Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Cudze chwalicie… | Kościelec

I Tatry mają swój Matterhorn

NPM 9/2017
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Wojtek Szatkowski
(FOT. Krzysztof Baraniak)
Przypomina z daleka kościół i temu kształtowi zawdzięcza swoją nazwę. Zaiste piękna to katedra, godna Stwórcy. Oglądany od Czarnego Stawu lub z Dolinki Zielonej Gąsienicowej zachwyca strzelistością i wyniosłością, gdyż pnie się w niebo śmielej od lekko przyciężkawej bryły Świnicy czy trójki Granatów. Ktoś powie: klasyczne piękno. I będzie miał absolutną rację. Mowa oczywiście o Kościelcu. 

Są góry charakterystyczne dla pasm, nad którymi się wznoszą. Mount Everest z Przełęczą Południową, poorany Żlebami Nortona i Hornbeina, jest absolutnie nie do podrobienia. K2, czyli Chogori, króluje nad górami Karakorum i od razu widać, że jest najwyższe. Nanga Parbat widziana z Baśniowej Polany uderza ogromem lodowych ścian i potężnym przewyższeniem. Podobnie Kanczendzonga, w której zaklętych jest ponoć „pięć skarbnic wielkiego śniegu”.
W Tatrach Gerlach nie od razu uzyskał miano „króla tatrzańskiego”, bo Łomnicę długo uważano za najwyższą. A jaki szczyt wydaje się podobny do bohatera naszego tekstu? Jest taki. Matterhorn urokliwie wznosi się nad doliną ponad szwajcarskim kurortem Zermatt jak Kościelec (2155 m n.p.m.) nad Doliną Gąsienicową. Mniejszy od swojego alpejskiego rywala, jakby skrzesany z wielkich, granitowych bloków na miarę Tatr. W jego graniowych spasztach zaklęta jest historia polskiej turystyki, przewodnictwa, taternictwa, ratownictwa górskiego i narciarstwa wysokogórskiego. Pozwolę sobie zatem przypomnieć kilka wątków „okołokościelcowych”.

„Tany idą znakomicie”
Przenieśmy się do XIX wieku. Pierwsi turyści docierają pod okiem górali na Halę Gąsienicową. Pada zdobyta Świnica. A Kościelec? Stoi jakby z boku i tylko się przygląda. Nie wdarł się bowiem przebojem do grupy najbardziej znanych szczytów polskiej części Tatr, obok takich honornych wierzchołków jak Rysy, Kozi Wierch i Świnica. Jego nazwę znajdujemy co prawda w najstarszych wydanych w języku polskim przewodnikach księdza Eugeniusza Janoty (z 1860 roku) i Walerego Eljasza (1870), ale poza nazwą niczego z tych książeczek o Kościelcu się nie dowiemy.
Eljasz zachwalał Świnicę i Karb jako cel wycieczki w rejon Hali Gąsienicowej lub dojście do Dolinki Zielonej Gąsienicowej, pomijając jednakże wejście na szczyt Kościelca. Przewodnik Eljasza był często wznawiany, i wzbogacany służył pokoleniom polskich turystów tatrzańskich. W piątym wydaniu (z 1896 roku) daje nam bogaty opis atrakcji wyprawy w rejon Kościelca, której punktem wypadowym była Hala Gąsienicowa: „Wnet stoimy na hali pośród licznej osady pasterzy i pasterek, gdzie nietrudno o zabawę, bo przy skrzypkach i ochocie tany idą wyśmienicie. Teraz tu goście mają dla siebie osobny szałas ucywilizowany, gdy Towarz. Tatrzańskie nabyło wielką część Hali Gąsienicowej, a razem z nią dwa szałasy. Z tych jeden przerobiono na gospodę dla turystów, a drugi na kuchnię. Lud ten halę zowie u stawów, bo na jej obszarze mieści się sporo jezior, które oglądamy przy wycieczce na Świnnicę. Leżą one w zachodniej połowie doliny, we wschodniej jest jeden, ale najwspanialszy i do niego mamy właśnie podążyć... Staw Czarny ma mniej więcej kształt trójkąta, z wierzchołkiem zwróconym ku grzbietowi Tatr. W odległości 20 metrów od brzegu wschodniego sterczy mała wysepka, porosła kosodrzewiną, na którą zwykli wstępować goście, pływając tratwą po jeziorze. Wokoło niej staw jest tylko 4 metry głęboki. Powierzchnia Czarnego Stawu, 22,8 hektara (blisko 41 morgów) wynosząca, daje mu co do rozległości trzecie miejsce w szeregu jezior tatrzańskich (po Wielkim Stawie i Morskim Oku), a co do piękności mało ma współzawodników. Leży on już w górskim zasięgu kosodrzewiny i dlatego ma więcej charakteru dzikiego, niż Morskie Oko... Po zrobieniu ścieżki na przełęcz popod karb między Kościelcem Małym a Wielkim można udać się na zwiedzenie wszystkich Stawów Gąsienicowych i wracać drugą połową doliny wprost na halę, a stamtąd zwykłą drogą przez Królową na Kuźnice do Zakopanego” (s. 213-216).
Tyle Walery Eljasz. Znad Czarnego Stawu szczyt Kościelca dźwiga się 533 metry wyżej. Widok jest przepiękny, wysokogórski. Z tego miejsca Kościelec prezentuje się chyba najlepiej.
 
(...)
 
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”