Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

|

Intuicja mnie nie zawodzi

NPM 1/2019
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Magdalena Przysiwek
(fot. Michał Kasperczyk)
– W letniej wspinaczce graniowej największym niebezpieczeństwem jest burza z piorunami. Na grani nie ma się gdzie ukryć, każde miejsce jest eksponowane. Przeżyłem kilka ogromnych burz ze świadomością, że byłem wobec nich praktycznie bezsilny – mówi Andrzej Marcisz, autor samotnego przejścia Główną Granią Tatr Wysokich

W lipcu 2015 roku przeszedłeś samotnie Główną Grań Tatr Wysokich. Gdzie się znajduje początek, a gdzie koniec trasy? I jakie są najważniejsze jej punkty?
Grań Tatr Wysokich jest sercem Tatr. W tym przypadku nie ma wątpliwości co do jej początku i końca. Przełęcz pod Kopą (1749 m n.p.m.), która jest granicą pomiędzy Tatrami Bielskimi a Wysokimi, ją rozpoczyna. Kończy natomiast Przełęcz Liliowe (1947 m), znajdująca się nieopodal Kasprowego Wierchu (1987 m). Najwyższym wierzchołkiem Grani Tatr Wysokich jest Lodowy Szczyt (2627 m). Jednak nie ma w niej 10 z 14 szczytów Wielkiej Korony Tatr (najwybitniejsze szczyty przekraczające 8000 stóp, czyli 2437,7 metrów m n.p.m. – red.).
Wszyscy, którzy przechodzili czy też próbowali przejść tę grań, podkreślają, że kluczowa jest jej długość. Który fragment był dla Ciebie najbardziej wymagający?
Jest na niej ponad 180 szczytów i turni. Co ciekawe, te najwyższe szczyty są stosunkowo proste do zdobycia. Najtrudniejsze są kilkunastometrowej wysokości małe turniczki, których na trasie jest sporo.

Czy często są to turniczki „no name”?
Chcąc maksymalnie zachować linię przejścia ściśle granią, wchodziłem również na te nienazwane, których jest pewnie trzy razy więcej niż tych nazwanych. Przede mną nikt nie przeszedł Grani Tatr Wysokich tak dokładnie. Najczęściej koncentrowano się tylko na wejściach na ważniejsze szczyty, pomijając fragmenty trudne technicznie.
Jak chodzenie po schodach

Co było najtrudniejsze w całym projekcie?
W przejściu Grani Tatr Wysokich trudności techniczne nie są na pierwszym miejscu. W skali taternickiej, która zawiera stopnie od I do XI, grań jest oceniana na V. Piątka przy jedenastce to jak chodzenie po schodach. Natomiast często skała jest nie najlepszej jakości. Jeśli dodatkowo jest wilgotna, podczas schodzenia, nawet jedynkowo-dwójkowe trudności mogą przysporzyć sporo problemu. Dlatego w przejściu Grani Tatr Wysokich, poza kilkoma trudnymi uskokami w wejściu, najtrudniejsze są zejścia.
Poza tym całość ma 32 kilometry długości i kilkanaście kilometrów pionowej sumy podejść i zejść. Po najeżonej małymi turniczkami grani ciągle wspinasz się i schodzisz. Wydaje się, że stoi się w miejscu, a blisko wyglądający szczyt, odległy o kilkadziesiąt metrów, wcale się nie przybliża. Kiedy wspinasz się na początku grani, trudno jest dostrzec jej koniec. Każdego dnia musisz iść cały czas skupiony. Najtrudniejsza była dla mnie właśnie konieczność ciągłej koncentracji od świtu do zmierzchu, co mocno obciąża psychikę. Nawet zasypiając, ciągle myślisz o tym, co czeka cię kolejnego dnia.

A co ze strachem na tej trasie? Zrezygnowałeś w ogóle kiedyś ze zrobienia jakiejś drogi?
Odkąd się wspinam, zawsze starałem się polegać na swojej intuicji. Ostatnio z moim partnerem wspinaczkowym Władkiem Vermessy‘m doszliśmy do wniosku, że przez ostatnie 40 lat naszych wspólnych wspinaczek ona właściwie nas nie zawiodła. W tym roku wspinaliśmy się na Krywaniu i mimo dobrych prognoz pogody przyszła burza. Skała stała się niesamowicie mokra i właściwie od razu chcieliśmy się wycofać. Ale gdy burza przeszła, skała zaczęła szybko schnąć, więc zdecydowaliśmy, że idziemy dalej. Pół godziny później przyszła następna burza. Byliśmy akurat w łatwiejszym terenie i znów nie zawróciliśmy. Gdy podeszliśmy pod trudniejszy uskok, ponownie zaczęły walić pioruny. Doszliśmy do wniosku, że do trzech razy sztuka. Dostaliśmy trzy ostrzeżenia, o dwa za dużo.

(...)
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też