Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Galeria | Rumunia

Jak się biega w Fogaraszach?

NPM 1/2018
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Kamila Gruszka i Iwona Januszyk
Góry Fogaraskie to najwyższe pasmo Rumunii ze szczytami wznoszącymi się na wysokość ponad 2500 metrów n.p.m. Dostępność komunikacyjna, schroniska oraz liczne, aczkolwiek jedynie oznaczone plamami farby szlaki sprawiają, że jest to popularny cel górskich wędrówek.  

Niech jednak nie zmylą was te pozorne ułatwienia oraz relatywnie niskie góry. Ich dziki charakter, poszarpane granie i bardzo techniczne szlaki (nie spotkaliśmy nigdzie ułożonych sztucznie stopni!) sprawiają, że nawet zwyczajna wędrówka przeradza się w wyzwanie. Do tego pogoda potrafi się tu zmienić jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Dlatego trzeba być przygotowanym na każde warunki, przez co turyści wyruszają w górę zaopatrzeni w plecaki pełne sprzętu. Nieco inaczej jest w przypadku biegaczy górskich...
To właśnie tu, zazwyczaj w sierpniu, rozgrywane są najbardziej wymagające zawody biegowe: 2x2 Sky Race Ultra Marathon. Podczas edycji 2017 do wyboru były dwa dystanse: 45 km z przewyższeniami 4200 m w górę oraz 18 km i 1850 m w górę. Obydwie trasy prowadziły na wysokości ponad 2000 metrów n.p.m. w skalistym terenie, z trudnościami porównywalnymi z naszą Orlą Percią. Po drodze biegacze mieli więc okazję zmęczyć nie tylko nogi, ale także ręce na wysłużonych łańcuchach i via ferratach. Organizatorzy ostrzegali przed wiatrem, gęstą mgłą, deszczem, a nawet śniegiem. Weryfikowali zgłoszenia tak, że w zawodach mogły wziąć udział jedynie doświadczone osoby.
Na start zdecydowali się członkowie ekipy sportowej Dare 2b: Paweł „Pigmej” Krawczyk oraz skialpinistka Iwona Januszyk. Krawczyk wybrał dłuższy wariant i zameldował się na mecie jako piąty, z czasem 7 h 32 min i 23 s., co jest wielkim sukcesem, gdyż bieg był niezwykle mocno obstawiony.
– Bardzo mało tu typowo górskiego biegania, więcej jest ciężkich i mozolnych podejść, które po chwili zamieniają się w bardzo trudne i niebezpieczne zbiegi. Brak dodatkowego oznakowania, zmienne warunki pogodowe i ciężki technicznie teren sprawiają, że logistyka jest tutaj kluczem do sukcesu – tłumaczy „Pigmej”.
Iwona przybiegła jako szósta w klasyfikacji generalnej, z kobiecym rekordem trasy poprawionym o „skromne” 33 minuty, a następna zawodniczka przybiegła 52 minuty później.
– Techniczna i siłowa, mało biegowa trasa to jest to, co lubię najbardziej! Dzikie szlaki sprawiały, że myliłam drogę i dokładałam kilka nadprogramowych metrów, co wcale nie odbierało mi zabawy. Od startu do mety czułam się jak w transie, serce na wysokich obrotach nie odmawiało posłuszeństwa, a nogi luźno bawiły się terenem. Zaliczyłam nawet trzy upadki. Rekord na pewno jest jeszcze do poprawienia, a wynik daje dobre prognozy na nadchodzący, zimowy sezon narciarstwa wysokogórskiego – podsumowuje Iwona.
 


Zobacz podobne artykuły

Rumunia

Zobacz też