temu. To było jak droga przez mękę – opowiada Kinga Baranowska.
Następny cel jej wyprawy to Pakistan, gdzie korzystając z aklimatyzacji, chce się wspiąć na Gasherbrumy – I i II.
RED

Kanczendzonga (8598 m n.p.m.)
Nazwa góry w języku tybetańskim oznacza „Pięć Skarbnic Wielkiego Śniegu”. To trzeci szczyt Ziemi i drugi co do wysokości szczyt Himalajów, położony na granicy Nepalu z Sikkimem. Do tej pory zdobyty został przez trójkę Polaków: Jerzego Kukuczkę i Krzysztofa Wielickiego (1986 r.) oraz Piotra Pustelnika (2001 r.). Oprócz Kingi na szczycie Kanczendzongi stanęły zaledwie trzy kobiety z całego świata: Brytyjka Ginette Harrison – 1998 r., Austriaczka Gerlinde Kaltenbrunner – 2006 r. i Edurne Pasaban – 2009 r., która dotarła na wierzchołek dwadzieścia minut przed Baranowską.

Nanda odparła atak polskich himalaistów
Wyprawa z okazji 70-lecia polskiego himalaizmu nie zakończyła się sukcesem. Z powodu fatalnych warunków atmosferycznych ekipie szczytowej nie udało się zdobyć wierzchołka Nanda Devi East (7434 m n.p.m.).
Góra położona w północnych Indiach po raz pierwszy została zdobyta w 1939 roku przez Jakuba Bujaka i Janusza Klarnera, uczestników pierwszej polskiej wyprawy w Himalaje. Z okazji 70. rocznicy tego wydarzenia szlakiem pierwszych zdobywców wyruszyła 10-osobowa wyprawa jubileuszowa. Jej kierownikiem został Jan Lenczowski, wnuk Jakuba Bujaka.
Niestety, Nanda odparła atak polskich himalaistów. 26 maja Jarosław Woćko, Jan Lenczowski i Daniel Cieszyński podjęli próbę ataku szczytowego, który nie powiódł się, między innymi z powodu złych warunków atmosferycznych. Widoczność była ograniczona i wiał silny wiatr. Ze względu na fatalne warunki pogodowe oraz brak czasu na dalszą akcję górską, po tej próbie, kierownictwo podjęło decyzję o zakończeniu wyprawy.
– Osiągnęliśmy wysokość 6900 metrów nad poziomem morza. Choć nie udało się zdobyć wierzchołka, to jesteśmy szczęśliwi, że mogliśmy tutaj być – podkreśla Jan Lenczowski, szef ekspedycji. – W sercach pozostawała nam pamięć historii, opisanej triumfami i tragediami, chcieliśmy przypomnieć tych, od których rozpoczął się polski pochód przez Himalaje. Górskim zwyczajem, przy pomocy haków i czekanów, uwieczniliśmy ich imiona na himalajskim kamieniu u stóp Nanda Devi East.
W okolicach bazy pod szczytem uczestnicy wyprawy odsłonili tablicę pamiątkową z inskrypcją: „Nanda Devi East, 02.07.1939, first ascent,
A. Karpiński, J. Bujak, S. Bernadzikiewicz, J. Klarner POLAND”. Pomysł i projekt tablicy powstały przy współpracy wszystkich uczestników, ale głównym inspiratorem działań był Narcyz Sadłoń.    
RED

Forumowicze „n.p.m.” podbili Halę Krupową
Zorganizowanie zlotu forumowiczów „n.p.m.” było spontanicznym pomysłem naszych czytelników. Najpierw odbyło się demokratyczne głosowanie na temat miejsca i terminu spotkania, a potem wszystko stało się jasne. Spotykamy się w połowie maja w schronisku na Hali Krupowej. Miejsce zostało sprawdzone, bo trzy miesiące wcześniej odbył się tam „Biwak zimowy n.p.m. Salewa”.
Zjawiło się około 40 osób, między innymi z Gdyni, Wrocławia, Krakowa, Tychów i Poznania. Kto przyjechał już w piątek rano, ten miał szczęście obejrzeć niesamowity wschód słońca na Babiej Górze. Trud się opłacił, bo już dzień później szczyt spowiły chmury. A kto mógł spędzić w Beskidzie Żywieckim tylko dwa dni, temu pozostało zdobycie Policy (1369 m n.p.m.) i Okrąglicy (1247 m n.p.m.), dwóch szczytów, znajdujących się na wyciągnięcie ręki od schroniska. Deszczowa pogoda nie przeszkodziła we wspólnych rozmowach przy profesjonalnie przygotowanym ognisku. Choć część gości wyjechała z niedosytem rozmów z członkami redakcji, to następna sprzyjająca ku temu okazja będzie już jesienią. Jeden z pomysłów to spotkanie w Węgierskiej Górce, w sercu Beskidu Żywieckiego.
Podczas zlotu narodził się również projekt wspólnego wyjazdu czytelników „n.p.m.” w Alpy. Projekt roboczo został określony mianem: „Słowenia 2010”. Czy będą to Alpy Julijskie czy na przykład Kamnicko-Sawińskie, okaże się pod koniec roku. Kto jednak z czytelników chciałby się przyłączyć, ten niech koniecznie śledzi dyskusję na naszym internetowym forum.
RED


Pełna treść artykułu dostępna dla osób zalogowanych.
Zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w serwisie.

Zobacz podobne artykuły

Zobacz też