Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Temat numeru | Mont Blanc

Każdy chce wejść na dach Europy

NPM 8/2016
Numer wyprzedany
Autor:
Paulina Wierzbicka
Mont Blanc wygląda majestatycznie, z której strony by nie spojrzeć. Urzeka, oczarowuje, rozkochuje w sobie (fot. Zbigniew Bąk)
Położony w samym sercu Europy Mont Blanc jest oczkiem w głowie rozkochanych w nim do szaleństwa Francuzów. To góra-symbol, rzucająca czar, któremu uległam również ja. Choć kiedy z perspektywy czasu patrzę na poziom mojego górskiego doświadczenia w momencie zdobywania szczytu, ciarki przechodzą mi po plecach.

Jest rok 2003, ze szczytu Le Brévent znajdującego się po drugiej stronie doliny Chamonix obserwujemy w dole tętniące życiem miasto i górujący nad nim, niczym niewzruszony masyw Mont Blanc. Jawi się on wyjątkowo – ośnieżona kopuła wiecznie białego wierzchołka, mozolnie pnąca się w górę kolejka Aiguille du Midi oraz kopuły Mont Blanc du Tacul i Mont Maudit odbijające promienie słońca.
Żałujemy, że nie mamy ze sobą lornetki, bo pewnie bez problemu zaobserwowalibyśmy osoby idące właśnie na szczyt. Stoimy oczarowani tym widokiem i postanawiamy sobie, że za rok koniecznie musimy tu wrócić i podjąć próbę wejścia na najwyższy szczyt Europy.

Francuski – trudny język
Jako dziewiętnastolatkowie, po ukończeniu szkoły średniej, znów jesteśmy u podnóża góry. Plecaki wypchane po brzegi sprzętem, zbyt ciężkimi ubraniami i jeszcze cięższymi zapasami jedzenia niemalże wgniatają nas w ziemię. Jest rok 2004. W Polsce można już nabyć polary, odzież membranową, lekkie puchowe śpiwory, ale o wielu udogodnieniach zmniejszających ciężar plecaka nawet nie słyszeliśmy. Jedzenie liofilizowane, odzież termoaktywna, szybkoschnące ręczniki to dla nas wciąż twory z przyszłości. Idziemy zatem spakowani jak na dwutygodniową wyprawę, mając tylko nadzieję, że z dnia na dzień nasze plecaki będą coraz lżejsze, choćby ze względu na znikające z nich puszki z konserwą czy tuńczykiem. Przelicznik złotówki do euro powoduje, że możemy pozwolić sobie jedynie na zakup pieczywa, wody i podstawowych produktów spożywczych na akcję górską. Nie ma szansy na skorzystanie z wyciągów czy kolejki szynowej – Tramway du Mont Blanc. W naszym wyliczonym co do grosza budżecie nie ma nawet wolnych środków na autobus do Les Houches.
Łapiemy zatem stopa – zatrzymuje się sporo aut, jednak żadne nie jedzie do tej miejscowości. Dziwne, bo jest to kolejna mieścina za Chamonix, a po drodze nie ma żadnego zjazdu, gdzie auta mogłyby uciec. Sytuacja wyjaśnia się przy piątym złapanym stopie, gdzie kierowcy pokazujemy już palcem na mapie, w które miejsce chcemy dojechać. Ku naszemu zdumieniu okazuje się, że nie istnieje taka miejscowość jak „les hoczes”, przynajmniej nie u podnóża Alp. Cóż zrobić, że francuską nazwę przeczytaliśmy tak, jak nam się wydawało, co kompletnie minęło się z rzeczywistością. Cóż… francuski język – trudny język.
– Le zuuuuusz, le zuuuuusz – zanosząc się śmiechem, poprawnej wymowy uczy nas kierowca, jedyny do tej pory, który mówi po angielsku.
Podczas tego krótkiego przejazdu wykorzystujemy go jako encyklopedię, głównie tłumacząc folderki i mapki, które otrzymaliśmy w informacji w Chamonix.

400 osób dziennie
Z Les Houches startuje jedna z trzech dróg wejściowych na Blanc. Nie bez przyczyny wybieramy tę właśnie, zwaną Drogą Królewską – jest ona preferowana przez większość turystów z powodu optymalnej długości i braku trudności technicznych. Na tej trasie znajduje się również infrastruktura turystyczna: kolejka szynowa do Nid d’Aigle (2372 m n.p.m.), schroniska Goûter i Tête Rousse i awaryjny biwak Vallot. Choć nie będziemy z nich korzystać, to sama świadomość ich istnienia dodaje nam otuchy.
 
(…)
 
Więcej – czytaj w numerze „n.p.m.”
 
W numerze również rozmowy z przewodnikiem IVBV Marcinem Rutkowskim oraz ultramaratończykiem Piotrem Hercogiem. Przyglądamy się także kontrowersją wokół Korony Ziemi i walce Elbrusa z Mont Blanc o tytuł najwyższego szczytu Europy. 


Pełna treść artykułu dostępna dla osób zalogowanych.
Zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w serwisie.

Zobacz podobne artykuły

Zobacz też