Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Polska | Góry Stołowe

Jesień u Liczyrzepy

NPM 10/2018
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Mikołaj Gospodarek
Lubię wschody słońca oglądane z Tronu Liczyrzepy. To właśnie z tej przedziwnej skały na Szczelińcu Wielkim można zobaczyć przepiękną panoramę Sudetów. Jest to dosłownie morze gór. Przy dobrej widoczności widać Śnieżkę, a jeśli powietrze jest przejrzyste, jak na dłoni można podziwiać czeskie Broumowskie Ściany.

Z Górami Stołowymi jest pewien problem. To idealny przykład regionu przeciążonego sezonowo, w którym ruch turystyczny skupia się wokół topowych atrakcji – Szczelińca Wielkiego i Błędnych Skał. Tylko niewielu turystów dociera do Skalnych Grzybów, o pozostałych pięknych formacjach skalnych nie wspominając. Co ciekawe, szlaki nie są tutaj trudne. Poza tym, że w zależności od wybranego wariantu, są długie, nie przysparzają wędrowcy żadnych trudności.
Kiedy zagląda się do Karłowa jesienią, w środku tygodnia, trzeba mieć naprawdę szczęście, żeby spotkać innych turystów. Uwielbiam takie momenty. Do miejsc, które zawsze odwiedzam, poza Tronem Liczyrzepy o wschodzie słońca, zaliczają się Wielkie Torfowisko Batorowskie, Białe Ściany i Fort Karola. Nie tak dawno odkryłem też zupełnie nieznaną, północną część tego pasma z Rezerwatem Skały Krasnoludów na czele. Będąc w tym urokliwym zakątku Sudetów, nie odmawiam sobie przyjemności spaceru labiryntami w Teplickich Skałach po czeskiej stronie pasma. Piękno gór nie uznaje granic. Ze względu na spektakularność widoków w Adrspachu czy Teplicach, grupy turystów spotkać można przez cały rok, co jednak, patrząc na ogromną przestrzeń, nie jest problemem.
Góry Stołowe jesienią to prawdziwa ostoja spokoju. Paradoksalnie to właśnie ta jesienna szaruga potrafi dodać ogromnego uroku tym ukrytym w lesie skałom. Lubię te góry za ich nieoczywistość i fakt, że za każdym razem wydają mi się zupełnie inne. Przez to nie potrafią mi się znudzić.


Zobacz podobne artykuły

Polska

Zobacz też