Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Cudze chwalicie… | Tatry Wysokie

Jedyne takie morze gór

NPM 10/2017
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Wojtek Szatkowski
(fot. Albin Marciniak)
Krzyżne to miejsce, gdzie możemy zrozumieć słowo kluczowe dla Tatr: morze gór. Widać stąd ponad setkę szczytów i przełęczy. Za każdą kolejną granią pojawia się następna. I następna. Nic też dziwnego, że od XIX wieku Krzyżne stało się miejscem wycieczek tatrzańskich turystów. W rejonie przełęczy powstał schron, gdzie oczekiwano wschodu słońca. Dzisiaj jest tu inaczej, ale nadal ta przełęcz urzeka kolejne pokolenia turystów.

Przełęcz Krzyżne (2112 m n.p.m.) rozdziela leżącą po północnej stronie Dolinę Pańszczycy z urokliwym Czerwonym Stawkiem i Dolinę Roztoki, leżącą po stronie południowej. Znajduje się tutaj jeden ze skrajnych punktów najtrudniejszego szlaku turystycznego w całych Tatrach, zwanego Orlą Percią. Odnotujmy jeszcze z kronikarskiego obowiązku, że przełęcz tworzy potężna trawiasta rówień, która ma powierzchnię 1,2 hektara.
 
Chatka Nowickiego
Krzyżne od XIX wieku należało do obowiązkowych celów wycieczek turystów tatrzańskich. Dlatego też, aby udostępnić im to miejsce, Towarzystwo Tatrzańskie doprowadziło do budowy w tym rejonie prymitywnych, kamiennych schronów.
Pierwszy z nich powstał około 1875 roku w Dolinie Waksmundzkiej, a drugi na samej przełęczy Krzyżne (1880 rok) i służył turystom tatrzańskim do około 1915 roku. Nazwano go schroniskiem im. Maksymiliana Nowickiego. Ważna to postać, głównie dla historii ochrony przyrody Tatr. Nowicki był profesorem Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie i zoologiem. Razem z księdzem Eugeniuszem Janotą doprowadził do ochrony prawnej kozicy tatrzańskiej i świstaka ustawą, która weszła w życie w 1869 roku. Był jednym z pierwszych społeczników, który zaangażował się tak mocno w ochronę przyrody tatrzańskiej.
Chatka Nowickiego leżała na wysokości 2135 metrów n.p.m. na trawiastej równi, nieco powyżej przełęczy. Była prymitywnym schroniskiem, lecz ówcześni miłośnicy Tatr nie narzekali na niewygody. Wschód słońca na Krzyżnem był dla nich największą nagrodą za poniesione wcześniej trudy. Obecnie widać jeszcze pozostałości podmurówki tego schroniska. Ale przenieśmy się 150 lat wstecz i spójrzmy na Krzyżne i dawne szlaki.
 
Piewca uroków Krzyżnego
Wielka to radość wziąć do rąk przewodnik po Tatrach Walerego Eljasza Radzikowskiego (1840-1905). Okazuje się, że za sprawą tej niewielkiej czerwonej książeczki o wymiarach 10 na 15 centymetrów możemy się przenieść w inny świat. Jej autor jest jedną z legendarnych postaci zakopiańskich XIX wieku. Niewielu było piewców Tatr jego miary. Walery Eljasz należał bowiem do największych popularyzatorów uroków Tatr wśród polskiej inteligencji.
Był to człowiek wielu pasji: malarz, fotograf, pisarz, współzałożyciel Towarzystwa Tatrzańskiego. Walery Eljasz tak omawia dawną drogę na Krzyżne w swoim przewodniku z 1881 roku. Z racji tego, że w dzisiejszych czasach już nikt w takim stylu nie opisuje gór, oddajmy głos autorowi.
„Na zetknięciu się trzech grzbietów gór: Wołoszyna, Buczynowej Turni i Koszystej znajduje się rówienka obszerna najmniej 200 kroków wszerz i wzdłuż na wysokości 2160 mtr. (6845 stóp), który z przyczyny krzyżowania się tu rzeczonych gór Krzyżnem nazwano. Szczęśliwe tego położenie nadało mu rozgłos sławnego widoku do wnętrza Tatr, a kto raz tu zajrzał, ciągnie zawsze do Krzyżnego, po wrażenia, jakiemi nigdy dosyć nasycić się niepodobna. Tu pobożni ludzie padają na kolana, by oddać cześć Stwórcy i podziękować Mu, że im dozwolił oglądać i podziwiać dzieła Jego wszechmocnej ręki i napawać się ich pięknością.
 
(...)
 
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”