Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Wydarzenia |

Janusz Majer szefem Polskiego Himalaizmu Zimowego

NPM 2/2014
Numer wyprzedany
Autor:
Tomasz Cylka
(fot. Wojciech Lembryk/KFG)
Himalaista Janusz Majer, przyjaciel zmarłego Artura Hajzera, został nowym koordynatorem programu Polski Himalaizm Zimowy. – Zgodziłem się, bo bardzo blisko żyliśmy z Arturem i te idee, które wprowadził, szkoda byłoby teraz zaprzepaścić – tłumaczył swoją decyzję na Krakowskim Festiwalu Górskim.

Odbywający się zawsze w pierwszy weekend grudnia Krakowski Festiwal Górski znów przyciągnął tysiące miłośników trekkingu i wspinaczki. Jednym z głównych punktów programu 11. edycji był panel dyskusyjny poświęcony wydarzeniom na Broad Peaku i przyszłości programu Polski Himalaizm Zimowy. To podczas KFG ogłoszono, że himalaista Janusz Majer będzie koordynatorem programu Polski Himalaizm Zimowy im. Artura Hajzera.
– Chodzi o dokończenie eksploracji wciąż niezdobytych ośmiotysięczników zimą, o wspinaczkę nowymi drogami w stylu alpejskim na niższe góry, a także
o kobiece wyprawy na ośmiotysięczniki – zapowiedział Majer i tak tłumaczył swoją decyzję: – Zgodziłem się, bo bardzo blisko żyliśmy z Arturem i te idee, które wprowadził, szkoda byłoby teraz zaprzepaścić. Chyba nikt na świecie nie ma takiego doświadczenia w zimowych wyprawach jak my, Polacy. Chciałbym zaprosić do pomocy Krzyśka Wielickiego, Piotra Pustelnika, Ludwika Wilczyńskiego, Alka Lwowa, Macieja Pawlikowskiego. Także wszystkich tych ludzi, którzy na ten temat się już wypowiadali, a niekoniecznie są wspinaczami, na przykład Monikę Rogozińską, która nie zgadzała się z wizją Artura Hajzera. Chciałbym, żeby ten program był programem środowiska – wyliczał Majer.
Młodzieży nie było
Słuchacze panelu mieli też okazję poznać pierwsze ustalenia tzw. Szczytu Podlesickiego, który odbył się w listopadzie 2013 roku. Wzięło w nim udział kilkudziesięciu alpinistów i himalaistów. Nie zabrakło dyskusji o partnerstwie w górach, współpracy z mediami i o przyszłości polskiego himalaizmu.
– Rzetelna analiza, przeprowadzona życzliwie i bez stygmatyzacji, służy wyciąganiu wniosków i przyszłości. Taka analiza jest niezbędną, ciągłą presją na środowisko. Wszyscy są zgodni co do tego, że procedur nie można ustalić, ale są standardy, do których można się odwołać. I jeśli spotykamy się w Podlesicach czy tutaj w Krakowie – to nie od pogrzebu do pogrzebu, to powinna być działalność ciągła – mówił zdecydowanym głosem himalaista Ludwik Wilczyński.
Ważnym wątkiem panelu było też pytanie: kim ma być dziś kierownik wyprawy? Czy jest coś pomiędzy byciem Andrzejem Zawadą, który kierował wyprawami autorytarnie, a stylem dzisiejszym, gdzie szef ekspedycji jest bardziej doradcą dla młodszych kolegów?
– Gdy kierownik jest także kumplem, nie przynosi to dobrych efektów. Ale samą funkcję kierownika rozmontowało środowisko – przyznał Wilczyński.
Z tą opinią nie zgodził się Krzysztof Wielicki, kierownik ubiegłorocznej wyprawy na Broad Peak.
– Jak się obserwuje zachodnie wyprawy, nie widać, żeby był tam kierownik. Tam jest kumpel. Można losować: raz, dwa, trzy, kierownikiem będziesz ty. Ale przecież kierownik może pełnić funkcję administracyjną, a jeśli zespół jest doświadczony i wyrównany, to rola kierownika nie jest potrzebna. Ja myślę, że najważniejsze jest przekazanie doświadczenia i pełnienie roli doradcy – przekonywał Wielicki. Podobnie myśli Dariusz Załuski, himalaista i doświadczony filmowiec, który uczestniczył w kilku międzynarodowych wyprawach: – Kierownik musi być wyposażony w charyzmę i kompetencje, nie może więc być wybrany w drodze losowania.
Gościem Szczytu Podlesickiego i krakowskiego panelu był także Adam Bielecki, zimowy zdobywca
Broad Peaku, którego krytycznie ocenił m.in. raport komisji powołanej przez Polski Związek Alpinizmu.
– Gdy się spotykamy, rozmawiamy twarzą w twarz, to te same osoby, które prezentują radykalne poglądy w mediach i używają bardzo mocnych słów, nagle zaczynają być kulturalne; budzi się w nich empatia, zupełnie inaczej rozmawiają i stają się prawie przyjaciółmi. Dlatego powinniśmy się skupić na świecie realnym, a nie medialnym i wirtualnym – podkreślał Bielecki.
Piotr Pustelnik, szef komisji PZA: – Zgadzam się z Tobą, nie ma co patrzeć wstecz, istotniejsze jest to, co jest przed nami. Mam jednak mieszane uczucia, bo na Szczycie Podlesickim brakowało mi młodej populacji. To o czymś świadczy: młodzi nie chcą uczestniczyć w tych debatach. To nie jest tak, że młodzież nie była tam zaproszona. Widziałem na stole wiele nieodebranych identyfikatorów. Podczas dyskusji przeważali ludzie 50+ – przyznał Pustelnik.
Wyszło za ostro?
Czy rozmawiano o raporcie? – Polski Himalaizm Zimowy ma perspektywy, ale i trudności. Mówiąc językiem futbolowym: nie tyle ława jest krótka, ile ławy nie ma – mówił Ludwik Wilczyński. I dodał: – Raport zawierał także ocenę tych, którzy zginęli. Ostatecznie zostawiono na placu boju dwóch naszych potomków alpinistycznych, którzy tutaj siedzą [Adam Bielecki i Artur Małek – przyp. red.]. I trochę to wyszło za ostro.
Odpowiedział mu Piotr Pustelnik: – Martwym możemy wszystko wytknąć, ale jeśli chcemy patrzeć w przyszłość, to istotniejsze jest to, żeby wyeliminować błędy tych, którzy żyją. I dla mnie ważniejsze jest to, by żywi działali długo i owocnie w górach. Co nam da skupianie się nad tymi dwoma grobami? Jasne, tak może jest i uczciwiej, ale z praktycznego punktu widzenia nic z tego nie wynika – mówił szef komisji PZA.
Zareagował Wielicki: – Stwierdziliśmy, że jak się po wyprawie zaczniemy sami tłumaczyć, to będzie to niewiarygodne. Raport miał być dla rodzin. Miało być tam dokładnie opisane, co się wydarzyło, a zrobił się z tego raport medialny. Ocenę moralną zostawiłbym otwartą, ona bardzo często zależy od czytelnika. Nie oczekiwaliśmy oceny moralnej, ale drobiazgowej analizy – zakończył szef wyprawy na Broad Peak.
– To trzeba było to jasno powiedzieć! – nie wytrzymał Pustelnik.
Nie tylko debata
Ale Krakowski Festiwal Górski to przede wszystkim filmy i spotkania z ludźmi gór. Tym razem pod Wawelem ze swoimi pokazami gościli m.in. Mark Synott i Leo Houlding, a także Andrzej Bargiel i Adam Bielecki z Arturem Małkiem. Grand Prix w filmowym konkursie międzynarodowym otrzymał film „High tension” (reż. Josh Lowell, Peter Mortimer, Nick Rosen, Zachary Barr), a I Nagrodę zdobył „The last great climb” (reż. Alistar Lee). I Nagroda w konkursie polskim powędrowała w ręce Dariusza Załuskiego za film „Two on K2”. Nagrodę Publiczności, czyli najważniejszą nagrodę festiwalu, otrzymał film Dariusza Kmiecika z TVN „Artur Hajzer. Subiektywnie”.


Pełna treść artykułu dostępna dla osób zalogowanych.
Zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w serwisie.

Zobacz podobne artykuły

Zobacz też