Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Cudze chwalicie… | Jura Krakowsko-Częstochowska

Kaplica Na Wodzie

NPM 8/2010
Numer wyprzedany
Autor:
Tomasz Dębiec
Kaplica zawieszona nad Prądnikiem to jedna z głównych atrakcji Ojcowa (fot. Tomasz Dębiec)
Dolina Prądnika chroniona w Ojcowskim Parku Narodowym to dla turysty i krajoznawcy prawdziwa perła. Nietuzinkowe krajobrazy z imponującymi skałami, piękne lasy, ciekawe zabytki - wszystkie te atrakcje zgromadzone są na bardzo małym obszarze. Choć to nie góry, to miłośnicy wędrówek będą zadowoleni.

Mieszkający na przedgórzu Karpat miłośnik górskich wędrówek, taki jak na przykład ja, zawsze będzie spoglądał na południe ku bardziej wyniesionym ponad doliny szczytom. Tak przynajmniej zawsze miałem. Jednak ostatnio, trochę przypadkiem, znalazłem się w Dolinie Prądnika w Ojcowskim Parku Narodowym (OPN). Gapiąc się na tablicę informacyjną z mapą, na której zaznaczone były liczne szlaki, skonstatowałem, że tu też można ułożyć interesującą, prawie górską wycieczkę. I mimo że wzniesienia nie są tu imponujące, to potrafią dopiec na dłuższej trasie, a co najważniejsze, okolicy nie sposób odmówić malowniczości.
- Tak, następną wycieczkę zorganizuję sobie w Ojcowskim Parku Narodowym, zwłaszcza że mam tu zaledwie 40 kilometrów od domu, czyli mniej niż w jakiekolwiek inne góry. No, może poza częścią Beskidu Małego - wpadam na genialny w swej prostocie pomysł.

Osaczony park narodowy
Jak sobie obiecałem, tak zrobiłem. Kilka dni później jestem już w Ojcowskim Parku Narodowym. Na trasę ruszam z parkingu na tak zwanej Złotej Górze, który znajduje się jakieś dwa kilometry przed Ojcowem. Rzut oka na mapę uzmysławia jak bardzo osaczony jest ten kawałek cennej przyrody przez napierającą ze wszystkich stron urbanizację. Granicę Ojcowskiego Parku Narodowego wyznacza, mniej więcej zielona, nieregularna plama, która koncentruje się w Dolinie Prądnika i kilku bocznych dolinkach, połączonych niczym żyły układu krwionośnego. Dookoła leżą liczne, często ludne miejscowości oraz pola uprawne. Nie bez znaczenia dla funkcjonowania parku jest też dalsze sąsiedztwo wielkich aglomeracji. Około 20 kilometrów od Ojcowa leży Kraków, tylko trochę większa odległość dzieli zachodnie granice parku od miast Zagłębia i Śląska. Aż dziwne, że przy takich sąsiadach uchował się skrawek przyrody, zasługujący na miano parku narodowego.
Warto przypomnieć, że jest to najwyższa forma ochrony przyrody w naszym kraju. Według Rudolfa Suchanka, dyrektora OPN-u, największym zagrożeniem dla tego terenu jest otoczenie parku przez osiedla mieszkalne. Wprawdzie tak zwana otulina stanowi swoisty bufor, ale są poważne zakusy i naciski, żeby zezwolić na budowlane inwestycje praktycznie na granicy tego chronionego obszaru. Co to może oznaczać? Uruchomienie procesu zasłaniania osiedlami tak małego pod względem powierzchni i jednocześnie mocno rozczłonkowanego parku może okazać się dla niego początkiem końca. Sensowność istnienia obszaru o tak wysokim rygorze ochronnym, który będzie podlegał dużej presji ze strony ludzi, zwierząt domowych oraz zagrożeń, choćby w postaci hałasu czy światła, jest wysoce wątpliwa. Ojcowski Park Narodowy można by wtedy śmiało przemianować na Ojcowski Park Miejski. Do pobieżnej charakterystyki tego miejsca warto dodać, że OPN jest jednym z najmniejszych, naszych parków narodowych, bo zajmuje ok. 21 tysięcy hektarów. A jednocześnie jest jednym z najstarszych obszarów o tej randze ochronnej, bo utworzono go już w 1954 roku.


Pełna treść artykułu dostępna dla osób zalogowanych.
Zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w serwisie.

Zobacz podobne artykuły

Zobacz też