Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Reportaż | Pogórze Wiśnickie

Każdy może być nietoperzem

NPM 5/2017
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Tomasz Cylka
(fot. Jarosław Tomaszewski)
Najpierw wlatuję do zamkowych podziemi. Później przez dziedziniec wewnętrzny i sień dostaję się do zamkowej kuchni, gdzie z wysokości sufitu zaglądam kucharzom w garnki. Widzę, że Stanisław Czerniecki chińskich zupek tu nie serwuje. Potem krążę nad suto zastawionym stołem, przy którym książę Lubomirski wydaje przyjęcie. I wreszcie przez okno wylatuję nad miasto, widząc w oddali wzniesienia Beskidu Wyspowego. Naprawdę lecę. 

Pogórze Wiśnickie? Niejeden z Was puka się teraz wymownie w czoło. – Szkoda czasu! Redaktorkowi sufit na łeb chyba spadł! – oczami wyobraźni widzę już ten internetowy hejt, który nie zostawia na mnie suchej nitki. Bo niby czym się tu zajmować? Bałuchami, co są niższe nawet od świętokrzyskiej Łysicy? Niemniej – nie pomyliliście się i dobrze czytacie. Trafiłem na Pogórze Wiśnickie i je Wam serdecznie polecam. Ale spokojnie, tonuję emocje. Nie napiszę, że zakochałem się w nim od pierwszego wejrzenia i że widoki zapierają dech w piersiach. Jest skromniej, bo w końcu wokół mnie tylko górki o niewyobrażalnej wprost wysokości 300-500 metrów n.p.m. Z pogardą traktować tego pogórza jednak nie pozwolę, bo jest na czym zatrzymać wzrok i gdzie spędzić odrobinę wolnego czasu.

Korona Pogórzy
Pod Bochnię w Małopolsce przyciągnął mnie nietypowy projekt o wdzięcznej nazwie Korona Pogórzy.
– Wszystko zaczęło się w 2003 roku w Studenckim Kole Przewodników Górskich w Krakowie. Na pomysł Korony Pogórzy wpadli ówcześni liderzy koła. Chcieli przyciągnąć do wspólnej aktywności całe rodziny, które niekoniecznie mogą jechać w wysokie góry, a chcą wspólnie zdobywać niższe wzniesienia – mówi Piotr Firlej, przewodnik beskidzki i jeden z obecnych animatorów tego sympatycznego przedsięwzięcia.
Nazwa nie jest przypadkowa. Bo skoro mają swoją Koronę himalaiści, mają i ci, co wchodzą na najwyższe wierzchołki poszczególnych kontynentów, a nawet ci, którzy zdobywają najwyższe szczyty poszczególnych pasm w Polsce – to dlaczego nie stworzyć Korony Pogórzy? Zaglądam do archiwów krakowskiego SKPG. Wątpliwości nie ma żadnych. Pomysłodawcami tego projektu, dotyczącego karpackich pogórzy, byli 14 lat temu ówcześni szefowie koła, prezes Bernadetta Zawilińska (zwana Benią), oraz skarbnik, Paweł Miśkowiec (Misiek).
– Korona Pogórzy od razu była skierowana do koneserów, nieco z przymrużeniem oka – żartowała Bernadetta Zawilińska. I nic dziwnego, w końcu kto nie chciałby mieć na koncie takiej Korony, której wysokość oscyluje wokół pół kilometra?
Cel był zatem jasno określony: poznać tereny nieskażone komercją, gdzie można znaleźć odrobinę spokoju, o jaki trudno na przykład pod Babią Górą, żeby o Tatrach już nie wspominać. Bo na pogórzach każdy może znaleźć coś dla siebie – oprócz ciszy to wiele widokowych miejsc i interesujących ciekawostek przyrodniczych. W swoim żywiole będą też miłośnicy historii, którzy odkryją w zaroślach kompletnie zapomniane zabytki.
Ostatecznie zatem, patrząc na mapę Polski, znajdziemy w Karpatach osiem pasm. Od zachodu są to Pogórze Śląskie (najwyższa Hałcnowska Góra, 407 m n.p.m.), Wielickie (Wierchy, ok. 460 m), Wiśnickie (Rogozowa, 536 m), Rożnowskie (Dąbrowska Góra, 580 m), Ciężkowickie (Liwocz, 562 m), Strzyżowskie (Bardo, 534 m), Dynowskie (Sucha Góra, 585 m), Przemyskie (Kopystańka, 534 m). Oczywiście, co bardziej wnikliwy znawca tematu podważy zaraz powyższe ustalenia i być może wskaże inne szczyty należące do tej nietypowej Korony. Nawet Wikipedia podaje, że najwyższym szczytem Pogórza Wiśnickiego, do którego właśnie trafiłem, nie jest wcale Rogozowa, a Jaszczurówka (538 m n.p.m.). Inni wskazują z kolei na Glichowiec (527 m). Pytam zatem organizatora tegorocznej edycji Korony Pogórzy: gdzie leży prawda?
 
 
(...)
 
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”


Zobacz podobne artykuły

Polska

Zobacz też